Można sobie zadać pytanie, po co i w jakim trybie Politechnika Poznańska nagle skupia się i anonsuje sukces wybranego absolwenta. Wygląda, że na tle narastającego kryzysu imigracyjnego ochotniczo dolącza do wysiłku budowania pozytywnego wizerunku obcokrajowców jako przyszłych inżynierów.
Nie ma tym nic złego sensu stricte i rozumiem potencjalnie humanitarne przesłanki, które za tym stoją. Choć można mieć wątpliwości, na ile szczere, a na ile uwarunkowane innymi interesami.
Niezależnie od tego od uczelni, czy też pracowników prasowych uczelni można byłoby oczekiwać nadmiarowej zapobiegliwości i staranności w prezentowaniu jakiejkolwiek narracji z właściwym kontekstem, kompleksowego ujęcia zagadnienia, w tym z uwzględnieniem statystyki i odniesieniu badanych liczb do wartości ogólnych. Jeśli PP chce się włączać w nurt wojny kulturowej i/lub politycznej z zarzuceniem naukowej obiektywności i bezstronności, przez wybiórcze prezentowanie faktów, z wiedzą lub co jeszcze gorsza bez wiedzy, że może to być mimowolną manipulacją, to bardzo źle świadczy o stanie tzw. elit intelektualnych.
Walka z ksenofobią wymaga akurat porządnego artykułu na bazie solidnej pracy badawczej, z wnioskami, które mogą nie być jednoznaczne, ani pod różnymi względami wygodne dla każdej ze stron dyskursu. W każdym razie, oczekiwałbym od uczelni określonej metody działania, wnioskowania i komunikowania.

BTW. Bliski Wschód posiada doskonałe kadry inżynierskie. Rejon Żyznego Półksiężyca przez tysiąclecia był kolebką, a następnie centrum ludzkiej cywilizacji. Taki np. Iran jest bliższy stworzeniu własnej energetyki jądrowej niż Polska i posiada imponujący przemysł dronowy oraz technologię rakietową. Co wcale nie znaczy, że muszą nas łączyć przyjazne stosunki w sytuacji, gdy dzielą nas potężne różnice interesów.
Żeby te różnice przezwyciężyć, trzeba je umieć bezpruderyjnie zdiagnozować, nazwać, a następnie uzgodnić satysfakcjonujące porozumienie. To wymaga jednak uczciwości intelektualnej.
Zostaw komentarz