W sobotę odszedł do Pana o. Wojciech Zagrodzki CSsR, który przez 12 lat był proboszczem mojej parafii Św. Józefa w Toruniu. W czasach gdy przyjęło się zwykle krytykować Kapłanów, oczerniać ich i odsądzać od czci i wiary, trzeba dawać świadectwo o tym, że ich przytłaczająca większość to są prawdziwi robotnicy w Winnicy Pańskiej.
Takimi jakim był o. Wojciech…
Pokolenia będą Go pamiętać przez pryzmat tego, co zrobił dla bielańskiej świątynii. To On potrafił zmobilizować swoją Wspólnotę Parafialną, by przez wiele lat dźwigała ciężar naprawdę kompleksowego remontu. Jego efektem jest uczynienie z tego Kościoła prawdziwego Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Wydobył ukryte piękno tej świątyni i nadał jej swoim osobistym wysiłkiem zupełnie nowy blask.
Ale równie ważne było to, że niezwykle umocnił swoją Wspólnotę Parafialną bodaj w najtrudniejszym okresie dla Kościoła w ostatnich dziesięcioleciach. Przeprowadził ją przez covidowe zamieszanie. Nie wiem czy była świątynia nie tylko w Toruniu, gdzie bywało że w tym samym czasie odbywało się 6 – 7 mszy świętych w każdej dostępnej salce czy kaplicy. Stawiał też czoła innym wyzwaniom tego okresu ze spokojem, godnością i mądrością.
Nade wszystko był jednak siewcą. Siał, ale również pozwalał innym siać. I uczył cierpliwie czekać na wzrastanie posianego ziarna. Parafia rozkwitała ilością inicjatyw oraz kolejnymi. żywymi wspólnotami. Każdą z nich traktował z największym szacunkiem i – właśnie – cierpliwością.
O tym że było to prawdziwe Dzieło Boże świadczy fakt, że kiedy odszedł do innej wspólnoty parafialnej w Piotrkowie Trybunalskim, to co siał i budował w Toruniu trwało i trwa. Nic lepiej nie definiuje w moim przekonaniu pracy Kapłana, niż to że wydaje ona owoce nawet wtedy, gdy go jego już fizycznie nie ma.
Takie Dzieło pozostawił po sobie w mojej Parafii o. Wojciech.
Poznałem Go bliżej, bo wiele razy gościliśmy Go u siebie na długich kolacjach. Te rozmowy, wymiana poglądów i opinii, inspiracje (wzajemne) były nieocenione. Mogłem Go poznać bliżej jako wspaniałego Człowieka i Kapłana. I za to doświadczenie dziękuję Bogu.
I jeszcze jedno. Ojciec Wojciech kilka lat temu odprowadzał przez wiele tygodni do Domu Pana swojego ciężko chorego Ojca. Objawił się wtedy jako prawdziwy Samarytanin. To doświadczenie z pewnością przygotowało Go również na czas swojego odchodzenia. Rozmawialiśmy krótko ostatni raz podczas obchodów 75-lecia Parafii św. Józefa. Wydawało się, że po ciężkiej terapii „idzie ku lepszemu”. Ale odczułem, że On jest już gotowy na spotkanie z Panem. A Jego cierpienie ostatnich lat, z pewnością przyniesie dodatkowe owoce.
Ojcze Wojciechu, pamiętaj o nas w Domu Pana.
Autor: prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu. Więcej na stronie autorskiej: grzegorzgorski.pl
Zostaw komentarz