Kilka dni temu, gdy PiS postanowił przyjąć lex TVN (czytaj – spróbować przejąć niemiłą swemu sercu stację telewizyjną) pomyślałem sobie, że jakkolwiek to ogólnie zła wiadomość, że władza aż tak bardzo nie lubi wolnych mediów, to równocześnie to jednak dobra wiadomość, że przy okazji władza jest aż tak bezmyślna, żeby iść na zwarcie akurat z USA. Nie żebym jakimś Latynosem był, bo wręcz przeciwnie – jestem bardzo proamerykański (bo nie jestem Latynosem), ale doświadczenia Latynosów podpowiadają jednak to i owo.

No i oto mija ledwie kilka dni i grupa działając przy kanadyjskim uniwersytecie (nie jakieś tam CIA co by nie daj Boże) ujawnia nielegalne podsłuchy stosowane przez PiS, a wiewiórki mówią, że to nie tyle pierwszy, co raczej pierwszy z wielu prezentów wysłanych zza oceanu dla PiS.

Oczywiście nie wierzę, żeby to była prawda. To niemożliwe, żeby Amerykanie zareagowali na sugerowanie przez prezydenta RP, że wybory w USA nie wyłoniły zwycięzcy, na brak gratulacji i na kolejne obraźliwe wypowiedzi polityków PiS pod adresem prezydenta USA. I na przesyłane messengerem wiadomości o tym, że są…. Myślę, że Waszyngtonu nic też nie obchodziło przeczołganie kandydata na ambasadora. Zabawne dowcipy w rodzaju postawienia szefowi placówki amerykańskiej podczas spotkania w jednym z ministerstw flagi LGBT zamiast flagi USA na stole na pewno spowodowały, że w Waszyngtonie boki zrywano. Atak na amerykańską inwestycję w Polsce też Amerykanów nic a nie nie obchodził. Amerykanie rozumieją, że mają u nas moralny dług za pokonanie komunizmu, za Jana Pawła II i Wałęsę (ups, sorry, to akurat chyba nieaktualne – miałem oczywiście na myśli prezesa) i niczego nie oczekują w zamian za trzymanie w Polsce jednej brygady pancernej i śmigłowców bojowych. Po prostu rozumieją, że nam się to należy.

Kiss as w nasza Ju noł łot Wy amerikan lewactwo.

P.S. na koniec na poważnie – o tym, że nasze zakupy uzbrojenia w USA niczego politycznie ani Polsce ani PiS nie załatwiają pisałem pół roku temu w Onecie. Od znajomego z władz usłyszałem wówczas, że niczego nie rozumiem. Yihaaaa.

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)