A tu kilka madrych zdań kolegi dziennikarza Jarka Iwaniuka z Białegostoku, z pochodzenia Białorusina, który podobnie jak ja z rosnącą irytacją obserwuje cały ten destrukcyjny cyrk „szalejącego humanitaryzmu” na polskiej granicy.
„Nie rozumiem dlaczego w dyskusjach o obecnym kryzysie imigranckim na granicy polsko-białoruskiej niemal pomija się kontekst. Nawet nie to, że tego nie rozumiem. Mnie to po prostu irytuje, żeby nie użyć bardziej dosadnego sformułowania.
Imigranci zostali specjalnie sprowadzeni na Białoruś przez reżim Aleksandra Łukaszenki w celu ich nielegalnego przerzucenia przez granicę Unii Europejskiej. Czy się to komuś podoba czy nie są oni przede wszystkim elementem wojny hybrydowej prowadzonej przez białoruskiego dyktatora (i zapewne Kreml) z Zachodem.
(…)
W sobotę pojawiła się informacja, że polska strona prosiła białoruskie służby o zabranie migrantów i białoruskie służby rzeczywiście przyjechały. Niektórzy z migrantów zgodzili się z nimi odjechać z granicy ale ta grupa nie zechciała. Co to znaczy: NIE ZECHCIAŁA ??? Każdy obcokrajowiec, który chce odwiedzić znajomych mieszkających w białoruskiej strefie przygranicznej (a nie zmierza akurat w kierunku przejścia granicznego), poza wizą MUSI MIEĆ SPECJALNE ZEZWOLENIE. Inaczej zostanie ukarany grzywną. W gorszym wypadku może zostać nawet deportowany. A ci ludzie, którzy siedzą tam, w dodatku z ewidentnym celem nielegalnego przekroczenia granicy państwowej „nie zechcieli” (sic!) zabrać się z białoruskimi służbami??? Zatem te służby, które spacyfikowały milionowe w skali całego kraju protesty po sfałszowanych wyborach prezydenckich nie są w stanie poradzić sobie z grupą 30. obcokrajowców?
Kto tu jeszcze czegoś nie rozumie?”
A swoją drogą, nie wiem czy sobie przypominacie drodzy znajomi doniesienia z Litwy sprzed dwóch, trzech tygodni? Pokazywano jak słuzby białoruskie przepychają migrantów na litewską stronę, jak służby litewskie ich nie puszczają… Wszyscy się oburzali współczuli… Litwinom. Ale nie słyszałam by ktoś obciązał odpowiedzialnością za ten prpblem panią Šimonite albo prezydenta Nausiedę.
No ale jak to się wszystko przenioslo na polską granicę, sytuacja zmieniła sie o 180*
Okazało się ze kryzysowi jest winien… polski rząd. Ludzie czy wyście na głowy poupadali? Można rząd krytykować, nie lubić, można uważać, ze jak najszybciej, w kolejnych wyborach trzeba zawalczyć o zmienienie go na inny, ale stanięcie po stronie prowokacji Łukaszenki, tylko po to by dokopać PiSowi to jednak świadczy albo o takim zalaniu negatywnymi emocjami, ze trzeba sie zasięgnąć porady psychologa, albo o takim pozomie głupoty, który powinien wykluczać z życia publicznego.
Powinniśmy jednak COŚ zrobić, bo to niedobrze by ludzie siedzieli o głodzie i w chłodzie… Co z tego,że oni na Bialorusi i Bialorukie wladze ich tam sprowadziły. To przecież nasza sprawa „hu – ma – ni – tar – na” .
A z tym, że tylko 20 km. dalej ludzie siedzą niewinnie w śmierdzacych celach to nie musimy COŚ zrobić? Grom przysłać, żeby z tym zrobic porządek?
Bądźmy konsekwentni.
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Zostaw komentarz