Samolot zwiadowczy Lockheed U-2C należący do CIA (na stateczniku fikcyjna rejestracja cywilna). B. podobnie wyglądał U-2B Francisa Gary Powersa zestrzelony nad Swierdłowskiem 1 maja 1960 r. Domena publiczna.
Maciej Orzeszko
61 lat temu, 1 maja 1960 r., nad Swierdłowskiem (obecnie Jekaterynburg) w ówczesnym ZSRS, został zestrzelony amerykański samolot zwiadowczy typu Lockheed U-2. Pilot, Francis Gary Powers zdołał wyskoczyć ze spadochronem, po czym został schwytany i osądzony w nagłośnionym pokazowym procesie. Sprawa stała się wielkim skandalem politycznym o zasięgu międzynarodowym.
I. Zimna Wojna się rozpoczyna
Wkrótce po zakończeniu II Wojny Światowej stosunki pomiędzy niedawnymi sojusznikami – Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią a ZSRS szybko się popsuły. „Wielka trójka”, która doprowadziła do podziału Europy i Świata na dwa przeciwstawne obozy, rozpadła się, a pomiędzy Sowietami a ich dawnymi sojusznikami rozgorzała wrogość na tle podziału stref wpływu.
W 1946 r. napięcie pomiędzy ZSRS a USA i Wlk. Brytanią wyraźnie wzrosło, co było efektem sporu między tymi państwami na tle roli Organizacji Narodów Zjednoczonych, a także instalowaniem sowieckich porządków w krajach Europy Wschodniej i na Dalekim Wschodzie. W marcu 1946 r. w przemówieniu Józef Stalin stwierdził, że „..komunizm i kapitalizm nie mogą koegzystować” oraz że „…ZSRS w ciągu pięciu lat będzie gotowe na każdą ewentualność”. Na Zachodzie odebrano to wprost jako groźbę wybuchu III Wojny Światowej.

Pomnik żelaznej kurtyny w Budapeszcie. Domena publiczna.
Jednocześnie Amerykanie odrzucili tzw. Plan Morgethaua przekształcenia Niemiec w kraj rolniczy, licząc na ich pozyskanie do sojuszu antysowieckiego. 5 marca podczas przemówienia w Westminster College w Missouri były brytyjski premier Winston Churchill wezwał do utworzenia takiego sojuszu i stwierdził, że znajdująca się pod sowieckim wpływem Europa Środkowo-Wschodnia została oddzielona od reszty kontynentu „żelazną kurtyną”. Moment ten uważa się za początek Zimnej Wojny.
W tle narastającego napięcia na arenie międzynarodowej miał miejsce gwałtowny wyścig zbrojeń, w szczególności rozwój broni jądrowej, która miała stać się głównym narzędziem spodziewanej konfrontacji.
Na początku Zimnej Wojny broń nuklearna była straszakiem. Amerykanie, którzy wtedy mieli na nią monopol, dysponowali ograniczoną ilością klasycznych lotniczych bomb atomowych (ok. 300 sztuk w 1950 r.). Według ówczesnych planów, III Wojna Światowa byłaby w znacznej mierze konfliktem konwencjonalnym z użyciem broni jądrowej do ataku na cele strategiczne (stolice, centra administracyjne i przemysłowe, węzły komunikacyjne, porty itd.).

Panorama Hiroszimy zniszczonej wybuchem bomby atomowej. Nieliczne murowane budynki w mieście ocalały, spłonęła natomiast cała drewniana zabudowa miasta. Analiza amerykańskich naukowców przeprowadzona po wojnie wykazała, że użycie pierwszych bomb atomowych w miastach europejskich nie wywołałoby tak druzgocących skutków jak w Japonii. Domena publiczna.
Jednocześnie – o czym wiadomo od niedawna – amerykańskie analizy zniszczeń w Hiroszimie i Nagasaki oraz wyniki prób z bronią jądrową na atolu Bikini w 1946 r. wykazały, że ówczesne bomby atomowe o mocy wybuchu do 100 kt mogły wywołać lokalnie znaczne zniszczenia, lecz same w sobie nie mogły rozstrzygnąć o wyniku działań wojennych. Co więcej, jedynym nosicielem broni jądrowej w tamtych czasach były samoloty, podatne na zestrzelenie i posiadające ograniczony zasięg.
Tymczasem 29 sierpnia 1949 r. Sowieci zdetonowali swoją pierwszą bombę atomową, łamiąc monopol USA. Było to ogromnym zaskoczeniem dla Amerykanów i ich sojuszników. Dotąd sądzono, że stan wyniszczonej wojną gospodarki sowieckiej pozwoli na zbudowanie broni jądrowej nie wcześniej niż w latach 1950-53.

Detonacja pierwszej sowieckiej bomby atomowej, 29 sierpnia 1949 r., o nazwie kodowej Pierwsza Błyskawica (Pierwaja Mołnia) i amerykańskim oznaczeniu Joe-1. Próba stanowiła złamanie amerykańskiego monopolu na broń jądrową. Domena publiczna.
1 listopada 1952 r. Amerykanie przeprowadzili pierwszą próbę z bombą termojądrową (wodorową) o znacznie większej mocy (1,2 Mt), niż dotychczasowe bomby atomowe. Już 9 miesięcy później Sowieci zdetonowali własny ładunek tego typu. W latach 1952-64 do grona państw dysponujących bronią jądrową dołączyły Wlk. Brytania, Francja i Chiny. W 1959 r. gotowość bojową uzyskały pierwsze międzykontynentalne balistyczne pociski rakietowe, na razie kłopotliwe w użyciu i niedoskonałe, ale dające o wiele większą pewność dotarcia do celu na terenie wroga, niż samoloty.
II. Wyścig zbrojeń i próby rozpoznania terenu ZSRS
Śmierć Józefa Stalina w 1953 r. nie doprowadziła do przerwania wyścigu zbrojeń pomimo pewnych symptomów odprężenia w stosunkach między mocarstwami po objęciu władzy na Kremlu przez Nikitę Chruszczowa. W 1955 r. Amerykanie dysponowali 2422 różnego typu ładunkami jądrowymi, którym ZSRS mogło przeciwstawić ok. 200 głowic. Teoretycznie przewagę nadal posiadały Stany Zjednoczone, które dysponowały dużą liczbą bomb jądrowych i ich nosicieli. Była ona jednak znacznie zredukowana przez brak wiedzy o dokładnej lokalizacji wielu celów o znaczeniu strategicznym. Odpowiedzialne za uderzenia na terytorium ZSRS Dowództwo Lotnictwa Strategicznego (ang. Strategic Air Command – SAC) byłoby w latach 50-tych w stanie zaatakować duże miasta, porty i znane obiekty przemysłowe, natomiast położenie innych celów albo było znane w przybliżeniu, albo stanowiło zagadkę.
![]()
Nikita Siergiejewicz Chruszczow (1894-1971), sekretarz KC Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w latach 1953–1964 i premier ZSRS w latach 1958–1964. Następca Józefa Stalina, z jednej strony doprowadził do częściowej normalizacji stosunków z Zachodem, z drugiej – przyczynił się do intensyfikacji wyścigu zbrojeń. Na licencji Wikimedia Commons.
Powodem takiego stanu rzeczy była specyfika ZSRS jako kraju na wskroś totalitarnego i zamkniętego. Nieliczni cudzoziemcy przebywający na jego terenie nie mieli możliwości swobodnego poruszania się i znajdowali się pod ciągłą obserwacją. Społeczeństwo sowieckie było całkowicie kontrolowane przez wszechobecne służby specjalne, toteż możliwości stworzenia działającego wywiadu agenturalnego w ZSRS prawie nie istniały. Przypadki zwerbowania przez wywiad amerykański lub brytyjski tak znaczących informatorów, jak płk Oleg Pieńkowski, należały do rzadkości.
Co więcej, znaczna część obiektów o znaczeniu strategicznym, jak poligony, kompleksy badawczo-przemysłowe czy bazy wojskowe (w tym rakietowe) została rozproszona na bezkresnych przestrzeniach Rosji i Syberii w miejscach całkowicie zamkniętych i niedostępnych. Obiektem domysłów pozostawał stan potencjału wojskowego i prac nad technologiami wojskowymi. Wywiad amerykański posiadał b. skąpe informacje na podstawie źródeł oficjalnych (np. pokazów przy okazji defilad wojskowych) bądź od nielicznych uciekinierów. Wiadomości te jednak albo były fragmentaryczne, albo zostały spreparowane przez służby sowieckie.

Strategiczna rakieta średniego zasięgu R-12 (w kodzie NATO: SS-4 Sandal) prezentowana na paradzie pierwszomajowej na Placu Czerwonym w Moskwie. Do połowy lat 50-tych jednym ze źródeł wiedzy o potencjale militarnym ZSRS były oficjalne pokazy, jak np. defilady z okazji świąt państwowych. Problem polegał na tym, że informacje te często były niepełne, nieprawdziwe lub spreparowane przez KGB. Domena publiczna.
Najbardziej obiecującym źródłem informacji było rozpoznanie lotnicze. Amerykanie i Brytyjczycy już od końca lat 40-tych podejmowali próby penetracji przestrzeni powietrznej ZSRS. Nie było to jednak łatwe, gdyż po zakończeniu II Wojny Światowej sowiecka technika lotnicza i radiolokacyjna zrobiły ogromne postępy, a sowiecka obrona przeciwlotnicza była skuteczna.
W 1949 r. do służby weszły samoloty myśliwskie MiG-15, które wkrótce stanęły do walki z lotnictwem ONZ podczas walk w Korei. Jak się okazało, znacznie przewyższały one osiągami amerykańskie i brytyjskie myśliwce odrzutowe starszej generacji, a jedynym równorzędnym dla nich przeciwnikiem (a i to nie do końca) był najnowszy amerykański F-86 Sabre.

Pod koniec lat 40-tych Sowieci poczynili znaczne postępy w budowie nowoczesnych samolotów myśliwskich i tworzeniu skutecznego systemu obrony przeciwlotniczej. W tej sytuacji możliwości penetracji ich terytorium przez amerykańskie lub brytyjskie samoloty rozpoznawcze wydawała się znikoma. Na zdjęciu: samolot myśliwski MiG-15. Domena publiczna.
Pierwsi loty nad ZSRS rozpoczęli pod koniec lat 40-tych Brytyjczycy. Ich zainteresowanie skupiało się głównie na północy kraju (rejon baz morskich w Murmańsku i Archangielsku), gdzie operowały śmigłowe samoloty De Havilland Mosquito PR.3, znane już z II Wojny Światowej. Latały one na wysokościach ok. 13 km, co w tamtych czasach było najlepszą ochroną przed naprowadzanymi radiolokacyjnie samolotami myśliwskimi i artylerią przeciwlotniczą.
Jednak wejście do służby myśliwców MiG-15 zmusiło do skierowania do zadań rozpoznawczych samolotów o wyższym pułapie. W 1950 r. do akcji włączyło się lotnictwo amerykańskie. Używało ono rozpoznawczych wersji samolotów bombowych, np. RB-36 Peacemaker, zdolnych latać do wysokości 15 km. Było to powyżej pułapu MiG-ów, jednak Sowieci intensywnie pracowali wówczas nad wysokościowymi samolotami myśliwskimi i zdawano sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Loty rozpoznawcze prowadzono zatem do maksymalnej głębokości 320 km nad terytorium sowieckim lub nad wodami terytorialnymi, co powodowało, że uzyskiwano w nich dość skąpe informacje. Loty te były b. niebezpieczne.
Do 1956 r. nad terytorium sowieckim lub państw bloku wschodniego zostało zestrzelonych lub poważnie uszkodzonych 12 samolotów amerykańskich. Zaginęło 80 lotników. Ich los był tragiczny, bo loty miały charakter tajny i nie można było się o nich oficjalnie upomnieć. Podobno jeszcze w latach 80-tych ok. 30 spośród nich było przetrzymywanych w sowieckich więzieniach i łagrach.

Start jednego z balonów rozpoznawczych w ramach operacji „Genetrix”. Na licencji Wikimedia Commons.
W latach 50-tych Amerykanie próbowali rozpoznać terytorium ZSRS przy pomocy bezzałogowych balonów, wyposażonych w aparaturę fotograficzną (operacje „Moby Dick” i „Genetrix”). W operacjach tych wykorzystano stratosferyczne balony opracowane jeszcze w latach 40-tych do badania zjawisk atmosferycznych.
W ramach operacji „Genetrix” z pięciu stanowisk umieszczonych w pobliżu granic NRD i Czechosłowacji pomiędzy styczniem i lutym 1956 r. wysłano 516 balonów, które wzniosły się na wysokość 15-30 km. Akcja nie zakończyła się jednak sukcesem, gdyż tylko 51 z nich zostało przechwyconych przez Amerykanów po przelocie nad ZSRS i jedynie 31 dostarczyło nadając się do wywołania zdjęcia. Jednak spośród 14 tys. wywołanych fotografii większość albo była b. słabej jakości, albo przedstawiała przypadkowe, pozbawione znaczenia rejony. Głównym osiągnięciem operacji było zbadanie rozkładu prądów powietrznych i zmian ciśnienia nad obszarem ZSRS, co także miało określone znaczenie.

Brytyjski odrzutowy samolot bombowy i rozpoznawczy English Electric Canberra, używany m.in. do lotów rozpoznawczych nad ZSRS w latach 50-tych. Domena publiczna.
W 1951 r. brytyjskie Królewskie Siły Powietrzne (ang. Royal Air Force – RAF) sformowały 540. Dywizjon Rozpoznania Fotograficznego, który używając nowych, b. udanych samolotów bombowych i rozpoznawczych English Electric Canberra, przeprowadził na początku lat 50-tych kilka śmiałych rajdów nad terytorium sowieckim, docierając aż nad Moskwę.
III. Poszukiwanie idealnego samolotu rozpoznawczego
W 1953 r. amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (ang. Central Intelligence Agency – CIA) uzyskała od zwolnionych z niewoli w ZSRS niemieckich naukowców informacje o zaawansowanych sowieckich badaniach nad pociskami rakietowymi, prowadzonymi na poligonie Kapustin Jar koło Wołgogradu (dawniej Stalingradu). Wywołały one spore zaniepokojenie w amerykańskich kręgach rządowych.
Efektem kooperacji pomiędzy CIA i brytyjskim Secret Service była operacja, znana jako Project Robin. W lecie 1953 r. należący do 540. Dywizjonu specjalnie przygotowany samolot Canberra B.2, wyposażony w amerykańską aparaturę fotograficzną, wystartował z bazy Giebelstadt w Niemieckiej Republice Federalnej, przeleciał nad NRD, Polską i Ukrainą, docierając nad Kapustin Jar i wykonując serię fotografii poligonu, po czym wylądował w Iranie.
Po zakończeniu II Wojny Światowej Sowieci zdobyli bądź przejęli szereg niemieckich osiągnięć m.in. w dziedzinie techniki rakietowej, w ich ręce wpadło też wielu niemieckich naukowców i inżynierów. Umożliwiło to rozpoczęcie szeroko zakrojonych prac nad rakietami bojowymi. Na zdjęciu: sowiecki pocisk R-1 (ulepszona kopia niemieckiego V-2) na wyrzutni na poligonie Kapustin Jar w Kazachstanie, druga połowa lat 40-tych. Domena publiczna.
Canberra była atakowana przez sowieckie myśliwce i ostrzeliwana przez artylerię przeciwlotniczą, samolot „przywiózł” kilka dziur po pociskach. Operację uznano za sukces, jednak według CIA silna obrona sowiecka wskazywała na wiedzę Rosjan o czasie i trasie przelotu samolotu. Kilka lat później, po ucieczce do ZSRS wysoko postawionego pracownika brytyjskiego wywiadu Kima Philbiego, który okazał się być agentem KGB, te przypuszczenia potwierdziły się.
Amerykanie byli pod wrażeniem osiągów brytyjskiego samolotu i w 1953 r. podjęli jego produkcję licencyjną (był to jedyny w historii odrzutowy samolot wojskowy obcej konstrukcji produkowany na licencji w USA) w zakładach Martin pod oznaczeniem B-57. Jego wyspecjalizowana wersja rozpoznawcza, nosiła oznaczenie RB-57A. Zakładano, że będzie ona w stanie operować na 17 km, co nie gwarantowało bezpieczeństwa, gdyż najnowszy sowiecki myśliwiec MiG-17PF posiadał pułap 18,5 km.
Tymczasem w sierpniu 1953 r., zaledwie 9 miesięcy po Amerykanach, Sowieci przeprowadzili swoją pierwszą próbę z bombą termojądrową. Z kolei podczas defilady na Placu Czerwonym w Moskwie 1 maja 1954 r. zgromadzonej publiczności, w tym attaché innych państw, zaprezentowano kilka rakiet przewożonych na wyrzutniach. W chwilę potem nad placem przeleciały formacje wielkich bombowców strategicznych typu Miasiszczew 2M.

