Sztuczka stara jak świat. Kiedy wybucha kolejna afera dotycząca ludzi związanych z obozem władzy, niemal natychmiast pojawia się nowy temat, który przejmuje uwagę opinii publicznej. Rosyjskie zagrożenie, zamachy, alarmy, niebezpieczeństwo czyhające na dzieci. I znów wszyscy mają o czym rozmawiać, a poprzednia sprawa schodzi na dalszy plan.

Degenerat Kołodziejczak i pojawiające się pod jego adresem oskarżenia, kontrowersje wokół pomocy dla powodzian, sprawa Szpitala Południowego i Kacprzyka, czy Kłodzka afera pedofilska ….. Każda z tych spraw wymaga osobnego wyjaśnienia, ale mechanizm medialny pozostaje ten sam: nowy temat wypiera stary, a społeczeństwo zaczyna żyć kolejnym kryzysem.

To nie przypadek, że strach, ma tak wielką siłę oddziaływania. Socjologia i psychologia społeczna od dawna opisują zjawisko konsolidacji grupy w obliczu wspólnego zagrożenia. Kiedy ludzie zaczynają się bać, szukają bezpieczeństwa, silnego przywództwa i wspólnego przeciwnika.

W takiej atmosferze łatwiej odwrócić uwagę od niewygodnych pytań. Od katastrofalnego stanu finansów publicznych, drożyzny i nieumiejętności rządzenia państwem, od kolejnych afer ludzi Tuska. Ten mechanizm jest wykorzystywany świadomie.

Politycy doskonale wiedzą, jaką siłę mają strach i emocje i to perfidnie wykorzystują.
Dlatego warto zachować rozsądek. Kiedy następnym razem usłyszymy o nowym zagrożeniu, nie zapominajmy o tym, o czym mówiliśmy wczoraj.

Bo strach może skutecznie odwracać uwagę od odpowiedzialności rządzących.
I właśnie dlatego nie wolno pozwolić, by kolejna sensacja wymazała z naszej pamięci poprzednią aferę.

Polacy chyba nie są tak głupim narodem, żeby łapać się na takie socjologiczne chwyty? Ostatnio był komunikat, że był przygotowywany niby jakiś zamach na Tuska i tego drugiego z PSL-u. Tylko kogo to obchodzi?