Minister sprawiedliwości dwukrotnie złożył przed sądem fałszywe zeznania. Gdy straci władzę, odpowie za to karnie.

Sprawa, o której niżej, nie jest znana opinii publicznej:

Przez 7 lat (2012 – 2019) łaziłem do łódzkiego sądu jako dziennikarz pozwany przez Zbigniewa Ziobrę za artykuł opublikowany na łamach „Tygodnika Angora”. Napisałem w nim, że w 2011 roku prokurator warszawski (Jerzy Mierzewski) planował postawić Ziobrze zarzuty niedopełnienia obowiązku służbowego (art 231 k.k.) skutkujące stosowaniem zakazanych przez prawo tortur (art 123 k.k.). Ten ostatni czyn zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 25. Ziobro – wówczas europoseł – miał na wniosek prokuratora Mierzewskiego stracić immunitet, zostać zatrzymany i tymczasowo aresztowany. Następnie usiadłby na ławie oskarżonych, wraz z politykami innych opcji, z zarzutami w tej potężnej aferze. Tak się nie stało, bo prokuratorowi Mierzewskiemu odebrano śledztwo.

Głównym dowodem zarzutu było zawiadomienie o przestępstwie stosowania tortur, które w 2005 roku wysłał do Ziobry (wówczas Prokuratora Generalnego) ówczesny przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych (Roman Giertych). Opisał on funkcjonowanie w Polsce tajnych więzień CIA, w oparciu o stenogramy przesłuchań (przed tą komisją) oficerów Agencji Wywiadu. Ziobro zawiadomienie zlekceważył, więc trzy miesiące później Giertych wysłał mu kolejne. Rezultat był ten sam. Ziobro jednak pismo dostał i schował je do szuflady (śledztwo prokuratora Mierzewskiego nie pozostawiło w tej sprawie wątpliwości) skutkiem czego tajne więzienia nadal funkcjonowały. Na tym właśnie polegać miało niedopełnienie obowiązku służbowego.

Gdy tą bulwersującą sprawę opisałem na łamach Tygodnika „Angora”, Ziobro najpierw oskarżył mnie o zniesławienie a potem przysłał do redakcji pozew cywilny (przeciwko mnie i wydawcy). Sąd Okręgowy w Łodzi wyznaczył więc termin rozprawy, na którym stanęliśmy naprzeciwko siebie i składaliśmy zeznania, pod przysięgą, zobowiązani mówić prawdę pod rygorem odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania. Za to ostatnie przestępstwo grozi kara do lat ośmiu. Przesłuchiwany wówczas Ziobro zeznał pod przysięgą, że:
a) tajne więzienia CIA nigdy w Polsce nie istniały
b) on nigdy nie dostał żadnego zawiadomienia w tej sprawie
c) żadne śledztwo nigdy się w tej sprawie nie toczyło.

Sąd najpierw sprawę zawieszał, potem odwieszał, potem odwoływał, stanęła ona w miejscu, ruszała znowu, nie stawiali się świadkowie. I tak przez długie miesiące.

Aż przyszedł rok 2016, gdy ten sam Ziobro był ponownie ministrem sprawiedliwości. Wówczas Trybunał w Strasburgu zasądził od Polski ogromne odszkodowanie na rzecz terrorysty za to, że torturowano go w tajnym więzieniu CIA w Polsce. Ten wyrok, natychmiast nagłośniony, wprawił Ziobrę w konsternację. Przed sądem próbował zwalić to wszystko na nieporozumienie. Ale minęło kilka tygodni i ten sam Trybunał, w innym już składzie, zasądził odszkodowanie dla drugiego terrorysty, też za to, że był torturowany na terenie tajnego więzienia CIA w Starych Kiejkutach na Mazurach. Wystąpiliśmy o odpis wyroku do Strasburga a Trybunał zadośćuczynił nam i w ten sposób w aktach sprawy pojawił się elegancki dokument rozwiewający wszelkie wątpliwości. Znalazł się tam zapis mówiący o tym, że polski rząd miał wiedzę o torturach i nic z nią nie zrobił i to jest okoliczność nakazująca zwiększyć kwotę odszkodowania. Na czym Trybunał w Strasburgu oparł swoje przekonanie o tym, że rząd Polski wiedział o sprawie? Na zawiadomieniu od Romana Giertycha, które trafiło do Ziobry. Czyli na tym, czego Ziobro, zeznając pod przysięgą, wypierał się. Dodajmy: że wyszło też na jaw, że przyjęcie zawiadomienia od Giertycha pokwitował własnym podpisem.

Inaczej mówiąc: w trakcie procesu wytoczonego mnie przed Sądem Okręgowym w Łodzi Zbigniew Ziobro, przesłuchiwany pod przysięgą, trzykrotnie skłamał i zrobił to z pełną świadomością.

Za ten czyn Zbigniew Ziobro, gdy tylko straci władzę, odpowie przed sądem i trafi tam, gdzie od dawna jest jego miejsce.

Gamoni, którzy chcieliby ukraść z łódzkiego sądu protokoły przesłuchań Ziobry, pragnę uspokoić: mam kopie poświadczone za zgodność z oryginałem oraz kopie nagrań audio-video rozprawy. Wszystko jest dobrze zabezpieczone i czeka aż ten – pożal się Boże – minister sprawiedliwości straci wpływy na sądy.

Lajkujcie i udostępniajcie gdzie się da. Zachęcam też do obserwowania tej strony.

Podoba Ci się to, co robię? Wesprzyj mnie dowolnym datkiem:

15 1140 2004 0000 3502 7636 7495

Autor: Leszek Szymowski

Polski dziennikarz śledczy, fotograf, pisarz i przedsiębiorca. Autor książek i artykułów ujawniających kulisy afer politycznych i gospodarczych w Polsce