Sowiecki strategiczny samolot bombowy Miasiszczew M-4 (w kodzie NATO Bison) o maksymalnej nośności 24 t bomb, w tym jądrowych. Kilka egzemplarzy jego wczesnej wersji 2M zaprezentowanych podczas parady w Moskwie 1 maja 1954 r. wywołało zaniepokojenie Amerykanów, oznaczało to bowiem, że Sowieci dysponują nosicielami broni jądrowej zdolnymi zaatakować terytorium Stanów Zjednoczonych. Domena publiczna.
Dla Amerykanów stało się jasne, że Sowieci już dysponują, lub wkrótce będą, środkami do uderzenia jądrowego na terytorium Stanów Zjednoczonych. Co prawda później miało się okazać, że pokazane rakiety nie były zdatne do użytku, natomiast bombowców było tylko kilka (latały nad Moskwą w kółko), a ich zasięg pozwalał na lot do USA tylko w jedną stronę. Wydarzenia te jednak spowodowały, że rząd Stanów Zjednoczonych zażądał od sił zbrojnych i CIA skutecznych metod rozpoznania stanu sowieckich przygotowań wojennych.
IV. Samolot rozpoznawczy nowej ery – Lockheed U-2
27 marca 1953 r. Amerykańskie Siły Powietrzne (United States Air Force – USAF) ogłosiły konkurs na projekt wyspecjalizowanego samolotu rozpoznania strategicznego, zdolnego operować na wysokościach nieosiągalnych dla sowieckich myśliwców i artylerii przeciwlotniczej.
Od samolotu wymagano prędkości poddźwiękowej, pułapu lotu ok. 21,4 km i zasięgu 4825 km. Miał on być nieuzbrojony, lecz zdolny do przenoszenia aparatury rozpoznawczej o masie 700 funtów (318 kg).
Autorami tych założeń byli analityk USAF mjr John Seaberg oraz specjalny doradca d/s technicznych Białego Domu dr Ewin Lang. Ten ostatni stworzył koncepcję rozpoznania potencjału militarnego ZSRS poprzez kilkukrotne przeloty nad jego terytorium i każdorazowe sfotografowanie pasa o długości 4000 km i szerokości 32 km.

Model samolotu rozpoznawczego Bell X-16, jednego z uczestników konkursu ogłoszonego przez US Air Force w 1953 r. Wobec wyboru przez USAF samolotu RB-57D oraz Lockheeda U-2 przez CIA, pozostał jedynie w postaci projektu. Domena publiczna.
Do konkursu zostały zaproszone firmy Martin, Bell i Fairchild. Nie zaproszono natomiast wytwórni Lockheed, której główny konstruktor, Clarence „Kelly” Johnson, był prawdziwym specjalistą od awangardowych konstrukcji lotniczych, w dodatku budowanych w krótkim czasie. Wśród jego osiągnięć należy wymienić dwusilnikowy i dwukadłubowy samolot myśliwski P-38 Lightning z okresu II Wojny Światowej, pierwszy operacyjny amerykański odrzutowy myśliwiec P-80 Shooting Star (dwa przedprodukcyjne egzemplarze YP-80 prawdopodobnie użyto bojowo nad Włochami w 1945 r.) i jeden z najbardziej znanych naddźwiękowych samolotów myśliwskich doby Zimnej Wojny F-104 Starfire.
Pomimo tego Lockheed przystąpił do projektowania samolotu według założeń Sił Powietrznych, a jego szanse powiększały trudności konkurentów. W maju 1954 r. „Kelly” Johnson przedstawił mjr Seabergowi projekt oznaczony jako CL-282, w którym wykorzystano kadłub myśliwca F-104 i b. długie, wąskie i proste skrzydła. Samolot był przystosowany do lotu na dużej wysokości. Jednak USAF wybrało samolot Martin RB-57D, będący ulepszoną wersją licencyjnej brytyjskiej Canberry, zaopatrzoną w wydłużone skrzydła, jego „dublerem” został natomiast Bell X-16, który istniał tylko jako model. Projekt Lockheeda wzbudził zainteresowanie, ale uznano go za zbyt zaawansowany technologicznie.

Clarence Leonard „Kelly” Johnson (1910-90), amerykański konstruktor lotniczy, od 1952 r. główny konstruktor zakładów Lockheed w Burbank w Kaliforni, od 1956 r. wiceprezydent firmy. Pozostawał na stanowiskach kierowniczych do przejścia na emeryturę w 1975 r. Był konstruktorem lub brał udział w pracach nad wieloma, często b. zaawansowanymi technicznie samolotami. Na zdjęciu: Carence Johnson w latach 30-tych przy modelu samolotu komunikacyjnego L-10A Electra, używanym również przez PLL LOT. Na licencji Wikimedia Commons.
Tymczasem jednak projektem Lockheeda zainteresowała się CIA. Ówczesny szef Agencji, Allen Dulles, zamierzał stworzyć własne jednostki lotnictwa rozpoznawczego. Wynikało to z fiaska prób stworzenia wywiadu agenturalnego w ZSRS oraz odmiennych zainteresowań CIA i Sił Powietrznych – te ostatnie zamierzały użyć samolotów rozpoznawczych przede wszystkim do określania potencjalnych celów ataków strategicznych. Tymczasem Agencja była zainteresowana głównie rozpoznaniem stanu zaawansowania sowieckiego programu jądrowego (a także chińskiego i innych krajów, w tym sojuszników USA) oraz prac nad nosicielami tego typu broni, w szczególności międzykontynentalnymi pociskami rakietowymi.
W maju 1954 r. „Kelly” Johnson zaproponował Allenowi Dullesowi zbudowanie serii 20 samolotów w 8 miesięcy. Szef CIA przystał na tę propozycję pod określonymi warunkami. 2 marca 1955 r. podpisana została umowa na dostarczenie partii 20 maszyn w terminie od lipca 1955 r. do listopada 1956 r. Dalsze prace miały przebiegać z udziałem specjalistów z CIA oraz USAF. Projekt miał być tajny, prace miały być prowadzone w wydzielonej części Biura Doświadczalnego Lockheeda, nazywanego „Zakładami Skunksa” (ang. Skunk Works). Wszystkie dokumenty projektowe były sygnowane nazwą fikcyjnej firmy C & J (od Clarence Johnson), a w celu sfinansowania projektu CIA wyasygnowała kwotę 54 mln ówczesnych dolarów, z czego pierwszą transzę 1,2 mln doręczono w gotówce (!) przez agentów do prywatnej willi Johnsona.

Pierwszy prototyp samolotu Lockheed U-2 (Article 341) przed oblotem 4 sierpnia 1955 r., tajna baza Groom Lake na poligonie jądrowym w stanie Nevada. Samolot nie posiadał żadnej rejestracji, a jedynie numer 001. Samolot później służył do różnych prób w zakładach Lockheed. Został rozbity 4 kwietnia 1957 r. podczas lotu z instalacją zakłócającą typu Dirty Bird (ang. „brudny ptak”). Pilot doświadczalny firmy Lockheed Robert Seiker zginął. Domena publiczna.
Podczas prac samolot gruntownie przeprojektowano. Na życzenie CIA zastosowano sprawdzony w innych samolotach silnik Pratt & Whitney J57 w specjalnej wersji przystosowanej do pracy w niskim ciśnieniu atmosferycznym. Zmieniono kształt kadłuba i usterzenia. Prototyp samolotu, oznaczony kryptonimem Article 341, był gotowy w lipcu 1955 r Został on w tajemnicy został przewieziony do tajnej bazy Groom Lake na poligonie atomowym w Newadzie. Nie posiadał on rejestracji cywilnej, nie figurował także w żadnym rejestrze – oficjalnie nie istniał. Nielicznym osobom, które musiały mieć z nim styczność powiedziano, że jest to tajny projekt dla cywilnego Narodowego Komitetu Doradczego ds. Aeronautyki (ang. National Advisory Comitee for Aeronautics, NACA, poprzednik NASA), przeznaczony do badania stratosfery. Samolot oblatano 8 sierpnia. Próby w locie trwały kilka tygodni, wykryto w ich trakcie kilka usterek, jednak wyniki były zadowalające.
W tym czasie samolotem zainteresowały się Siły Powietrzne, rozczarowane wybranym wówczas samolotem RB-57D (zamiast planowanego pułapu 21 km był w stanie operować na 18-19 km, co w ówczesnej sytuacji już nie gwarantowało bezpieczeństwa). Ponieważ traktowany jako zabezpieczenie samolot firmy Bell istniał jedynie w postaci projektu, pozostawał latający prototyp Lockheeda, który spełniał wszystkie założenia.

Początkowo Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych wybrały w 1955 r. jako swój podstawowy samolot rozpoznania strategicznego Martin RB-57D, będący rozwinięciem brytyjskiego samolotu bombowego English Electric Canberra, budowanego na licencji w USA. Jednak po paru latach USAF rozczarowane wadami samolotu RB-57D (odkształcenia konstrukcji skrzydeł, pułap poniżej 20 km), przyjęła ostatecznie samolot U-2 do uzbrojenia. Samoloty RB-57 pod koniec lat 50-tych skierowano do misji pomocniczych, a część przekazano sojusznikom, np. lotnictwu Republiki Chińskiej (Tajwanu). Na zdjęciu: samolot Martin RB-57D podczas monitorowania jednej z prób jądrowych na atolu Bikini, 12 lipca 1958 r. Domena publiczna.
Ostatecznie, jeszcze w 1955 r., CIA zamówiła 18 egzemplarzy seryjnych (obok dwóch już zbudowanych prototypów), do których Siły Powietrzne zamówiły kolejne 20 samolotów pod oficjalnym oznaczeniem U-2A. Był to kolejny kamuflaż. Litera „U” oznaczała Utility – tak oznaczano samoloty pomocnicze, lekkie transportowce i maszyny łącznikowe. Np. samolot De Havilland U-1 był małym dwupłatowcem (nieco podobnym do znanego u nas Antonowa An-2), a Cessna U-3 – dwusilnikowym samolotem pasażerskim dla 3-6 osób. Oczywiście U-2 nie miał z nimi nic wspólnego.
W latach 1955-56 Lockheed wyprodukował 20 U-2A dla CIA i 31 dla Sił Powietrznych. Kolejne 4 egzemplarze zbudowano dla Agencji z części zamiennych i elementów maszyn rozbitych. Wszystkie samoloty były składane ręcznie – wytwórnia nigdy nie stworzyła linii technologicznej do ich montażu. Samoloty podczas swojej służby były parokrotnie modyfikowane (w ten sposób powstały wersje U-2B, C, D, E, F i G oraz WU-2A, przeznaczone do różnego typu zadań).
Podawana oficjalnie liczba samolotów U-2 budzi jednak poważne wątpliwości. Szczególnie dotyczy to maszyn dla CIA, które zwykle nosiły fałszywe oznaczenia (wojskowe lub cywilne) albo nie nosiły ich w ogóle, a także dublujące się numery. Istnieje przypuszczenie, że samolotów było w rzeczywistości więcej, powstały też inne warianty, nie opisane w literaturze.
![]()
Jeden z wczesnych samolotów Lockheed U-2 w bazie Groom Lake. Maszyna ma fikcyjne oznaczenie NACA (poprzedniczka NASA), w rzeczywistości należała do CIA. Domena publiczna.
Lockheed U-2 był samolotem niezwykłym. B. wysmukły kadłub mieścił jednoosobową, ciasną i hermetyczną kabinę, pojemne zbiorniki paliwa i obszerny przedział na sprzęt fotograficzny. Skrzydła były długie, wąskie i elastyczne, były one zarazem integralnymi zbiornikami paliwa. Samolot posiadał jednośladowe podwozie z dodatkowymi podporami pod skrzydłami, odrzucanymi po starcie. Płatowiec był b. lekki, swoimi charakterystykami przypominał szybowiec. Nie było to podobieństwo przypadkowe, gdyż został przystosowany do długich lotów ślizgowych na dużej wysokości ze zduszonym silnikiem (na pułapie 21 km był tak w stanie przelecieć ok. 430 km). Na pułapie operacyjnym samolot osiągał prędkość 740 km/h (0,8 Ma, czyli prędkości dźwięku na tej wysokości), faktyczny zasięg samolotów wynosił 7640 km.
Specyficzna konstrukcja samolotów U-2 spowodowała, że były one niezwykle trudne w pilotażu i wymagały od pilota wysokiego poziomu wyszkolenia. W dodatku delikatna konstrukcja powodowała, że wejście w poważniejsze zawirowania powietrza (np. podczas burzy lub podejścia do tankowca powietrznego) groziło rozpadnięciem się samolotu. Na małych pułapach samolot mógł lecieć z prędkością pomiędzy 180 km/h (prędkość przeciągnięcia, czyli zawalenia się samolotu z powodu braku siły nośnej) a 350 km/h, przy której rozpoczynało się „trzepotanie” elastycznych skrzydeł (tzw. zjawisko buffetingu), grożące ich odłamaniem. Na pułapie operacyjnym trzeba go było utrzymać w wąskim przedziale prędkości (+/- 11 km/h). Były to charakterystyki nietypowe dla samolotu odrzutowego.

