Obrona konieczna nie musi być adekwatna w takim rozumieniu, że atakujący nas człowiek gołymi pięściami, nie może być przegoniony przez nas kijem. Obrona konieczna musi być – skuteczna, czyli powstrzymująca skutecznie napaść, zamach. O tym coraz częściej mówią interpretatorzy prawa, rozważając kazuistykę granic obrony koniecznej. Problem w tym, że sądy w Polsce wolą skazywać np. za nieumyślne spowodowanie zabójstwa niż osądzać okoliczności jako obronę konieczną. A takie okoliczności miały miejsce w przypadku Tomasza Greczkowicza. Tak przynajmniej uważa mec. Adam Gomoła, który zajmuje się tematyką obrony koniecznej, a medialnie znany jest głównie z bycia pełnomocnikiem procesowym Zbigniewa Ziobro, Ministra Sprawiedliwości.
Napastnik czy ofiara mediów?
Tomasz Greczkowicz i Bartosz Zając znali się od dziecka. Byli biznesmenami działającymi w Bytomiu, którego prezydentem był wujek Zająca (Zającowie przyjaźnili się też z Pawłem Kuną, a tu pojawia się układ wiedeński, Lewica, Kulczyk, agent Ałganow itd.). Po wyjściu z klubu pijany Zając obrażał Greczkowicza, opluł go i zacisnął pieść sugerując atak. Tomasz Greczkowicz (przez media uważany za zawodnika MMA, chociaż ten stoczył jedną zawodową walkę w życiu i ją sromotnie przegrał) odepchnął lub raz uderzył Zająca uprzedzając atak. Zając przewrócił się, a przyczyną zgonu nie było odepchnięcie czy uderzenie, ale to, że uderzył w chodnik lub betonowy kosz. Do tego zmarł w szpitalu. Prawdopodobnie alkohol powodował zachowanie, które zmusiło do przypięcia Zająca w pasy w szpitalu. Jak wynika z dokumentacji medycznej, zastosowano wobec niego dodatkowo niewłaściwe leczenie. Zmarł w szpitalu. Media okrzyknęły Greczkowica zabójcą, a jego cios śmiertelnym ciosem zawodnika MMA. Sąd skazał w II instancji Tomasza Greczkowicza Czy miało to wpływ na decyzję sądu? Zapytaliśmy o to i o sam casus obrony koniecznej mecenasa Adama Gomołę.
Tomasza Greczkowicza skazały media
Adam Gomoła jest jednym z prawników, który przy wielu okazjach powtarzał, że „obrona konieczna to emanacja starej rzymskiej zasady, że prawo nie powinno ulegać przed bezprawiem”. Tym bardziej trudno sobie wyobrazić sytuację, w której za bronienie się przed napastnikiem osoba dotąd niekarana, autor dzieł charytatywnych, miałaby iść do więzienia.
„Mamy sytuację, w której Greczkowicz cierpi na cukrzycę, próbował naprawić szkodę, bo wypłacił rodzinie zadośćuczynienie, słyszałem też, że doszło do jakiejś formy pojednania, co należałoby sprawdzić. Więc w tej sytuacji, moim zdaniem, nie powinien odbywać kary w warunkach izolacji”
– powiedział mecenas Adam Gomoła w rozmowie z Pressmania.pl, odnosząc się do obecnej sytuacji Tomasza Greczkowicza, który dalej czeka na decyzję sądu dotyczącą odbywania przez niego kary (z opinii biegłych powołanych przez sąd wynika, że w warunkach więziennych życie skazanego może być zagrożone).
Sąd Okręgowy w Katowicach nie odniósł się jeszcze do złożonych przez obronę wniosków o wstrzymanie wykonania orzeczenia (kary).
Niezależnie od tego, przykład Greczkowicza pokazuje, że w Polsce nie opłaca się bronić, zwłaszcza, jeśli media stają tylko po jednej stronie.
„Nie chciałbym wierzyć, że sąd ulegał tu presji mediów, ale czasami tak bywa, że presja mediów nie sprzyja rzetelnemu osądzeniu. A pamiętajmy, że presja mediów była tak daleko posunięta, że nie tylko nie brano pod uwagę obrony koniecznej Tomasza Greczkowicza, ale pisano o sprawie jako o zabójstwie”
– dodaje Adam Gomoła, adwokat Tomasza Greczkowicza.
Do sprawy wróciła niedawno stacja TVN, przedstawiając skrajnie tendencyjny materiał, być może celujący w wywarcie presji na Sąd Okręgowy w Katowicach. Sprawę opisaliśmy w artykule: Jak robi się program „Uwaga!” TVN? Anatomia manipulacji. Studium dla dziennikarzy
Robert Wyrostkiewicz
fot. Siodma7,Pixabay.com
Zostaw komentarz