Rosnące ceny energii, automatyzacja i sztuczna inteligencja zmieniają rynek pracy szybciej, niż wielu się spodziewało. W Polsce coraz częściej mówi się o zwolnieniach nie tylko w przemyśle, lecz także w sektorach usługowych i IT. Czy te procesy zagrożą dotychczasowemu modelowi wzrostu gospodarczego?
Bezrobocie rośnie szybciej, niż zakładano
Tempo wzrostu bezrobocia w Polsce jest szokujące. Ponad 6 procent – około milion ludzi jest już bez pracy. To już nie jest pytanie wyłącznie o pracowników fizycznych, fabryk, montowni, magazynów czy dyskontów, ale również o managerów, informatyków i analityków biznesowych.
O pracę martwią się dziś specjaliści średniego i wyższego szczebla. Pojawia się pytanie, czy sztuczna inteligencja, odpływ inwestycji oraz wysokie koszty energii nie uderzą w fundamenty polskiego rynku pracy.
Zjawisko systemowe, nie chwilowy trend
To nie moda ani przejściowy trend. To zjawisko systemowe, napędzane zmianami technologicznymi oraz spadkiem konkurencyjności całej Unii Europejskiej.
Przeregulowanie, odpływ kapitału i inwestycji oraz znacznie niższe niż w Azji czy USA wydatki na badania i rozwój osłabiają potencjał gospodarczy Wspólnoty. Polska również zaczyna to odczuwać.
Zwolnienia w oazach dobrobytu
Wielkie korporacje przygotowują się do dużych redukcji zatrudnienia. W Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie i Warszawie – w największych polskich miastach, dotąd uznawanych za oazy stabilności – coraz częściej słychać o zwolnieniach w centrach usług wspólnych, firmach doradczych i audytorskich, hubach finansowych oraz IT.
To sektory, które przez lata uchodziły za bezpieczne i stabilne. Tam, gdzie wynagrodzenia rosły, a wraz z nimi polska klasa średnia i dobrobyt, dziś ludzie tracą pracę. Upada mit o „bezpiecznej pracy w usługach dla biznesu”.
Sztuczna inteligencja i koszty energii
Sztuczna inteligencja zastępuje pracowników biurowych w powtarzalnych czynnościach. Wykonuje zadania szybciej, taniej i w większej skali. Automatyzuje procesy, redukuje koszty i ogranicza zapotrzebowanie na określone kompetencje.
Praca odpływa tam, gdzie energia i moc obliczeniowa są tańsze. Wysokie koszty energii dodatkowo osłabiają konkurencyjność polskich firm.
Brak strategii czy brak ambicji?
Rząd – zamiast chronić ludzi, przyciągać nowe inwestycje i obniżać koszty energii dla firm – pozostaje bierny, oczekując na zewnętrzne wsparcie. Jednak pożyczki z zagranicy czy środki z programów takich jak SAFE czy KPO nie zastąpią planu, strategii i konsekwentnej pracy.
Gdy brakuje ambicji, nie ma inwestycji. A bez inwestycji nie ma pracy – ani dla młodych, ani dla doświadczonych specjalistów.
Pytania o przyszłość
O przyszłość coraz częściej pytają nie tylko pracownicy branż najbardziej wrażliwych na kryzysy, lecz także wysokiej klasy specjaliści z wieloletnim doświadczeniem.
Jaką odpowiedź ma dla nich państwo poza powoływaniem kolejnych rad? Odpowiedź na to pytanie wymaga konkretnego planu na bezpieczną przyszłość i rozwój Polski.
Grafika: Facebook / Mateusz Morawiecki
Autor: Mateusz Morawiecki
Polski menedżer, bankowiec i polityk. Prezes Rady Ministrów w latach 2017-2023. Poseł na Sejm RP, wiceprezes PiS.
Zostaw komentarz