Ósmy egzemplarz, pomalowany na czarno – w takiej postaci samoloty służyły w CIA. Samolot ten w 1966 r. przekazano NASA, gdzie służył do badania atmosfery, obecnie jest eksponatem muzealnym. Domena publiczna.
Głównym wyposażeniem samolotu był system kamer. Samoloty seryjnie otrzymały system firmy Hycon w trzech wariantach. Składały się one z 1-3 stabilizowanych żyroskopowo aparatów o ogniskowej 610-915 mm o specjalnie zaprojektowanych soczewkach asferycznych, umożliwiających wykonywanie fotografii pionowych i ukośnych o b. wysokiej rozdzielczości. Ponieważ był on tajny, został wyposażony w układ destrukcyjny na wypadek awarii bądź zestrzelenia samolotu nad wrogim terytorium, składający się z uruchamianego przez pilota ładunku wybuchowego z opóźnionym zapłonem. Jego opóźnienie wynosiło 3 minuty, co w przypadku pierwszego wariantu samolotu U-2A, nie posiadającego fotela katapultowanego, dawało pilotowi b. mało czasu na opuszczenie kabiny.
Drażliwą kwestią była ewentualność zestrzelenia bądź awarii samolotu nad terytorium ZSRS lub jego sojuszników. Piloci należących do CIA samolotów wywiadowczych nie byli oficjalnie żołnierzami i nie chroniła ich Konwencja Genewska. Co więcej, rząd USA formalnie odżegnywał się od prowadzenia misji szpiegowskich i nie mógł w związku z tym upomnieć się o zaginionego pilota kanałami oficjalnymi. Zatem w razie schwytania przez Sowietów z punktu formalnego przestawał on istnieć i sowiecki kontrwywiad lub organa bezpieczeństwa mogły zrobić z nim, co tylko chciały – poddać torturom, zamordować lub więzić.
Załadunek aparatu fotograficznego Hycon Type A, do samolotu Lockheed U-2A. Aparat posiadał trzy obiektywy, mogące fotografować obraz z różnych kierunków (np. wykonując zdjęcia pionowe i ukośne). Domena publiczna.
W tej sytuacji pilot musiał zrobić wszystko, aby w razie konieczności skoku ze spadochronem nie dać się złapać. Na jego typowe wyposażenie wchodził m.in. zestaw ratunkowy, zawierający 7500 rubli, 24 złote monety oraz list w 14 językach (w tym polskim) z prośbą o ratunek i obietnicą sowitej nagrody ze strony rządu USA. Pilot wyposażony był m.in. w pistolet z tłumikiem z zapasem amunicji i nóż. W razie konieczności otrzymywał też kapsułkę z cyjankiem potasu lub monetę z ukrytą w niej zatrutą igłą w celu popełnienia samobójstwa.
V. U-2 w służbie CIA
W lecie 1955 r. CIA rozpoczęło formowanie swojej pierwszej jednostki przeznaczonej do operowania nad ZSRS. Pomiędzy zainteresowanymi stronami ustalono podział kompetencji w ramach umowy, znanej jako Project Olistone: Siły Powietrzne były odpowiedzialne za szkolenie pilotów, obsługę techniczną, logistyczną i meteorologiczną, Agencja – za rekrutację pilotów, finansowanie programu, bezpieczeństwo i wybór baz zagranicznych, a kwestie związane z produkcją i rozwojem samolotu spadały na firmę Lockheed. Sprawą nieco drażliwą był dobór personelu.
Początkowo Allen Dulles forsował pomysł przeszkolenia na U-2 pilotów z państw sąsiadujących z ZSRS – Niemców, Turków, Irańczyków i Pakistańczyków, gdyż wówczas w razie utraty samolotu nad sowieckim terytorium można było twierdzić, że był to wynik zabłądzenia bądź awarii, a Amerykanie mogliby się odżegnać od całej sprawy. Okazało się to jednak niemożliwe ze względu na tajność projektu i poziom skomplikowania pilotażu U-2.
![]()
Allen Dulles (1893-1969), amerykański polityk i dyplomata, podczas II Wojny Światowej szef amerykańskiego wywiadu OSS w Europie, w latach 1953-61 dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej (Central Intelligence Agency – CIA). Zwolennik utworzenia w ramach Agencji jednostek lotnictwa rozpoznawczego i jeden z promotorów programu samolotu Lockheed U-2 i lotów zwiadowczych nad terytorium ZSRS i innych państw komunistycznych bądź wrogich USA. Na licencji Wikimedia Commons.
W tej sytuacji kierownictwo CIA zdecydowało, że piloci będą rekrutowani spośród kadry Agencji oraz pilotów doświadczalnych Lockheeda. To wywołało jednak protesty Sił Powietrznych, a w szczególności dowódcy Sił Strategicznych (SAC) gen. Curtisa LeMaya. Ostatecznie trzon personelu latającego jednostek lotniczych CIA stanowili piloci wojskowi z jednostek myśliwskich podległych SAC, oddelegowani do pracy w Agencji jako ochotnicy. Ich selekcja była b. rygorystyczna, wymagano od nich wysokich umiejętności, odporności psychicznej i fizycznej, zachowania tajemnicy, badano także dokładnie ich przeszłość oraz postawę polityczną. Praca ta była jednak dla nich b. korzystna, w okresie służby w CIA otrzymywali trzykrotnie wyższe pobory niż w USAF (ok. 2,5 tys. dolarów miesięcznie), zachowywali także prawo do awansów, jak podczas regularnej tury w wojsku, a po jej zakończeniu mogli liczyć na interesujące przydziały np. na stanowiska dowódcze i sztabowe. Niektórzy z nich po odejściu ze służby zrobili także karierę polityczną.
Prezydent Eisenhower początkowo z dużym sceptycyzmem odnosił się do możliwości samolotu U-2 i lotów rozpoznawczych nad ZSRS uznając, że tylko kwestią czasu jest znalezienie przez Sowietów metod ich zwalczania. Liczył też na odprężenie w stosunkach amerykańsko-sowieckich po objęciu władzy na Kremlu przez Nikitę Chruszczowa. W lipcu 1955 r. na szczycie w Genewie zaproponował on sowieckiemu przywódcy uruchomienie programu Open Skies (Otwarte Niebo), w ramach którego oba mocarstwa miałyby prawo wykonywać loty rozpoznawcze nad terenem drugiej strony po uzgodnionych wcześniej trasach. Uniemożliwiłoby to każdej ze stron wykonanie zaskakującego ataku nuklearnego na przeciwnika i tym samym oddaliło groźbę wybuchu wojny jądrowej. Chruszczow jednak kategorycznie odmówił Eisenhowerowi.

Samoloty Lockheed U-2A jednostki Det-A przygotowywane do przelotu do Wlk. Brytanii. w 1956 r. Samoloty noszą fikcyjne oznakowanie NACA. Domena publiczna.
W tej sytuacji prezydent zatwierdził wykonanie operacji Overflight (przelot), obejmującej serię głębokich wlotów nad terytorium ZSRS. W kwietniu 1956 r. gotowość uzyskała pierwsza jednostka, oficjalnie oznaczona jako 1. Improwizowany Dywizjon Rozpoznania Pogody (1st Weather Reconaissance Squadron (Provisional) – WRS(P)-1), znany jako Oddział A (Detachement A lub Det-A).
Dalsze próby i szkolenie przyniosły pierwsze straty – w maju i sierpniu rozbiły się dwa U-2, zabijając dwóch pilotów CIA. Jednocześnie, w ramach przykrywki, komitet NACA ogłosił 7 maja rozpoczęcie programu badania wysokich warstw atmosfery przy pomocy samolotów U-2.
VI. Loty U-2 nad ZSRS – uchylenie rąbka „żelaznej kurtyny
4 maja 1956 r. oddział Det-A wraz z dwoma U-2A przybył do bazy Lakenheath w Wielkiej Brytanii. Jednak podczas pierwszych lotów dziwne, pomalowane na czarno samoloty zwróciły uwagę cywilnych obserwatorów, gorliwie przeganianych z okolic bazy przez żandarmerię. W prasie ukazały się artykuły zadające pytania o cel operacji nietypowej jednostki lotniczej oraz nadzwyczajne procedury bezpieczeństwa.

Widok z samolotu U-2 na pułapie operacyjnym ok. 20 km. Na tej wysokości doskonale widać krzywiznę Ziemi. Domena publiczna.
Akcja dość nieszczęśliwie zbiegła się z aferą szpiegowską, gdy podczas wizyty w Wielkiej Brytanii Nikity Chruszczowa wywiad MI-6 we współpracy z CIA, podjął nieudaną próbę zbadania przy pomocy płetwonurków kadłuba krążownika „Ordżonikidze”, na którym przybył. W tej sytuacji w czerwcu 1956 r. premier Anthony Eden wydał oficjalny zakaz podejmowania m.in. lotów szpiegowskich z terenu Wielkiej Brytanii.
11 czerwca 1956 r. jednostka Det-A została w tajemnicy przerzucona do amerykańskiej bazy Giebelstadt pod Wiesbaden w Niemieckiej Republice Federalnej, przy czym rząd NRF nie był początkowo poinformowany o całej sprawie.
Stamtąd nocą z 19 na 20 czerwca należący do jednostki U-2A odbył pierwszy lot nad Europą Wschodnią, docierając nad Warszawę i wracając ponad Berlinem Wschodnim. Rezultaty były b. pomyślne, samolot powrócił bezpiecznie i przywiózł zdjęcia o b. wysokiej jakości. Później nastąpiła przerwa ze względów politycznych (wizyta delegacji USAF na pokazach lotniczych w Moskwie). 2 lipca oba U-2A wykonały loty nad krajami Europy Wschodniej (m.in. Czechosłowacją, Węgrami, Polską, Bułgarią i NRD).

Latanie na U-2 wymagało od pilota doskonałej kondycji, odporności psychicznej i przygotowania. Pilot zakładał przed lotem kombinezon ciśnieniowy i przez ok. 3 godziny przyzwyczajał się do oddychania czystym tlenem (bez domieszki azotu, którego pęcherzyki w razie dekompresji rozszerzają się we krwi, mogąc prowadzić do zatoru i śmierci). Sam lot trwał ok. 10 godzin, podczas których pilot był „opakowany” w niewygodnym kombinezonie miał ograniczone możliwości jedzenia i picia i żadnych załatwienia swoich potrzeb fizjologicznych. Wyczerpanie powodowało, że podczas takiego lotu piloci tracili po 3 kg wagi ciała. Na zdjęciu: pilot samolotu U-2 przygotowywany do lotu. Domena publiczna.
Amerykanie początkowo sądzili, że wysoki pułap lotu ich samolotów ochroni je przed wykryciem przez sowieckie radary, które – jak przypuszczano – nie były w stanie uchwycić celów powyżej 17-18 km. Jednak nota dyplomatyczna ambasady sowieckiej w Waszyngtonie już po pierwszym locie U-2 nad Warszawę rozwiała te złudzenia. Jak się okazało, Sowieci zrobili ogromny postęp w technice radiolokacyjnej, co było efektem m.in. analizy konstrukcji brytyjskich radarów dostarczonych im w czasie II Wojny Światowej. Od samego początku bez większego problemu byli w stanie wykrywać amerykańskie samoloty rozpoznawcze latające na wysokości powyżej 20 km, lecz w 1956 r. nie mogli im jeszcze nic zrobić
4 lipca 1956 r. zainaugurowano loty nad ZSRS. Hervey Stockman wykonał lot nad Białoruś, Leningrad i kraje bałtyckie. Następnego dnia pilot CIA, Carmino Vito, odbył lot nad Moskwę, przelatując nad Krakowem i Kijowem. Nad sowiecką stolicą samolot ścigało kilkadziesiąt sowieckich myśliwców, lecz nie były one w stanie osiągnąć pułapu U-2. Vito nie przywiózł jednak zbyt wielu zdjęć, bo nad przeważającą częścią trasy zalegały chmury, dopiero nad samą Moskwą rozpogodziło się, co zresztą stanowiło dokładne potwierdzenie komunikatu meteorologicznego Radia Moskwa (które, jak widać, nie we wszystkich sprawach kłamało).

Zdjęcie wytwórni samolotów w Fili pod Moskwą, wykonane przez pilota Carmino Vito podczas jednej z pierwszych misji samolotów U-2. Domena publiczna.
Największym jednak sukcesem pierwszych lotów był rajd innego etatowego pilota Agencji, Marty Knutsona, w dniu 8 lipca.
Od czasu pamiętnej defilady pierwszomajowej w 1954 r. na Placu Czerwonym, podczas której Sowieci zaprezentowali formację ciężkich bombowców Miasiszczew 2M, wśród amerykańskich analityków zapanowała swoista „histeria bombowa”. Obawiano się, że Sowieci dysponują dużą ilością bombowców strategicznych o zasięgu międzykontynentalnym. Stany Zjednoczone posiadały, co prawda, nowoczesny system obrony przeciwlotniczej, ale istniały obawy, że Sowieci w razie wojny skierują nad terytorium USA 200-300 bombowców działających pojedynczo na różnych pułapach i nadlatujących z różnych kierunków, co skutecznie zmyliłoby amerykańską obronę. Tymczasem nawet przebicie się pojedynczych samolotów z bombami jądrowymi na pokładzie nad własne terytorium skończyłoby się katastrofą.
Knutson przeleciał nad Leningradem, wykonując serię zdjęć, a następnie nad bazą lotniczą w Engelsie. Tam sfotografował szereg ustawionych wzdłuż pasa startowego bombowców strategicznych Miasiszczew M-4 2M (w kodzie NATO: Bison). Jak się okazało, było ich 30. W kolejnych lotach sfotografowano inne sowieckie bazy lotnicze, lecz kolejnych samolotów nie znaleziono, a analitycy uznali, że ukrycie większej liczby tak dużych maszyn nie jest możliwe. Jak się okazało, bombowców tej wersji wyprodukowano jedynie 33 sztuki. Później jeszcze powstało 47 egzemplarzy zmodyfikowanej wersji 3M i 3MN, z czego część służyła jako powietrzne tankowce. Były to ilości, z którymi amerykańska obrona przeciwlotnicza poradziłaby sobie w razie ewentualnego ataku na cele w USA, toteż napięcie opadło.
Warto dodać, że w tym czasie Amerykanie dysponowali ok. 250 bombowcami międzykontynentalnymi Convair B-36 Peacemaker oraz ok. 1500 bombowcami odrzutowymi średniego zasięgu Boeing B-47 Stratojet, do służby wchodził międzykontynentalny Boeing B-52 Stratofortress, którego miało powstać przeszło 700 sztuk. Ilość posiadanych przez ZSRS nosicieli broni jądrowej nie była zatem imponująca.

Baza lotnicza w Engelsie na wschód od Leningradu, sfotografowana 8 lipca 1956 r. przez pilota CIA Marty Knutsona. Wzdłuż pasa startowego ustawionych jest 30 bombowców 2M. Rozpoznanie prowadzone przez samoloty U-2 w kolejnych tygodniach nie wykazało obecności tych samolotów w innych bazach lotniczych. Oznaczało to, że Sowieci dysponują znacznie mniejszą ilością ciężkich bombowców dalekiego zasięgu, niż pierwotnie sądzono. Domena publiczna.
10 lipca 1956 r. rząd ZSRS oficjalnie zaprotestował przeciw naruszaniu ich przestrzeni powietrznej przez amerykańskie samoloty wojskowe. W odpowiedzi prezydent Eisenhower zaręczył, że żadne samoloty Sił Powietrznych USA nie latają nad terytorium sowieckim. Było to prawdą, gdyż U-2 należały do CIA, czyli cywilnego wywiadu. Jednak zamieszanie dyplomatyczne i wykryte przez Agencję wzmożone próby penetracji bazy Giebelstadt przez sowieckie służby spowodowały, że oddział Det-A został przeniesiony do bazy Incirlik w Turcji. Tam dołączył do niego nowo sformowany Det-B z 5 zmodyfikowanymi U-2B. Z nowej lokalizacji prowadzono loty m.in. nad Kazachstanem i Syberią, korzystano także z baz w Peszawarze i Lahore w Pakistanie. W późniejszym okresie oba dywizjony połączono w jeden.
Pod koniec 1956 r., w związku z protestami Sowietów, prezydent Eisenhower zawiesił loty nad ZSRS. Bazujące w Turcji samoloty U-2 wykonywały misje nad Bliskim Wschodem i Morzem Śródziemnym w okresie Kryzysu Sueskiego, a także wzdłuż granic sowieckich, namierzając urządzenia radiolokacyjne.
VII. Na tropie sowieckiego programu rakietowego
Jesienią 1956 r. zainteresowanie rządu i Armii USA wzbudziły sowieckie postępy w pracach nad bronią rakietową, a w szczególności międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi, mogącymi dosięgnąć cele na terenie USA. W ciągu kolejnych lotów sfotografowano kompleksy przemysłu rakietowego w rejonie Morza Kaspijskiego, stanowiska startowe rakiet na wschód od Wołgi oraz wielki poligon w Sary-Szagan w Kazachstanie.
W czerwcu 1957 r. do akcji wszedł kolejny dywizjon CIA, Det-C, który stacjonował na Alasce oraz w Atsugi w Japonii, a jego rejonem operacyjnym był Daleki Wschód, Kamczatka oraz wschodnie obszary ZSRS i Chin. W lecie wznowiono loty nad ZSRS. Jeden z największych sukcesów osiągnięto 5 sierpnia, gdy podczas lotu nad stepami Kazachstanu pilot U-2 należącego do Det-B dostrzegł przez wizjer nieznany Amerykanom tor kolejowy, wiodący „donikąd”.

