Czyli o największej po wojnie porażce strategicznej Izraela.
Największym przegranym rozejmu USA z Iranem, jest Netanjahu, bo rozmowy o zawieszeniu broni odbyły się bez obecności Izraela przy stole negocjacyjnym, za co obrywa już cięgi od całej klasy politycznej tego państwa.
Rozejm bowiem dotyczy także walk Izraela z Hamasem i Hezbollahem.
Nie tylko działań wobec Iranu.
Największym zaś wygranym są Pakistan i Chiny, które – jako pośrednicy – odegrały kluczową rolę w wynegocjowaniu rozejmu.
Islamabad, który od dawna ma dobre stosunki z Chinami, chce odgrywać coraz istotniejszą rolę w polityce międzynarodowej, zwłaszcza wśród państw muzułmańskich i azjatyckich w basenie Oceanu Indyjskiego.
To poprzez Pakistan Chiny znalazły do niego dostęp, przez Zatokę Omańską, budując nowoczesny port w Gwadarze, który jest praktycznie eksterytorialny.
To z Chin otrzymują gigantyczną pomoc finansową, nowe inwestycje zwłaszcza infrastrukturalne oraz nowoczesne uzbrojenie.
I nie jest tajemnicą, że dyplomacje obu państw często działają ręka w rękę.
Tak było i w tym przypadku.
Izrael, został zaś, mówiąc kolokwialnie, zrobiony w balona, bo nie dość, że Netanjahu został całkowicie pominięty w rozmowach choć skutki rozejmu dotyczą także tego państwa,
to nie osiągnął zamierzonych celów uderzając na Iran.
Ba, ściągnął na siebie całą krytykę za atakowanie irańskich obiektów cywilnych.
A Trump, podpisując rozejm, wystawił do do wiatru co będzie go sporo kosztować.
Może nawet upadek jego rządu.
A co do Trumpa i jego gróźb, że na państwa dostarczające Iranowi broń, nałoży pięćdziesięcioprocentowe cła, to zwykły blef.
Bo ani nie może tego zrobić, co wynika z werdyktu Sądu Najwyższego, ani nie zabroni skutecznie Chinom czy Rosji pomagać militarnie Teheranowi.
Na koniec, nie popadajmy w euforię, bo dwutygodniowy rozejm, jutro może się zakończyć i Cieśnina Ormuz znów zostanie zamknięta.
Zostaw komentarz