Główny kompleks startowy kosmodromu Bajkonur, sfotografowany przez samolot U-2 w lecie 1957 r. Od momentu wykrycia Bajkonur stał się częstym miejscem „odwiedzin” samolotów rozpoznawczych U-2. Domena publiczna.
Doprowadził on pilota do kosmodromu Bajkonur nad Morzem Aralskim, o którym Amerykanie wiedzieli, ale nie znali jego dokładnej pozycji. Było to istotne, gdyż Bajkonur, choć oficjalnie służył do „pokojowych badań Kosmosu”, w rzeczywistości był obiektem wojskowym. W istocie kosmonautyka była tylko jedną z gałęzi jego działalności, a w praktyce był to wielki kompleks badawczy technologii rakietowej. Stał on się celem wielu lotów samolotów zwiadowczych w latach 1957-60 (także podczas ostatniej misji Francisa Gary Powersa), Amerykanów szczególnie interesowały instalacje startowe sowieckich rakiet. Jego wykrycie było wielkim sukcesem operacji „Overflight”.
Z kolei 20 i 21 sierpnia 1957 r. rozpoznano wielki sowiecki poligon jądrowy w Semipałatyńsku w Kazachstanie. Podczas tego drugiego lotu pilot CIA James Cherbonneaux, lecący samolotem wyposażonym w specjalną aparaturę zagłuszającą sowieckie radary (kryptonim „Brudny Ptak” – ang. Dirty Bird) sfotografował gotową do odpalenia bombę termojądrową na wysokiej wieży (została zdetonowana kilka godzin później). „Przy okazji” Cherbonneaux odkrył nieznany dotąd wielki kompleks przemysłowy w okolicach Omska.

Miejsce po wybuchu bomby termojądrowej na poligonie atomowym w rejonie Semipałatyńska w Kazachstanie, sfotografowane przez samolot U-2 w 1957 r. Rozpoznanie wykazało, że Sowieci dokonali znacznego postępu jeśli chodzi o technikę jądrową, ale nadal ustępują pod tym względem Amerykanom. Dzięki misjom samolotów U-2 Amerykanie mogli monitorować sowieckie postępy poprzez obserwację skutków próbnych wybuchów, a także zbieranie próbek skażonego powietrza, co zapewniało informacje o konstrukcji i mocy wybuchu ładunków. Domena publiczna.
4 października 1957 r. z kosmodromu Bajkonur odpalono rakietę, która wyniosła na orbitę pierwszego sztucznego satelitę Ziemi, Sputnika-1. Tym samym Sowieci wyprzedzili Amerykanów w kwestii podboju Kosmosu (projekt Explorer), co miało stać się początkiem ostrej rywalizacji także i w tej dziedzinie.
Jednak wojskowych i polityków stosunkowo mało interesowała metalowa kula 59-cm średnicy, krążąca po orbicie i nadająca modulowane sygnały radiowe. Niepokój budziła rakieta nośna 8K71PS, będąca cywilną wersją pocisku międzykontynentalnego R-7, (w kodzie NATO: SS-6 Sapwood) znajdującego się w próbach. Biuro analiz Białego Domu uznało, że ZSRS wyprzedziło USA o rok w rozwoju techniki rakietowej, podczas gdy Amerykanie nadal posiadają przewagę w broni jądrowej.

Bajkonur, 4 października 1957 r. Start rakiety 8K71, która wyniosła na orbitę okołoziemską pierwszego sztucznego satelitę, Sputnika 1. Tym samym ZSRS upokorzył Stany Zjednoczone, wyprzedzając ich program. Wydarzenie to dało początek „wyścigowi kosmicznemu” pomiędzy oboma mocarstwami. Jednak specjalistów wojskowych bardziej interesowała rakieta nośna, będąca wariantem sowieckiego balistycznego pocisku międzykontynentalnego R-7. Specjaliści i opinia publiczna w Stanach Zjednoczonych była poważnie zaniepokojona sowieckimi postępami, co stało się przyczyną „psychozy rakietowej”. Obawiano się, że Sowieci wkrótce będą dysponowali dużą ilością międzykontynentalnych pocisków z głowicami jądrowymi, zdolnymi trafić cele na terenie USA. Domena publiczna.
Szacowania te stały się przyczyną „psychozy rakietowej”, czego wynikiem było nasilenie lotów U-2 nad ZSRS, podczas których poszukiwano nowych ośrodków badań i kontrolowano już znane, a także monitorowano próby rakietowe. Podczas tego typu misji samolot kierowano nad poligon przed spodziewanym próbnym odpaleniem pocisku (posiadano informacje od agentów CIA). Pilot fotografował odpalenie i początkową fazę lotu przy pomocy specjalnego aparatu, umożliwiającego wykonywanie zdjęć w nocy (zwykle wówczas przeprowadzano próby), a następnie przelatywał w śladzie rakiety, pobierając próbki powietrza wraz z cząsteczkami paliwa rakietowego. W takich lotach specjalizował się m.in. Marty Knutson.
Loty samolotów U-2 wykryły w tym czasie jedynie trzy stanowiska startowe tych rakiet. Jak się później okazało, rakiety R-7 i R-7A co prawda oficjalnie weszły na wyposażenie armii sowieckiej w 1959 r., to faktyczną gotowość bojową uzyskały dopiero w 1961 r. i nigdy nie było ich więcej jak 8. Do tego były one b. awaryjne i niedoskonałe, np. procedura przygotowania ich do startu trwała ok. 20 godzin (dla porównania: amerykańska rakieta SM-65D Atlas, wprowadzona do służby w 1959 r., mogła zostać odpalona 40-60 minut od ogłoszenia alarmu).

Samoloty Lockheed U-2A jednostki Det-C w hangarze w bazie Atsugi w Japonii, 1957 r. Domena publiczna.
Aktywne były także samoloty oddziału Det-C z Japonii, które rozpoznawały m.in. poligon rakietowy na Kamczatce i obiekty przemysłowe i badawcze rozmieszczone wzdłuż kolei transsyberyjskiej. Ostatni taki lot miał miejsce 1 marca 1958 r., gdy rejon ten rozpoznawał jeden z „Brudnych Ptaków”. Okazało się wówczas, że ciężka i pogarszająca właściwości lotne aparatura zagłuszająca jest zupełnie nieskuteczna przeciw sowieckim radarom, gdyż do kolejnej noty protestacyjnej ambasada ZSRS w Stanach Zjednoczonych załączyła mapę z dokładną trasą przelotu.
VIII. Ruch drugiej strony – poszukiwania metod zwalczania samolotów U-2. Powstanie pocisków rakietowych klasy ziemia -powietrze
W ciągu pierwszych lat lotów rozpoznawczych samolotów U-2 nad ZSRS przeciwnik szukał metod zwalczania intruzów. Początkowo Sowieci próbowali opracować myśliwce wysokościowe, jak np. specjalna wersja samolotu Jak-25, nie okazał się on jednak zbyt udany.
Szukano także metod użycia klasycznych samolotów myśliwskich MiG-19 i 21 do zwalczania rozpoznawczych U-2. Myśliwce te teoretycznie miały możliwość wznieść się lotem niekontrolowanym (balistycznym) na 19-20 km, gdzie piloci mieli odpalać pociski rakietowe bądź taranować cel. Przechwycenie w ten sposób samolotu rozpoznawczego nigdy jednak się nie udało, a podczas tych prób utracono kilka maszyn i pilotów.

Samolot myśliwski MiG-19 lotnictwa Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Domena publiczna.
Wyjściem z sytuacji dla Sowietów okazało się opracowanie nowego rodzaju uzbrojenia – kierowanych przeciwlotniczych pocisków rakietowych (klasy ziemia-powietrze). Pierwsze próby z tego rodzaju rakietami prowadzili już Niemcy w czasie II Wojny Światowej, część wyników ich prac dostała się w ręce Sowietów w 1945 r.
Wieloletnie badania i prace rozwojowe doprowadziły do wprowadzenia do służby nowoczesnego systemu, znanego jako S-75 Dźwina. Składał się on z kilku wyrzutni rakiet W-750, naprowadzanych radiowo na namiar radarowy. Pocisk był w stanie dosięgnąć cel do wysokości 25 km, zasięg wynosił 45 km od miejsca odpalenia, leciał z prędkością ok. 3,5 Ma. Jego uzbrojenie stanowiła głowica zbliżeniowa zawierająca 200 kg ładunku wybuchowego, co wystarczyło na zniszczenie samolotu w promieniu 120 m od epicentrum wybuchu.

Naprowadzany radiolokacyjnie zestaw rakietowy S-75 Dźwina (w kodzie NATO: SA-2 Guideline). Broń została zaprezentowana po raz pierwszy w 1954 r. Do niedawna uważano, że U-2 Powersa był jej pierwszą ofiarą i pierwszym samolotem zestrzelonym rakietą ziemia-powietrze. Dziś wiemy, że pierwszy samolot przy pomocy tych rakiet zestrzelili Chińczycy 8 października 1959 r., a ich ofiarą padł samolot zwiadowczy Martin RB-57D lotnictwa Republiki Chińskiej (Tajwanu). Po zestrzeleniu samolotu Powersa S-75 stał się popularną bronią na świecie, która zrewolucjonizowała prowadzenie operacji powietrznych – od tej pory ani wysoki pułap lotu, ani duża prędkość nie chroniły samolotu. Powstało wiele jego modyfikacji (Wołchow, Desna, Wołga, warianty chińskie itd.), które były używane przez państwa Układu Warszawskiego oraz ok. 20 innych. Największą sławę broń ta uzyskała podczas wojny w Wietnamie w latach 1965-72, gdzie przyczyniła się do wielkich strat lotnictwa amerykańskiego. W późniejszym okresie opracowano metody zakłócania tych rakiet a także zwalczania ich stanowisk m.in. pociskami przeciwradarowymi. W niektórych krajach pochodne zestawu S-75 są używane po dziś dzień (np. w Polsce 250 szt.), choć w dzisiejszych warunkach jest to broń zupełnie przestarzała. Domena publiczna.
Zestaw S-75 został po raz pierwszy publicznie pokazany na paradzie pierwszomajowej w 1957 r., toteż jego istnienie nie stanowiło tajemnicy. Jednak jego możliwości były dla Amerykanów zagadką. Analitycy USAF uważali, że rakiety te stanowią zagrożenie przede wszystkim dla bombowców strategicznych – przestarzałych Convair B-36 Peacemaker i wchodzących do służby Boeing B-52 Stratofortress, mających operować na wysokościach 13 – 17 km. Natomiast prawdopodobieństwo trafienia samolotów U-2, których pułap dzięki modyfikacjom wzrósł do ok. 24 km, uważano za znikome.
Niemniej uważano, że czas bezkarności U-2 latających nad ZSRS zbliża się do końca. Miało to poważny wpływ na nastroje pilotów. Toteż po misji z 1 marca 1958 r. wstrzymano do końca roku loty nad terytorium sowieckim. Bazujący w Turcji i Pakistanie (a także korzystający z lotnisk w Iranie) Det-B wykonywał głównie loty w obszarze Morza Śródziemnego oraz nad Bułgarią i Jugosławią, a także Bliskim Wschodem. Stacjonujący w Japonii Det-C latał nad obszarem wód międzynarodowych (m.in. namierzając pracę radarów), a także nad Chinami, Koreą Płn. i Wietnamem. Co ciekawe, w tym czasie przeszkolono w Turcji na samolotach U-2 grupę kilku pilotów brytyjskich. Mieli oni rozpoznawać cele dla bombowców strategicznych RAF. Brak dokładnych informacji, czy Brytyjczycy wykonywali misje zwiadowcze na samolotach U-2, wiadomo jedynie, że jeden z nich zginął w trakcie szkolenia w USA.
IX. Nasilenie „psychozy rakietowej”. Powrót do lotów nad ZSRS
Sytuacja uległa zmianie na przełomie 1958 i 59 r. w związku z wzrostem „psychozy rakietowej”, szczególnie rozkręconej po słowach Nikity Chruszczowa, że „Związek Sowiecki będzie produkował rakiety jak parówki”. W amerykańskich analizach coraz bardziej wyolbrzymiano ilość sowieckich rakiet wycelowanych w USA. Np. o ile w 1958 r. przewidywano, że Sowieci mają ok. 10 pocisków międzykontynentalnych, to kolejny raport z 1959 r. mówił o 100 egz. mających wejść do służby w 1960 r. i 500 do 1962 r.
Najdalej poszedł dziennikarz Joseph Aslop w 1959 r., który powołując się na „przecieki z CIA” napisał, że w 1963 r. Sowieci będą mieli 1500 pocisków balistycznych, którym Amerykanie będą w stanie przeciwstawić jedynie 130. CIA oponowało twierdząc, że zebrane materiały wskazują na posiadanie przez Sowietów co najwyżej 12 pocisków, z czego część były to egzemplarze prototypowe.

Na fali trwającej w drugiej połowie lat 50-tych w USA „histerii rakietowej”, podsycanej przez sowiecką propagandę, powstało kilka utrzymanych w alarmistycznym tonie analiz, które wskazywały, że ZSRS w krótkim czasie jest w stanie wyprzedzić Stany Zjednoczone w ilości posiadanych międzykontynentalnych pocisków balistycznych. Na zdjęciu: wykres dla trzech wariantów z 1959 r., w których w połowie 1963 r. Sowieci mieli dysponować 200-700 pociskami międzykontynentalnymi. Dane te były znacznie przeszacowane, w czego ustaleniu pomogły loty samolotów Lockheed U-2 w ramach operacji „Overflight”. Na licencji Wikimedia Commons.
Dziś wiemy, że analizy te były zbyt alarmistyczne, a rzekoma przewaga ZSRS w strategicznej broni jądrowej znacznie przeszacowana, pomimo sukcesów, jakie państwo to miało w rozwijaniu technologii rakietowej i kosmicznej. W 1960 r. Sowieci dysponowali jedynie 6 stanowiskami nadającymi się do odpalania rakiet międzykontynentalnych. Jesienią 1962 r. posiadali w gotowości jedynie 8 rakiet R-7A i 40 R-16. W tym czasie USA dysponowała 131 pociskami międzykontynentalnymi Atlas i Titan I oraz 105 pociskami średniego zasięgu Jupiter i Thor rozmieszczonymi w Wlk. Brytanii, Włoszech i Turcji. Do tego dochodziło jeszcze 535 bombowców B-52 i 700 B-47.
Jednak w 1959 r. Amerykanie nie posiadali jeszcze takiej wiedzy. Doszło tu do ostrego sporu pomiędzy kierownictwem Agencji, a szefem Dowództwa Lotnictwa Strategicznego gen. Curtisem LeMayem, tradycyjnie niechętnym prowadzeniu operacji lotniczych przez CIA (w tym czasie formowany był pierwszy dywizjon Sił Powietrznych na samolotach U-2). LeMay twierdził, że loty U-2 pokryły jedynie część obszaru ZSRS (co było zresztą zgodne z prawdą) i Sowieci mogli ukryć część wyrzutni rakiet w rejonach odległych od baz amerykańskich samolotów.

Sowiecki międzykontynentalny pocisk balistyczny R-16 (w kodzie NATO: SS-7 Saddler) ustawiony na pozycji startowej do próbnego odpalenia. Starty takich rakiet w drugiej połowie 1959 r. śledziły samoloty Lockheed U-2. Domena publiczna.
Na początku 1959 r. Kongres USA zażądał dokładne zbadanie kwestii sowieckich zbrojeń rakietowych. W tej sytuacji prezydent Eisenhower wydał rozkaz rozpoczęcia operacji „Hot Shop”, polegającej początkowo na lotach samolotów U-2 wzdłuż granic ZSRS, a potem w głąb terytorium. Tym razem CIA działała b. ostrożnie. Przed każdym lotem upewniano się na podstawie danych wywiadowczych o lokalizacji baterii rakiet przeciwlotniczych, wysyłano też dodatkowe samoloty w różne miejsca, aby odwrócić uwagę sowieckiego systemu obrony przeciwlotniczej.
Wznowione w 1959 r. loty samolotów U-2 nad ZSRS szybko przyniosły rezultaty. 9 czerwca podczas wspólnego lotu z należącym do CIA samolotem RB-57D po raz pierwszy wyśledzono startujący z poligonu w Kazachstanie pocisk rakietowy, który został przechwycony 80 minut po odpaleniu. 9 lipca kolejny U-2 pojawił się po dwuletniej przerwie nad kosmodromem Bajkonur – zarejestrowano budowę dwóch kolejnych stanowisk startowych. W grudniu 1959 r. oraz w lutym 1960 r. po raz kolejny sfotografowano Bajkonur, a na lotnisku w Kazaniu wykryto po raz pierwszy nowy sowiecki bombowiec strategiczny Tupolew Tu-22. Według części opracowań w misjach tych samoloty U-2 prowadzili brytyjscy piloci w ramach współpracy CIA oraz Królewskich Sił Powietrznych (Royal Air Force – RAF).
Tymczasem w drugiej połowie 1959 r. pojawiły się symptomy ożywienia stosunków dyplomatycznych pomiędzy ZSRS a Stanami Zjednoczonymi. W lipcu wiceprezydent USA Richard Nixon oficjalnie otworzył amerykańskie stanowisko na wystawie Expo w Leningradzie, po czym odbył podróż do Swierdłowska na Uralu i na Syberię. We wrześniu Nikita Chruszczow, jako pierwszy w historii przywódca sowiecki, odwiedził Stany Zjednoczone. W lecie 1960 r. prezydent Eisenhower miał dokonać rewizyty w Moskwie, a wcześniej 14 maja obaj przywódcy mieli spotkać się na konferencji czterech mocarstw w Paryżu. Eisenhower obawiał się jednak, że pojednawcze gesty ze strony Chruszczowa są jedynie próbą zamaskowania eskalacji zbrojeń sowieckich, szczególnie intensywnych prac nad pociskami międzykontynentalnymi, które były „ukochanym dzieckiem” sowieckiego przywódcy (za jego rządów program rakietowy uzyskał absolutny priorytet, podczas gdy inne rodzaje uzbrojenia zostały zaniedbane).

Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Richard B. Nixon podczas wizyty w ZSRS w lecie 1959 r. Odwiedził wówczas m.in. Swierdłowsk na Uralu, gdzie niecały rok później zostanie zestrzelony samolot U-2 Francisa Gary’ego Powersa. Podczas swojej wizyty Nixon widział, a nawet własnoręcznie sfotografował baterię przeciwlotniczą S-75 Dźwina, ale informacje te zostały zignorowane przez CIA. Wizyta amerykańskiego wiceprezydenta miała w założeniu stać się początkiem ery odprężenia w stosunkach amerykańsko-sowieckich. W rzeczywistości był to element gry politycznej Nikity Chruszczowa z „twardogłową”, ex-stalinowską opozycją na Kremlu i w sowieckiej generalicji. Domena publiczna.
W tej sytuacji w lutym 1960 r. prezydent Eisenhower autoryzował program czterech lotów nad ZSRS. Miały one dostarczyć zdjęcia nowych obiektów zbrojeniowych, które zamierzał zaprezentować na konferencji w Paryżu jako dowód na zbrojenia Sowietów. Do akcji oddelegowani zostali najbardziej doświadczeni piloci. Pierwszy lot 9 kwietnia wykonał – wg różnych opracowań – Bob Ericson lub Marty Knutson. Zmodyfikowany U-2C operował nad Kazachstanem – poleciał nad poligon jądrowy w Semipałatyńsku, bazę lotniczą Dolon (miejsce stacjonowania bombowców strategicznych Tupolew Tu-95) oraz poligon rakietowy Sary-Szagan oraz nad kosmodrom Bajkonur.
Amerykański samolot został wykryty przez sowieckie radary po wleceniu na 250 km w głąb terytorium ZSRS. Próbowały go przechwycić myśliwce MiG-19 i Su-9, ale bezskutecznie. Przywiezione zdjęcia wskazywały na znaczne postępy Sowietów, jednak nie potwierdziły alarmistycznych prognoz.
X. Plan operacji „Grand Slam”. Francis Gary Powers
Najistotniejszy miał być jednak drugi lot. Do tej pory głównym problemem z operacjami samolotów U-2 nad ZSRS była kwestia ich zasięgu i dostępności baz w pobliżu sowieckich granic. Prowadzone do tej pory misje miały z konieczności charakter wlotów na ok. 1500-2000 km w głąb sowieckiej przestrzeni powietrznej, wykonaniu zadania i powrocie. Pozwalało to na rozpoznanie strategicznych obiektów na Kaukazie i w Kazachstanie (z baz w Turcji, Pakistanie bądź Iranie) lub na Dalekim Wschodzie (z Japonii lub Tajwanu, ewentualnie Alaski). Jednak znaczne części obszaru ZSRS pozostawały poza zasięgiem rozpoznania lotniczego.
![]()
Odtajniona w 2013 r. mapa lotu Francisa Gary’ego Powersa z 1 maja 1960 r. Miała być to misja wahadłowa, pilot miał przelecieć ok. 7 tys. km z bazy w pakistańskim Peszawarze do Bodø w Norwegii, z tego ok. 5 tys. km nad terytorium ZSRS. Jego głównym celem miały być poligony rakietowe w Jurii i Plesiecku oraz zakłady nuklearne w Swierdłowsku, nad którymi został zestrzelony. Na licencji Wikimedia Common.
Jednak wiosną 1960 r. Amerykanie porozumieli się z rządem Norwegii w sprawie stacjonowania jej terenie samolotów zwiadowczych. CIA uzyskała dostęp do bazy w Bodø na północy kraju. Pozwoliło Amerykanom opracować plany lotów wahadłowych samolotów U-2, w których wreszcie mogły one wykorzystać pełnię swoich możliwości i zarazem dotrzeć do rejonów ZSRS dotąd niedostępnych dla rozpoznania lotniczego.
Plan pierwszej operacji o kryptonimie „Wielki Szlem” (ang. Grand Slam), której termin wyznaczono na koniec kwietnia, przewidywał start samolotu U-2 z bazy w Peszawarze w Pakistanie (CIA obawiała się, że główna baza Incirlik w Turcji została zinfiltrowana przez sowieckie służby specjalne) i lot najpierw nad Bajkonur (gdzie znajdowały się dwa stanowiska odpalania pocisków międzykontynentalnych) i pozostałe cele w Kazachstanie.
![]()
Lotnisko Incirlik w Turcji, w latach 1956-60 baza samolotów Lockheed U-2 jednostek CIA Det-A i Det-B podczas misji nad ZSRS oraz Iranem i basenem Morza Śródziemnego. Domena publiczna.
Następnie U-2 miał ominąć od wschodu łukiem Moskwę, bronioną przez kilkadziesiąt baterii rakiet przeciwlotniczych S-25 Berkut, i polecieć na północ nad Czelabińsk i Swierdłowsk na Uralu, gdzie znajdowały się m.in. zakłady oczyszczania plutonu na potrzeby sowieckiego programu jądrowego, potem nad bazę rakietową w Jurii, kosmodrom w Plesiecku na południe od Archangielska (istniały tam cztery kolejne stanowiska odpalania rakiet), po czym miał sfotografować stocznię w Siewierodwińsku, gdzie budowano atomowe okręty podwodne, i bazę morską w Murmańsku. Po wykonaniu zadania miał odlecieć na zachód w kierunku bazy Bodø w Norwegii. Lot miał trwać 9 godzin, w trakcie których samolot miał pokonać 7000 km, z czego 5000 km nad terytorium sowieckim.
Pilotem, który miał wykonać tę trudną i niebezpieczną misję, był 31-letni wówczas Francis Gary Powers. Był on jednym z najlepszych i najbardziej doświadczonych pilotów latających na U-2. Powers początkowo służył w Dowództwie Lotnictwa Strategicznego (SAC), gdzie latał w 486. Dywizjonie na samolotach myśliwskich F-84 Thunderjet, mających eskortować bombowce strategiczne. Znany był z wysokich umiejętności (pełnił m.in. funkcję instruktora) i b. dużej ilości godzin wylatanych na samolotach odrzutowych. Jak twierdzi jego syn, już na początku lat 50-tych na Powersa zwróciła uwagę CIA.
Francis Gary Powers jeszcze jako pilot Sił Powietrznych, połowa lat 50-tych. Domena publiczna.
W 1956 r. Francis Gary Powers oficjalnie odszedł z Sił Powietrznych w stopniu kapitana i podjął pracę w Agencji jako cywilny pilot. Został wówczas zaangażowany w program samolotów U-2, na którym szkolenie przeszedł w tym samym roku. Do 1960 r. wylatał na nich ok. 500 godzin i wykonał 27 misji, w tym co najmniej 4 nad ZSRS, a także nad Morzem Śródziemnym w okresie Kryzysu Sueskiego, Bliskim Wschodem, Bułgarią, Jugosławią i Albanią.
Dotychczasowa służba Powersa nie budziła zastrzeżeń, jednak w trakcie jego pracy w CIA doszło do pewnego zgrzytu w kontaktach z jego przełożonymi na tle spraw osobistych. Chodziło o kwestię kontaktu z żoną. Barbara i Francis Powersowie byli niezwykle udanym i kochającym się małżeństwem pomimo służby męża, która powodowała, że znajdował się daleko od domu, a ona nie miała nawet prawa wiedzieć, gdzie stacjonuje i co robi. Gdy w 1959 r. CIA przedłużyła misje samolotów U-2 o kolejny rok, Francis Gary Powers domagał się ściągnięcia żony do Incirlik w Turcji, czym naraził się przełożonych. Ostatecznie dowództwo poszło na kompromis, małżeństwo spotykało się w Grecji, gdzie jak sądziła Barbara, stacjonował jej mąż.
„Dublerem” Powersa na wypadek jego niedyspozycji został inny weteran, Bob Ericson.
Główną troską planistów i pilota był brak informacji nt. sowieckiej obrony przeciwlotniczej. Wiedziano, że Sowieci nie dysponują jeszcze na tyle dużą ilością pocisków ziemia-powietrze, by stworzyć z nich kordon, ale preferowali obronę obiektową. Plan lotu ułożono tak, by U-2 omijał wszelkie znane lokalizacje wyrzutni. Nie wzięto jednak pod uwagę, że zestaw S-75 Dźwina jest mobilny i w krótkim czasie można go przerzucić na duże odległości. Co więcej, nie przeanalizowano wszystkich materiałów wywiadowczych, np. zdjęć wykonanych przez wiceprezydenta Nixona podczas oficjalnej wizyty w Swierdłowsku w lecie 1959 r., na których widać było m.in. jedną z wyrzutni tych rakiet.
Samolot, na którym 1 maja 1960 r. leciał Francis Gary Powers, posiadał nową aparaturę fotograficzną Hycon Type B. W odróżnieniu od wcześniejszych modeli, składających się z trzech kamer fotografujących pod różnymi kątami, Type B posiadał jeden panoramiczny obiektyw o ogniskowej 915 mm i dużej jasności. Aparat był automatyczny (samoczynnie dostrajał ostrość i przesłonę), mógł podczas jednego lotu wykonać 4 tys. zdjęć o rozdzielczości 100 linii na milimetr, co pozwalało na sfotografowanie z wysokości 21 km obiektów o rozmiarach rzędu 75 cm. Aparat ten stał się protoplastą późniejszego wyposażenia fotograficznego satelitów szpiegowskich. Urządzenie na zdjęciu jest eksponatem National Air & Space Museum w Waszyngtonie. Domena publiczna.
Pierwotny termin operacji wyznaczono na 29 kwietnia 1960 r. Dzień wcześniej do bazy w Bafaber pod Peszawarem przerzucono jeden z samolotów U-2 z Turcji, oraz obsługę naziemną. Jednak z powodu fatalnej pogody lot odwołano. 30 kwietnia CIA po przeanalizowaniu prognoz zdecydowała, że misja odbędzie się 1 maja. Termin ten uznano za b. dogodny, gdyż jak sądzono, podczas obchodów Święta Pracy Sowieci będą mniej czujni. Istotne było też zalecenie prezydenta Eisenhowera, aby wstrzymać loty zwiadowcze na dwa tygodnie przed konferencją w Paryżu.
XI. 1 maja 1960 r. – feralny lot, który przeszedł do historii
Zgodnie z planem Powers miał wystartować o godz. 5 rano czasu lokalnego, jednak zgoda na start przyszła z Białego Domu dopiero 1,5 godziny później. Powers pilotował samolot w zmodyfikowanej wersji U-2B o numerze 56-6693, figurujący w dokumentach pod kryptonimem Article 360. Miał on silnik o wzmocnionym ciągu, który pozwalał na lot na pułapie 24,5 km gdzie, jak sądzono, prawdopodobieństwo trafienia rakietą wynosiło zaledwie ok. 5%. Ponadto zainstalowano w nim fotel katapultowany i dodatkowe zbiorniki paliwa w skrzydłach.
Warto dodać, że samolot ten nie miał dobrej opinii wśród pilotów ze względu na liczne wcześniejsze awarie i długotrwałe naprawy, którym zawdzięczał pogardliwy przydomek „królowa hangaru” (ang. Hangar Queen), a pół roku wcześniej inny pilot lądował na nim awaryjnie ze schowanym podwoziem w Japonii. Po tym wypadku został wyremontowany i zmodernizowany w USA, jednak zła opinia pozostała.

Lockheed U-2 nr 56-6693 (Article 360) po przymusowym lądowaniu w Japonii 24 września 1959 r. Po lądowaniu „na brzuchu” został skierowany do Stanów Zjednoczonych na remont i modernizację, a następnie wysłany do jednostki Det-B w Turcji. To właśnie na tym samolocie 1 maja 1960 r. wystartował do feralnej misji Francis Gary Powers. Domena publiczna.
Po starcie Powers skierował się nad Afganistan, gdzie nabrał wysokości, a następnie wleciał w przestrzeń powietrzną ZSRS, kierując się nad Kazachstan. W tym czasie inny U-2 wykonywał misję nad Tadżykistanem i Turkmenistanem w celu odwrócenia uwagi sowieckiego systemu obrony przeciwlotniczej – jego pilot robił dużo „hałasu” przy pomocy aparatury zakłócającej radary. Powers w tym czasie sfotografował kosmodrom Bajkonur i poleciał dalej nad centralną Rosją.
Sowiecki system obrony przeciwlotniczej szybko wykrył intruza. Zastępca Dowódcy OPL gen. por. Jewgenij Sawitskij postawił w stan gotowości siły sowieckie w Azji Środkowej, na Uralu, Syberii, europejskiej części kraju i na dalekiej północy. I tu pojawia się pierwsza wątpliwość: Sowieci od początku zachowywali się, jakby wiedzieli, dokąd będzie leciał U-2. Może to oznaczać, że sowieckie służby specjalne dysponowały agentami wewnątrz CIA lub w Białym Domu.

Wnętrze kabiny samolotu Lockheed U-2. Centralną część tablicy przyrządów zajmował specjalny wizjer połączony z peryskopem, który służył do obserwacji ziemi i wyboru celu do fotografowania. Domena publiczna.
Opracowania nie są zgodne kiedy powiadomiony o locie został Nikita Chruszczow. Popularna wersja głosi, że wiadomość o tym dotarła do niego, gdy stał na trybunie na Placu Czerwonym i przyjmował defiladę pierwszomajową. Miał podobno wydać dyspozycję: „…zestrzelić za wszelką cenę!” (według innych relacji dowiedział się o sprawie już po zestrzeleniu U-2). W powietrze poderwano klucze alarmowe myśliwców z rozkazem przechwycenia i zniszczenia intruza wszelkimi sposobami, włącznie z jego staranowaniem.
W ślad za Powersem poleciała para myśliwców MiG-19, jednak były one w stanie osiągnąć pułap ok. 18 km, podczas gdy Powers leciał na 20,4 km. Ze Swierdłowska wystartował z kolei myśliwiec Su-9 pilotowany przez ppor. Igora Mentukowa. Samolot był przystosowany do osiągnięcia pułapu U-2, jednak nie posiadał uzbrojenia i pilot otrzymał rozkaz taranowania samolotu amerykańskiego. Po latach Mentukow twierdził co prawda, że przeleciał blisko U-2 i spowodował złamanie się jego skrzydła strugami powietrznymi, ale wszystko wskazuje na to, że w rzeczywistości nie odnalazł Powersa.

Moment wystrzelenia rakiety przeciwlotniczej W-750, wchodzącej w skład zestawu S-75 Dźwina. Domena publiczna.
Powers spokojnie kontynuował lot, obserwując teren przez specjalny wizjer i fotografując kolejne obiekty – ostatnim, który osiągnął, były tajne zakłady nuklearne Czelabińsk-65. Tymczasem jego U-2 po kilku godzinach lotu zbliżał się do Swierdłowska, wchodząc w strefę bronioną przez baterie zestawów rakietowych S-75. Część spośród dywizjonów rakiet, które mijał, nie znajdowała się tego dnia na służbie, jednak gotów do akcji był dywizjon dowodzony przez kpt. Michaiła Woronowa. Tymczasem, jak się okazało, działania myśliwców i baterii rakiet nie były w żaden sposób koordynowane i operatorzy radarów widzieli na swych ekranach trzy cele: U-2 i dwa ścigające go bezskutecznie MiG-19, nie będąc w stanie ich rozróżnić. Jak się okazało było to wynikiem… święta 1 maja, system identyfikacyjny własnych myśliwców emitował nieaktualną sekwencję sygnałów, gdyż oficer odpowiedzialny za wgranie nowej został wysłany na paradę pierwszomajową.
Kpt. Woronow wydał rozkaz odpalenia rakiet. W powietrze poszło 12 sztuk. Było to pogwałcenie zasad taktyki i bezpieczeństwa, gdyż wymagało przeładowywania wyrzutni w momencie, gdy sąsiednie odpalały pociski.
Już pierwsza rakieta typu W-760 doszła do celu, eksplodując za jego ogonem i urywając statecznik. Powers wspominał, że został oślepiony pomarańczowym błyskiem, po którym samolot wpadł korkociąg, podczas którego oderwały się skrzydła.

Wizja artystyczna przedstawiająca zestrzelenie samolotu U-2 Francisa Gary’ego Powersa. Domena publiczna.
Pilot rozpoczął dramatyczną walkę o życie: nie mógł skorzystać z fotela katapultowanego, gdyż siła dośrodkowa spychała go na tablicę przyrządów i klinowała jego nogi. W dodatku rozszczelnił się jego kombinezon i zaczął zamarzać hełm. Z najwyższym trudem odrzucił osłonę kabiny i zdołał się wydostać z niej o własnych siłach, gdy samolot obrócił się do góry nogami. Nie zdołał uruchomić mechanizmu autodestrukcyjnego, jak twierdził później, z powodu nagłego wyrzucenia z kabiny (bardziej prawdopodobne jest, że obawiał się natychmiastowego wybuchu – CIA mogła w ten sposób zabezpieczyć przed ewentualnością wpadnięcia żywego pilota w ręce wroga). Jednak przez kolejne minuty był ciągnięty za spadającym U-2 przez przewód tlenowy, który ostatecznie sam przerwał się uwalniając pilota. Powers był półprzytomny z powodu niedotlenienia, na jego szczęście na wysokości 3600 m spadochron otworzył się automatycznie, ratując mu życie.
Sowieci nie wiedzieli o swoim sukcesie. Trafiony U-2 od razu stracił prędkość i zaczął spadać, co przez operatorów radarów zostało uznane za wyrzucenie chmury dipoli zakłócających. Odpalono kolejne dwie rakiety w kierunku domniemanego celu. Jedna z nich trafiła w jednego z dwóch myśliwców MiG-19. Samolot został zniszczony, a jego pilot, por. Siergiej Safronow, zdołał się co prawda katapultować, ale w wyniku obrażeń zmarł w szpitalu kilka dni później.

Por. Siergiej Iwanowicz Safronow (1930-60), pilot sowieckiego 764. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego (Istriebitielnoj Awiacionnyj Połk – IAP). 1 maja 1960 r. na samolocie MiG-19 wraz ze swoim dowódcą kpt. Borysem Ajwazianem próbował bezskutecznie przechwycić samolot rozpoznawczy Lockheed U-2 Francisa Gary’ego Powersa, po czym został trafiony własną rakietą przeciwlotniczą. Zmarł w szpitalu w wyniku obrażeń. Towarzyszący mu kpt. Ajwazian, widząc niebezpieczeństwo, znurkował swoim samolotem z wysokości 11 km, „gubiąc” namiar rakiet i w ten sposób uratował życie. Późniejsze śledztwo wykazało, że co prawda w samolotach 764. IAP urządzenia identyfikacyjne działały prawidłowo, ale posiadały wgraną nieaktualną sekwencję sygnałów, co uniemożliwiało obronie przeciwlotniczej ich prawidłową identyfikację. Por. Safronow został pośmiertnie odznaczony Orderem Czerwonej Gwiazdy i wymieniany w gronie pilotów poległych na polu walki, ale bez podania okoliczności. Te zostały ujawnione dopiero w czasach rządów Michaiła Gorbaczowa. Na licencji Wikimedia Commons.
XII. Schwytanie Francisa Gary Powersa i międzynarodowy skandal
Francis Gary Powers wylądował w polu w pobliżu jednego z kołchozów. Jego mieszkańcy uznali, że mają do czynienia z jednym z własnych lotników bądź kosmonautów, jednak był on zamroczony i nie było z nim kontaktu. W tej sytuacji umieścili go na ciężarówce i postanowili zawieźć do najbliższej bazy wojskowej. Po drodze jednak zostali zatrzymani przez patrol milicji. W przeciągu krótkiego czasu Powers znalazł się w rękach KGB. Przewieziono go do Moskwy, gdzie poddano przesłuchaniom w więzieniu na Łubiance.

Francis Gary Powers po schwytaniu, jeszcze w kombinezonie lotniczym. Domena publiczna.
Powers przyznał się do faktycznego charakteru swojej misji, gdyż taką otrzymał instrukcję – jak twierdził oficer wywiadu przygotowujący go przed lotem, KGB i tak wszystko z niego wydobędzie, więc opór nie miał sensu. Nie miało to zresztą większego znaczenia: choć U-2 uległ rozbiciu podczas upadku na ziemię, to w jego wraku Sowieci znaleźli doskonale zachowaną aparaturę fotograficzną wraz z filmami, jak również cały szereg innych dowodów, np. tablica z wyrysowaną trasą lotu z Peszawaru do Bodø nad terytorium ZSRS i strategicznymi obiektami po drodze.
Zaginięcie Powersa wywołało prawdziwy popłoch w amerykańskich kołach rządowych. Sowieci początkowo zachowywali w tej sprawie milczenie, dopiero 5 maja agencja TASS wyemitowała wystąpienie Nikity Chruszczowa, który poinformował o zestrzeleniu nad ZSRS amerykańskiego samolotu szpiegowskiego. Celowo nic przy tym nie wspomniał o pilocie sugerując, że Powers zginął.

Wrak samolotu U-2 Francisa Gary’ego Powersa. Domena publiczna.
Tym samym Chruszczow rozpoczął grę z amerykańskim prezydentem, zastawiając na niego pułapkę. Tego samego dnia NASA wydała oświadczenie, że podczas lotu nad północną Turcją zaginął samolot badający wysokie warstwy atmosfery, a pilot zdążył nadać komunikat, że ma problemy z instalacją tlenową. Sugerowano, że mógł on stracić przytomność a samolot prowadzony przez pilota automatycznego wleciał w przestrzeń powietrzną ZSRS, gdzie został zestrzelony.
Jednocześnie dziennikarzom zaprezentowano jednego z U-2 w fikcyjnym oznakowaniu NASA – był to pierwszy publiczny pokaz tego samolotu. Wszystko to miało służyć budowaniu „przykrywki” dla faktycznej misji Powersa. Wydarzenie to wywołało burzę w Senacie, gdyż z oficjalnych komunikatów wynikało, że prezydent Eisenhower nie posiadał wiedzy o locie.

5 maja 1960 r. amerykańskim mediom pokazano samolot Lockheed U-2 w fikcyjnym oznakowaniu amerykańskiej Narodowej Agencji Lotniczej i Kosmicznej (National Aviation and Space Agency – NASA), co miało sugerować, że samolot Powersa był maszyną cywilną i jedynie w wyniku awarii (utrata przytomności pilota spowodowana awarią aparatury tlenowej) znalazła się ona ok. 1600 km w głębi terytorium ZSRS. W późniejszych latach pozostałe samoloty U-2 rzeczywiście zostały przekazane NASA, która wykorzystywała je do różnego typu misji badawczych. Na licencji Wikimedia Commons.
Chruszczow odczekał spokojnie dwa dni, pozwalając Amerykanom na kolportowanie ich wersji wydarzeń. 7 maja 1960 r. wydał kolejne oświadczenie, w którym stwierdził:
„Muszę podzielić się z wami sekretem. W moim pierwszym wystąpieniu celowo nie powiedziałem, że pilot żyje i ma się dobrze… i zobaczcie, jak wiele głupich rzeczy Amerykanie powiedzieli od tego czasu!”.
Jednocześnie w Moskwie na specjalnej wystawie pokazano wrak samolotu i całe znalezione wyposażenie, opatrzone odpowiednim komentarzem.

Nikita Chruszczow ogląda wystawę, na której zaprezentowano szczątki samolotu U-2 Powersa i resztki jego wyposażenia. Domena publiczna.
Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na arenie międzynarodowej wybuchła prawdziwa burza. Prezydent Eisenhower zdołał się wytłumaczyć przed Kongresem zwłaszcza, że zaprezentowano publicznie zdjęcia sowieckich instalacji militarnych, wykonane przez samoloty. Mimo to zarówno on, jak i CIA znalazły się w ogniu ataków prasy, zestrzelenie U-2 stało się także skandalem na arenie międzynarodowej. W krajach, w których stacjonowały wojska amerykańskie wybuchły zamieszki, niejednokrotnie inspirowane przez komunistów. Turcja i Japonia zażądały wycofania samolotów zwiadowczych ze swojego terytorium, inne kraje, w których zamierzano je rozlokować, jak Indie czy Norwegia, wycofały swoją zgodę. Pogorszyły się też relacje USA z Pakistanem, w którym rządzący reżim został skompromitowany faktem, że zestrzelony U-2 wystartował właśnie z tego kraju.
Polityczne konsekwencje zestrzelenia U-2 nad ZSRS były o wiele dalej idące. W tym czasie na świecie liczono na odprężenie w stosunkach sowiecko-amerykańskich, czego elementem miał być oczekiwany szczyt czterech mocarstw w Paryżu. Defilada pierwszomajowa w Moskwie, podczas której pociski rakietowe dosięgły samolot Powersa, była pierwszą od lat bez militarnych elementów – nie było czołgów, dział, rakiet i przelatujących samolotów, zamiast tego występowali artyści, sportowcy, atleci, dzieci i tysiące białych gołębi. W tygodniach poprzedzających szczyt w sowieckich mediach powróciła antyamerykańska retoryka, a Moskwę odwiedził przywódca komunistycznych Chin Mao Tse-tung, co miało zwiastować zbliżenie sowiecko-chińskie.

Elementy wyposażenia pilota zademonstrowane na wystawie – pistolet z tłumikiem, nóż, kompas, latarka itd. Domena publiczna.
Ostatecznie szczyt rozpoczął się 15 maja 1960 r., ale zakończył się fiaskiem. Nikita Chruszczow oskarżył Stany Zjednoczone i prezydenta Eisenhowera o szpiegowanie i zażądał przeprosin i wyrzeczenia się na przyszłość tego typu działań. Amerykański prezydent przyznał, że samoloty U-2 rzeczywiście wykonywały misje szpiegowskie nad ZSRS, ale przyczyną tego nie były – jak twierdził Chruszczow – przygotowania do ataku, ale chęć obrony spowodowana sowieckimi zbrojeniami i agresywną polityką. Spór ten kontynuowano na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ 23 maja.
W tej sytuacji planowana wizyta prezydenta Eisenhowera w Moskwie nie odbyła się, a pomiędzy oboma krajami nastąpił okres naprężenia stosunków i wyścigu zbrojeń, spotęgowany przez kolejne wydarzenia – Kryzys Kubański i wojnę w Wietnamie.

Po lewej: pieniądze i inne kosztowności, które miały służyć Powersowi do przekupienia „ludzi radzieckich”. Po prawej: zachowane fragmenty filmu z aparatu fotograficznego samolotu U-2 oraz taśmy magnetycznej z aparatury rejestrującej sygnały sowieckich urządzeń radiolokacyjnych. Domena publiczna.
W istocie zestrzelenie U-2 było wielką porażką polityczną Chruszczowa. Do tej pory budował on swoją pozycję jako „polityk nowej ery” w warunkach sowieckich, zręczny negocjator umiejący się porozumieć z przywódcami zachodnimi, a jednocześnie potrafiący utrzymać twardą dyscyplinę w swoim kraju. Bezkarne dotąd loty amerykańskich samolotów zwiadowczych nad ZSRS były ogromnym ciosem dla jego prestiżu, gdyż oznaczały, że Sowieci nie są w stanie skutecznie kontrolować własnej przestrzeni powietrznej. Fakt, że samolot Powersa dotarł tak daleko w głąb sowieckiego terytorium (ok. 2 tys. km) świadczył, że w 1960 r. pojedyncze samoloty amerykańskie nadal mogły dotrzeć w kluczowe rejony ZSRS i dokonać uderzeń jądrowych.
Z drugiej strony skandal polityczny, który wybuchł po zestrzeleniu U-2 podkopał pozycję Chruszczowa – zapoczątkowany przez niego proces zbliżenia z Zachodem został storpedowany, z drugiej strony jego słabość skutecznie wykorzystywali „twardogłowi” komuniści w KPZR. Ochłodzenie stosunków amerykańsko-sowieckich oznaczało kompromitację tego wizerunku. Mające później miejsce zbliżenie sowiecko-chińskie nie było w stanie w pełni zrekompensować tych strat, a późniejsza próba uczynienia Kuby wielką sowiecką bazą rakietową niemal u wybrzeży USA zakończyła się kompletnym fiaskiem podczas Kryzysu Kubańskiego w 1962 r. Kolejne lata miały przynieść jego klęskę i upadek.

Znajdująca się na wyposażeniu Powersa igła z silną trucizną (kurarą). Oryginalnie znajdowała się ona wewnątrz wydrążonej srebrnej monety dolarowej. Ten element został dodany do wyposażenia pod wpływem zeznań ocalałych pilotów amerykańskich, którzy dostali się do niewoli komunistów podczas wojny w Korei w latach 1950-53. Opowiadali oni o nieludzkich torturach, jakim byli poddawani. Agenci CIA uważali popełnienie samobójstwa przy pomocy tej igły za „wyższą konieczność”. Jednak piloci traktowali taką możliwość jako opcję. Francis Gary Powers nie zabrał jej z sobą na żaden ze swoich poprzednich lotów, zmienił zdanie dopiero przed swoją ostatnią misją. Po zestrzeleniu nie próbował jej użyć i oddał ją oficerom KGB z prośbą, by uważali i się nie ukłuli. Domena publiczna.
XIII. Proces Francisa Gary’ego Powersa, jego odsiadka i uwolnienie
Człowiekiem, który najbardziej mógł się cieszyć z międzynarodowego skandalu, był pilot zestrzelonego samolotu U-2 Francis Gary Powers. Oświadczenie Nikity Chruszczowa z 7 maja 1960 r., w którym padło stwierdzenie, że „pilot żyje i ma się dobrze” uratowało mu życie. Tym samym jego sprawa stała się publiczna i nie groziło mu zostanie „bezimienną ofiarą Zimnej Wojny”, jak to miało miejsce w przypadku poprzednich lotników zaginionych w misjach nad ZSRS.

Francis Gary Powers (po prawej) podczas otwartego dla publiczności procesu w Sali Kolumnowej Kremla, sierpień 1960 r. Przyznanie się do winy oraz względy polityczne zadecydowały, że Powers otrzymał relatywnie niski wyrok (trzy lata więzienia i siedem łagru). W istocie dwa lata później został wymieniony na agenta KGB Williama Fishera vel Rudolfa Abla. Domena publiczna.
W lecie 1960 r. w Moskwie ruszył proces Powersa, prowadzony publicznie i transmitowany przez radio i telewizję. Postawiono mu zarzuty szpiegostwa, „awanturnictwa” i naruszenia przestrzeni powietrznej ZSRS. Były to zarzuty zagrożone karą śmierci, ale Chruszczow nie zamierzał zabijać Powersa. Pilot przyznał się do winy i prosił o wybaczenie.
Szczególne wrażenie robiła postawa żony pilota, Barbary. Po zestrzeleniu Francisa, Barbara wraz z resztą rodziny dołożyła wszelkich starań, aby go uwolnić i pojechała do Moskwy, gdzie starała się o osobistą rozmowę z Nikitą Chruszczowem.

Barbara Powers podczas pobytu w Moskwie. Domena publiczna.
Ostatecznie, 17 sierpnia zapadł wyrok. Francis Gary Powers został skazany na 3 lata więzienia i 7 lat obozu pracy przymusowej. Jak na ciężar zarzutów, była to w warunkach sowieckich wyjątkowo łagodna kara. Po ogłoszeniu wyroku, Barbara Powers publicznie oskarżyła rząd USA o niedołożenie wystarczających starań w celu uwolnienia jej męża.
Powers został przewieziony do centralnego więzienia we Włodzimierzu, ok. 150 km od Moskwy. Spędził tam kolejne dwa lata, jak sam później twierdził, w ciężkich warunkach. Był niemal codziennie przesłuchiwany przez oficerów KGB i GRU, którzy usiłowali wyciągnąć z niego informacje m.in. o możliwościach samolotu U-2. Wiele czasu spędzał w izolatce, ograniczano mu jedzenie i możliwość spania. Nawiązał dobre kontakty z innymi więźniami, których m.in. uczył języka angielskiego.

Moment ogłoszenia wyroku w procesie Francisa Gary’ego Powersa. Domena publiczna.
Przez okres 21 miesięcy, podczas których Powers przebywał w niewoli, jego żona podejmowała działania różnymi kanałami, aby odzyskał wolność. To m.in. dzięki jej prośbom do akcji włączył się milioner i filantrop James B. Donovan. W 1961 r. podjął się on negocjacji mających na celu uwolnienie Powersa w zamian za agenta KGB Williama Fishera (vel Rudolfa Abla), aresztowanego za szpiegostwo na terenie Stanów Zjednoczonych przez FBI w 1957 r.
Ostatecznie, 10 lutego 1962 r., Powers został wymieniony za Fishera na sławnym moście Glienicke pomiędzy Berlinem Wschodnim i Zachodnim, który w okresie Zimnej Wojny służył do tego typu operacji.

Most Glienicke (niem. Glienicker Brücke), tzw. „Most Szpiegów” na Haweli, łączący Berlin Zachodni i Poczdam w NRD. W okresie Zimnej Wojny był tradycyjnym miejscem wymiany agentów pomiędzy KGB i Stasi oraz służbami specjalnymi państw zachodnich, głównie CIA. Pierwsza taka wymiana miała miejsce 10 lutego 1962 r., po moście tym przeszedł na zachodnią stronę Francis Gary Powers, mijając w połowie przechodzącego w drugą stronę agenta KGB Rudofa Abla. Przypadkowym świadkiem tej wymiany była Anette von Broecker. Następna wymiana miała miejsce 12 czerwca 1985 r., kiedy w zamian za 23 amerykańskich agentów (początkowo było ich 25, lecz pod wpływem nacisku władz PRL, z wymiany i możliwości wyjazdu do USA zrezygnował Jerzy Pawłowski, a także inny agent wystawiony do wymiany przez stronę niemiecką) zwolniony został oficer wywiadu PRL Marian Zacharski oraz trzech innych szpiegów przetrzymywanych na Zachodzie (Alfer Zehe, Alice Michelson, Penya Kostadinow). Ostatnia i jednocześnie najbardziej znana wymiana odbyła się 11 lutego 1986 r., kiedy obrońca praw człowieka i więzień polityczny Natan Szaranski oraz trzech innych agentów Zachodu zostało wymienionych za Karla Koechera i czterech innych agentów bloku wschodniego. Most Glienicke jako miejsce wymiany więźniów był wykorzystany w filmie i literaturze, np. w filmie „Pogrzeb w Berlinie” („Funeral in Berlin”) z 1966 z Michaelem Caine’em w roli głównej, na podstawie powieści o tym samym tytule, oraz w „Moście Szpiegów” („The Bridge of Spies”) w reż. Stevena Spielberga z 2015 r. Zdjęcie z 1959 r. Domena publiczna.
XIV. Zimna Wojna trwa dalej. Dalsza eksploatacja samolotów Lockheed U-2
Zestrzelenie samolotu Lockheed U-2 Francisa Gary Powersa było spektakularnym końcem operacji „Overflight” – lotów zwiadowczych amerykańskich samolotów nad ZSRS, prowadzonej w latach 1956-60. Jednak w rzeczywistości operacja ta była ogromnym sukcesem strategicznym Amerykanów. Do feralnego lotu Powersa na samolotach U-2 wykonano 24 misje nad ZSRS (w tym 6 z Niemiec, 3 z Japonii oraz 15 z Turcji i Pakistanu) i ok. 30 nad innymi krajami. Tylko z misji nad ZSRS zgromadzono 391 tys. metrów filmu, na których sfotografowano 33,6 mln km² terenu. Na zdjęciach uwieczniono setki obiektów o militarnym przeznaczeniu, często o znaczeniu strategicznym. Były to informacje w tym czasie całkowicie niedostępne dla Amerykanów żadną inną metodą. Miały one kardynalne znaczenie – dzięki nim Amerykanie dowiedzieli się o faktycznym zaawansowaniu Sowietów w pracach nad kluczowymi rodzajami uzbrojenia – bronią jądrową i jej nośnikami – bombowcami strategicznymi i balistycznymi pociskami międzykontynentalnymi, a także lokalizacją najważniejszych obiektów przemysłowych i stanowisk obrony przeciwlotniczej.
Na podstawie tych informacji okazało się, że pod koniec lat 50-tych, wbrew nachalnej propagandzie, ZSRS pozostawał w tyle za USA w najważniejszych dziedzinach, choć wbrew oficjalnej, pokojowej retoryce, prowadził b. intensywne prace.
![]()
Lockheed U-2 Sił Powietrznych w locie nad Morzem Śródziemnym. Domena publiczna.
Feralny lot Francisa Gary’ego Powersa bynajmniej nie zakończył kariery samolotu U-2. Po 1 maja 1960 r. zaprzestano lotów nad terytorium ZSRS, ale operacje wywiadowcze nad terenem innych państw trwały nadal. W 1960 r. osiągnęła gotowość bojową pierwsza jednostka Sił Powietrznych używająca U-2 – 4029. Dywizjon Rozpoznania Strategicznego, będący częścią 4080. Skrzydła Rozpoznania Strategicznego (4080th Strategic Reconaissance Wing – SRW). Ta i inne jednostki rozpoznawcze brały udział w operacjach nad wieloma krajami – Koreą Płn., Wietnamem, Laosem, Kubą i państwami Bliskiego Wschodu.
Kolejnym teatrem działań samolotów U-2 była Kuba. Operacje nad tą wyspą CIA rozpoczęło w październiku 1960 r. w ramach przygotowań do inwazji w Zatoce Świń w marcu 1961 r. Jednak do historii przeszły działania w 1962 r. Po doniesieniach wywiadu o rozpoczęciu instalowania sowieckich pocisków rakietowych na Kubie, nad wyspę skierowano samoloty oddziału Deatchement G (Det-G) oraz 4029. Dywizjonu Rozpoznania Strategicznego – obie jednostki zgrupowano w bazie McCoy na Florydzie i był to rzadki w historii przypadek bliskiej współpracy CIA i Sił Powietrznych (instytucje te na co dzień ostro rywalizowały ze sobą). Wynikły tu jednak poważne problemy polityczne, gdyż piloci Sił Powietrznych zgodnie z prawem nie mogli prowadzić działań nad terenem innego kraju, o ile USA nie znalazło się z nim w stanie wojny lub nie uzyskano jego zezwolenia.

Jedno ze stanowisk sowieckich rakiet strategicznych średniego zasięgu typu R-12 w rejonie miasta San Cristobal na Kubie, sfotografowane przez samolot U-2 14 października 1962 r. Na zdjęciu widać dokładnie elementy wyposażenia baterii – wyrzutnie, transportery rakiet, stanowisko dowodzenia oraz namioty obsługi. Domena publiczna.
14 października 1962 r. podczas jednego z lotów, mjr Steve Heysler z 4029. Dywizjonu po raz pierwszy zlokalizował stanowiska rakiet w pobliżu Hawany (był oficerem Sił Powietrznych, ale leciał na samolocie U-2E należącym do CIA). W kolejnych lotach odkryto wyrzutnie sowieckich pocisków średniego zasięgu R-12 i R-14, przy pomocy których można było zaatakować cele na terenie większości terytorium USA, oraz wykryto na lotniskach bombowce Iliuszyn Ił-28, także zdolne do przenoszenia bomb jądrowych. Zlokalizowano także baterie zestawów przeciwlotniczych S-75.
22 października prezydent John F. Kennedy zaprezentował zdjęcia opinii publicznej. Wydarzenia te dały początek Kryzysowi Kubańskiemu. Zarządzona przez prezydenta Kennedy’ego blokada wyspy i kilkutygodniowa próba nerwów zakończyła się porozumieniem pomiędzy prezydentem Stanów Zjednoczonych a Nikitą Chruszczowem, w wyniku których sowieckie pociski i bombowce wycofano z Kuby ( w zamian za to Amerykanie wycofali pociski średniego zasięgu z Turcji i Włoch).

Wrak samolotu Lockheed U-2 nr 56-6676 (Article 343) mjr Rudolfa Andersona, zestrzelonego nad Kubą przy pomocy zestawu S-75 Dźwina 27 października 1962 r. Pilot zginął. Domena publiczna.
Podczas Kryzysu Kubańskiego samoloty U-2 wykonały 102 loty nad wyspą. Zlokalizowały wiele celów, a dostarczone przez nie informacje były bezcenne. Nie obeszło się jednak bez strat. 27 października pod miejscowością Benes ofiarą zestawów S-75 padł samolot U-2 mjr. Rudolfa Andersona – pilot zginął. Była to jedyna ofiara śmiertelna utracona w wyniku działań bojowych podczas kryzysu. Dwa inne U-2 rozbiły się na terenie USA – ich piloci także zginęli. Ostatnimi misjami rozpoznawczymi nad wyspą były loty weryfikacyjne po wycofaniu z Kuby sowieckich rakiet w listopadzie i grudniu.
W sierpniu 1960 r., po zestrzeleniu samolotu Powersa nad ZSRS, pod naciskiem rządu Japonii jednostkę rozpoznawczą CIA Det-C wycofano z tego kraju. Część jej samolotów przeniesiono na Tajwan, skąd rozpoczęły loty nad komunistyczne Chiny, a także Północny Wietnam, Laos i Koreę Północną. Ponieważ samolot Lockheed U-2 nie stanowił już tajemnicy, a Amerykanie za wszelką cenę chcieli uniknąć kolejnych skandali dyplomatycznych, w 1961 r. w Stanach Zjednoczonych przeszkolono na tym typie samolotu grupę pilotów tajwańskich. W latach 1962-65 wykonywali oni misje głównie nad Chinami komunistycznymi, monitorując m.in. chiński program jądrowy. W 1962 r. rząd USA ogłosił rzekomą sprzedaż dwóch U-2 Tajwanowi. Była to fikcja, w rzeczywistości Tajwańczycy latali na samolotach należących do CIA, jednak dzięki temu Amerykanie w razie zestrzelenia mogli odżegnać się od całej sprawy, uznając ją za problem wewnątrzchiński.
![4 downed U-2 Spy Planes flown by a CIA-sponsored Taiwanese unit called 'the Black Cat Squadron' on display in Peking, China. 1960. [450×575]. | Spy plane, Aircraft, Lockheed](https://i.pinimg.com/originals/7f/41/a5/7f41a544d0f71614b94dd2abef8ce5c7.jpg)
Wraki czterech samolotów Lockheed U-2 zestrzelonych nad Chinami eksponowane na wystawie w Pekinie. Domena publiczna.
Loty te były b. ryzykowne, gdyż startujące z Tajwanu U-2 latały na granicy zasięgu, przez prawie cały czas nad terytorium wroga bez szans na lądowanie w jakiejkolwiek przyjaznej bazie w razie uszkodzenia lub awarii. Tymczasem Chińczycy już od 1959 r. dysponowali sowieckimi zestawami rakietowymi S-75, przy pomocy których zestrzelili nad swoim terytorium 4 samoloty U-2, wszystkie pilotowane przez obywateli Republiki Chin (Tajwanu). Dwóch pilotów zginęło, dwóch kolejnych dostało się do niewoli – zostali wypuszczeni dopiero w 1983 r.
W latach 1962-68 jednostka CIA Det-G, wykonywała szereg lotów rozpoznawczych z Tajwanu, Filipin i sporadycznie z Indii. Jej samoloty operowały nad Wietnamem podczas wojny w tym kraju (prowadziły walkę radioelektroniczną przy pomocy specjalnej aparatury), a w 1964 r. wykonały kilka lotów nad chiński poligon jądrowy Lop Nor korzystając z baz w Indiach. W 1968 r., wobec rozmieszczenia w krajach Azji południowo-wschodniej dużej ilości rakiet ziemia-powietrze, loty U-2 nad tym terenem wstrzymano.
Należący do CIA Lockheed U-2 w bazie Bien Hoa w Wietnamie, 1965 r. Jak widać, samolot wówczas już nie stanowił tajemnicy. Na licencji Wikimedia Commons.
Samoloty Lockheed U-2 pierwszej generacji były używane przez CIA do 1968 r., a przez Siły Powietrzne do 1980 r. Od początku lat 70-tych ocalałe egzemplarze przekazywano agencji kosmicznej NASA, która używała ich do celów naukowych – badań wysokich warstw atmosfery, promieniowania kosmicznego itd. Ostatni samolot wykonał loty 17 i 18 kwietnia 1989 r. – pobito na nim oficjalny rekord wznoszenia.
U-2 był samolotem specyficznym i przez to b. niebezpiecznym. Z 55 wyprodukowanych egzemplarzy 38 rozbiło się w różnego typu katastrofach (zginęło prawdopodobnie 19 pilotów), 6 zostało zestrzelonych nad terytorium obcych państw (trzech pilotów zginęło, trzech dostało się do niewoli, w tym Francis Gary Powers w ZSRS). Do naszych czasów zachowało się 9 egzemplarzy stanowiących eksponaty muzeów w Stanach Zjednoczonych, Wlk. Brytanii i Norwegii, poza tym wraki czterech zestrzelonych samolotów są eksponowane w Rosji, Chinach i na Kubie.
![]()
Lockheed U-2C jako eksponat Strategic Air and Space Museum w Offutt w stanie Nebraska w USA. W 1987 r. autor artykułu miał okazję obejrzeć go na własne oczy ;) Na licencji Wikimedia Commons.
XV. Poszukiwanie nowych metod rozpoznania
Jeśli ktoś stracił na zestrzeleniu samolotu Lockheed U-2 Francisa Gary’ego Powersa, to na pewno nie był to producent samolotu. W istocie już wprowadzając samolot U-2 do służby w 1956 r. liczono się z tym, że w ciągu ok. 2 lat Sowieci opracują metody ich zwalczania. W tej sytuacji czteroletni okres ich bezkarnych lotów zwiadowczych nad ZSRS, w czasie których zgromadzono bezcenne dane wywiadowcze, oraz kontynuowane dużo dłużej loty nad innymi krajami, uznano za ogromny sukces.

Lockheed A-12 Oxcart. Samolot ma fikcyjne oznaczenie Sił Powietrznych na kadłubie – w rzeczywistości należał do CIA. Domena publiczna.
W 1960 r. firma Lockheed na zlecenie rządu USA rozpoczęła prace nad zaawansowanym samolotem rozpoznawczym, zdolnym latać na wysokości 23-27 km z prędkością 3,2 Ma, wyposażonym w nowoczesną aparaturę rozpoznawczą i zakłócającą, który miał zastąpić U-2. W ten sposób powstał samolot budowany jako A-12 Oxcart dla CIA i SR-71 Blackbird dla Sił Powietrznych.
Zbudowano w sumie 15 egzemplarzy A-12, z czego 12 egzemplarzy było maszynami jednomiejscowymi, jeden był dwumiejscową wersją treningową A-12B, a dwa przebudowano na eksperymentalny samolot M-12 (nosiciel samolotów bezpilotowych). O eksploatacji A-12 przez CIA w latach 1967-68 niewiele wiadomo. W tym czasie zrezygnowano już z lotów nad ZSRS, samoloty latały natomiast nad Chinami i nad Północnym Wietnamem (w okresie wojny wietnamskiej) i Północną Koreą. W 1968 r., w związku z cięciami budżetowymi, samoloty wycofano ze służby i zakonserwowano, przedtem cztery egzemplarze utracono w wypadkach.

Samoloty Lockheed A-12 Oxcart należące do CIA, po wycofaniu ze służby w 1968 r., zgrupowane na lotnisku wytwórni w Palmdale w Kalifornii. Domena publiczna.
W latach 1963-69 wyprodukowano 32 dwumiejscowe samoloty SR-71 Blackbird dla Sił Powietrznych. Zgodnie z decyzją ówczesnego sekretarza obrony, Franka MacNamahry, po zakończeniu produkcji zniszczono całe oprzyrządowanie produkcyjne i dokumentację.
Samolot można spokojnie określić jako cud techniki. Zdolny był do lotu na wysokości do 27 km (pułap operacyjny 25 km) z prędkością przelotową 3,2 Ma, choć podobno był w stanie osiągnąć nawet 3,7-4,0 Ma. Samolot miał konstrukcję z tytanu, odporną na wysokie temperatury w czasie lotu. Blackbird dysponował całym zestawem b. zaawansowanej wówczas aparatury elektronicznej, m.in. umożliwiającej wykrywanie i monitorowanie sygnałów radarowych, oraz wykrywanie odpalenia pocisków rakietowych i śledzenie ich trajektorii, a także ich zakłócanie. Samolot był wyposażony w cały zestaw aparatury fotograficznej, umożliwiającej wykonywanie zdjęć w różnych zakresach częstotliwości.

Lockheed SR-71 Blackbird. Domena publiczna.
Blackbirdy weszły do służby w Siłach Powietrznych USA w 1967 r. Początkowo były używane do lotów rozpoznawczych nad Północnym Wietnamem, później wykonywały loty nad ZSRS (Morze Barentsa, Daleki Wschód), Chinami, Bałtykiem, Polską (m.in. podczas Stanu Wojennego), NRD, Koreą Północną i Bliskim Wschodem.
Do ich zadań należało m.in. monitorowanie ćwiczeń wojsk Układu Warszawskiego, działań sowieckich okrętów podwodnych na Dalekiej Północy, czy zbrojeń Korei Północnej. Blackbirdy wykonywały również loty rozpoznawcze nad Libią podczas i po amerykańskim ataku w 1986 r. Obok rozpoznania strategicznego (fotograficznego) prowadzono wywiad elektroniczny, tzn. prowokowano przeciwnika do uruchomienia systemu obrony przeciwlotniczej, co było rejestrowane przez aparaturę samolotu.

Lockheed U-2 drugiej generacji. Wobec problemów z samolotami SR-71 Blackbird oraz z programem satelitów zwiadowczych, Lockheed w 1966 r. zaproponował wznowienie produkcji ulepszonej wersji (powiększonej, wyposażonej w mocniejsze silniki i nowszy sprzęt fotograficzny) samolotu U-2R (R jak Revised). W sumie w latach 1968-82 zbudowano 47 samolotów oznaczonych U-2R, TR-1 i ER-1. Weszły one do służby w CIA, Siłach Powietrznych (USAF) oraz w NASA. Były one używane do rozpoznania operacyjnego, elektronicznego, badań atmosfery itd. Część spośród tych samolotów jest nadal używana. Domena publiczna.
Samoloty SR-71 Blackbird wycofano ze służby w 1989 r., jednak w kolejnych latach kilka maszyn przywrócono do użytkowania. W 1999 r. samoloty te ostatecznie przeszły na lotniczą „emeryturę”.
W latach 50-tych i 60-tych XX w. Amerykańskie Siły Powietrzne nie wyobrażały sobie prowadzenia rozpoznania strategicznego inaczej, niż przy pomocy samolotów. Jednak rząd USA i CIA zdawały sobie sprawę, że jest to tylko półśrodek i każdy samolot da się zestrzelić. Dlatego już od 1958 r. rozpoczęto prace nad satelitami zwiadowczymi w ramach niezwykle kosztownego i zaawansowanego technicznie projektu o kryptonimie Corona.

Grafika przedstawiająca satelitę Discoverer. Na licencji Wikimedia Commons.
W czerwcu 1959 r. na orbicie okołoziemskiej umieszczono pierwszego satelitę KH-1 (od słowa keyhole, czyli „dziurka od klucza”). Do września 1967 r. Amerykanie wysłali na orbitę okołoziemską 8 satelitów, wyposażonych w aparaturę fotograficzną i specjalne kapsuły do przekazywania filmów na Ziemię. Ostatni z satelitów z tego programu pracował do 1972 r., później zostały one zastąpione przez bardziej zaawansowane technicznie pojazdy.
Koncepcja satelitów szpiegowskich okazała się ogromnym sukcesem. Choć w przypadku pierwszych z nich udało się przejąć tylko część spośród wysłanych na Ziemię negatywów i nie wszystkie z nich dało się wywołać, to satelity przez kolejne dziesięciolecia stały najważniejszym narzędziem rozpoznania strategicznego Stanów Zjednoczonych, w dodatku odpornym na wszelkie próby przeciwdziałania przeciwnika, a ich użycie nie wiązało się z żadnym ryzykiem natury politycznej (przestrzeń kosmiczna ma charakter eksterytorialny). W okresie Zimnej Wojny satelity zwiadowcze skutecznie rozpoznały całe terytorium ZSRS i państw komunistycznych.

Baza sowieckich bombowców strategicznych w Dolon, sfotografowana przez jednego z satelitów z programu Corona, 1966 r. Domena publiczna.
W rezultacie wprowadzenia zwiadu satelitarnego, CIA do 1968 r. zrezygnowała z lotów samolotów zwiadowczych nad terytorium państw trzecich – nowoczesne Lockheed A-12 wycofano i zakonserwowano lub złomowano, a ocalałe samoloty U-2 pierwszej generacji przekazano agencji kosmicznej NASA do zastosowań cywilnych.
XVI. Dalsze losy Francisa Gary’ego Powersa
Powrót Francisa Gary’ego Powersa do Stanów Zjednoczonych na początku 1962 r. wywołał mieszane reakcje. W CIA oskarżano go o ujawnienie Sowietom szeregu kluczowych informacji, przede wszystkim nie aktywowanie systemu samodestrukcyjnego samolotu, w wyniku czego Sowieci mogli poznać szereg szczegółów konstrukcyjnych samolotu Lockheed U-2. Niektórzy z pracowników Agencji wręcz uważali Powersa za zdrajcę, o czym miało świadczyć, że nie użył zatrutej igły do popełnienia samobójstwa.

Przez pierwsze tygodnie Powers był intensywnie przesłuchiwany przez agentów CIA, kontrwywiadu, a także pracowników zakładów Lockheeda. Ostatecznie 6 marca 1962 r. stanął przed senacką komisją selekcyjną, której przewodził senator Richard Russel, a w jej skład wchodzili m.in. senatorowie Prescott Bush (ojciec prezydenta George Busha Seniora i dziadek prezydenta George W. Busha) i Barry Goldwater.
W wyniku przesłuchania komisja całkowicie oczyściła Powersa z wszelkich zarzutów, uznając, że wykonywał rozkazy, nie przekazał wrogowi żadnych wartościowych informacji i zachował się jak „…dzielny młody człowiek w niebezpiecznych okolicznościach”.
![]()
Francis Gary Powers i główny konstruktor zakładów Lockheed Clarence „Kelly” Johnson na tle samolotu Lockheed U-2. Na licencji Wikimedia Commons.
W 1963 r. Francis Gary Powers rozpoczął oficjalnie pracę jako pilot-oblatywacz w zakładach Lockheeda, gdzie brał udział w udoskonalaniu samolotu U-2.
W 1965 r. Powers otrzymał Gwiazdę Wywiadu, odznaczenie CIA. W istocie inni uczestnicy lotów nad ZSRS otrzymali ją już w 1963 r., ale dekoracja Powersa została odłożona z przyczyn politycznych (chodziło o nie zaostrzanie stosunków amerykańsko-sowieckich).

Barbara i Francis Powersowie w latach 60-tych. Małżonkowie połączyli się po uwolnieniu Francisa w lutym 1962 r. Byli zgodnym małżeństwem, mieli dwójkę dzieci: córkę Dee i syna Francisa Gary’ego Juniora. Domena publiczna.
W 1970 r. Francis Gary Powers został współautorem książki o operacji „Overflight” i jego zestrzeleniu nad Swierdłowskiem, częściowo mającej charakter wspomnień. Wydanie tej pozycji spotkało się z ostrą krytyką CIA i w rezultacie Powers został zwolniony z pracy w zakładach Lockheeda.
W tej sytuacji został zatrudniony jako latający reporter przez stację radiową KGIL w Los Angeles (zajmował się monitorowaniem ruchu na autostradach), a następnie przez stację telewizyjną KNBC. W swej nowej pracy pilotował „telecopter” – śmigłowiec typu Bell 206 Jet Ranger, wyposażony w kamery filmujące obszar wokół. Jego zadaniem ponownie były loty nad autostradami oraz monitorowanie pożarów lasów w Kaliforni.

Francis Gary Powers jako pilot śmigłowca rozgłośni radiowej w Los Angeles. Jego zadaniem było raportowanie ruchu na autostradach, lipiec 1971 r. Domena publiczna.
Francis Gary Powers zginął w wypadku lotniczym 1 sierpnia 1977 r. Tego dnia filmował pożary lasu w okręgu Santa Barbara. Jak wspominał jego syn, przed wypadkiem Powers raportował uszkodzenie paliwomierza, który zaniżał stan zbiornika. Urządzenie miało zostać naprawione, ale pilot nie został o tym poinformowany i gdy paliwomierz wskazał „0” sądził, że m jeszcze zapas benzyny na 20 minut lotu.
W efekcie podczas powrotu na lotnisko silnik śmigłowca zatrzymał się. Powers podjął próbę awaryjnego lądowania w parku Sepulveda Dam w rejonie miasta Enrico. Lądowanie miało szanse powodzenia, ale pilot w ostatniej chwili dostrzegł dzieci bawiące się w parku i usiłował zakręcić. W efekcie śmigłowiec runął na ziemię, zabijając pilota na miejscu.

Transport ciała Francisa Gary’ego Powersa z miejsca katastrofy śmigłowca, 1 sierpnia 1977 r. Domena publiczna.
Okoliczności zestrzelenia samolotu Powersa i jego zachowania w niewoli budzą jednak dalej kontrowersje, przede wszystkim dotyczy to pułapu jego lotu – zarówno Amerykanie, jak i Sowieci podawali niższy pułap lotu, niż Powers w swoim raporcie (Amerykańskie Siły Powietrzne próbowały ratować program eksperymentalnego bombowca B-70 Valkyrie, który miał latać powyżej 20 km z prędkością 3 Ma, Sowieci natomiast próbowali ukryć możliwości swojego zestawu przeciwlotniczego S-75). Ciekawą sprawą są wspomnienia syna Powersa, Francisa Gary’ego Juniora, który twierdzi, że ojciec na pytanie dlaczego został zestrzelony miał mu odpowiedzieć: „bo leciałem za nisko”.
Odtajnione w 2010 r. dokumenty CIA mówią, że zeznania Powersa nie przekonały amerykańskich wojskowych i polityków, gdyż stoją w sprzeczności z raportem Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (National Security Agency – NSA). Ten ostatni jednak pozostaje tajny po dziś dzień. Z kolei inny raport CIA, odtajniony w 2013 r., potwierdza prawdziwość twierdzeń Powersa.

Francis Gary Powers Jr. obok szczątków samolotu ojca w muzeum Monino w Moskwie w 50 rocznicę zestrzelenia, 30 kwietnia 2010 r. Za stroną: http://www.cbsnews.com/
W 1996 r. syn pilota, Francis Gary Powers Junior, utworzył własne muzeum Zimnej Wojny. Od 2011 r. jest ono częścią dawnej wojskowej bazy komunikacyjnej a przedmieściach Waszyngtonu.
W 1998 r. odtajnione dokumenty ujawniły, że lot Francisa Gary’ego 1 maja 1960 r. był połączoną misją dla Sił Powietrznych i CIA. W 2000 r., w 40 rocznicę zestrzelenia, Powers otrzymał pośmiertnie kilkoma prestiżowych odznaczeń wojskowych, m.in. Medalem za Niewolę (Prisoner of War Medal). Pilota odznaczyła także CIA, ówczesny jej szef George Tenet przyznał mu Medal Dyrektora za „wierność i odwagę okazaną na służbie”.

Wnukowie Francisa Gary Powersa – Francis Gary III „Trey” i Lindsey Berry odbierają Srebrną Gwiazdę, przyznaną pośmiertnie ich dziadkowi za „okazanie ekstremalnej lojalności podczas ciężkich przesłuchań w sowieckim więzieniu przez prawie dwa lata”. Odznaczenie wręcza szef sztabu Sił Powietrznych USA gen. Norton Schwartz, 21 czerwca 2012 r. Za stroną: http://www.defensemedianetwork.com/
M. O.
Zostaw komentarz