W kontekście ostatnich wypowiedzi oficjalnych i nieoficjalnych przedstawicieli strony ukraińskiej odnośnie do budowania nowoczesnej tożsamości narodowej Ukraińców, wynoszących na nacjonalistyczne ołtarze takich badndytów jak: Bendera, Myłnyk czy Szuchewycz, należy po pierwsze zaniepokoić się takim obrotem spraw. Zwłaszcza, że w odpowiedzi na protesty ze strony polskiej dochodzi jedynie do wzmocnienia tej neonazistowskiej narracji. Publiczne czczenie hitlerowskich kolaborantów staje na porządku dziennym
Po drugie, w odpowiedzi na zarzuty, że polski prezydent zaognia stosunki z Ukrainą, działając na korzyść Moskwy, należy stwierdzić, że to Kijów prowokuje świadomie Polaków do takiej postawy, doskonale znając naszą wrażliwość na ludobójstwo na Wołyniu (ale nie tylko). To raczej Zełeński, nie Nawrocki staje się tym samym nie „sługą narodu” ale „sługą Moskali”. Najwyraźniej wyszedł z poprzedniej roli. Chyba nieprzypadkowo. Bo wcześniej chyba grał swoje role za pieniądze rosyjskich oligarchów, podobnie jak Poroszenko kręcił swoje biznesy w Rosji.
Po trzecie, w tle są gigantyczne afery korupcyjne na Ukrainie, które mają przesłonić tego rodzaju jątrzenia na tle narodowościowym ze strony Kijowa. I tu trzeba niestety podkreślić, że do takiej zuchwałości zachęciły władze ukraińskiej dupowate i pozbawione sensu politycznego, za to pełne prymitywnych narracji o braterstwie narodów, postawy polskich polityków od lewa do prawa. Niestety niemal wszystkie tzw. polskie elity polityczne zainfekowane zostały Giedroiciem, który był najokazalszym przykładem geopolitycznego analfabety, który odurzając się niewiadomymi substancjami głosił coś co w praktyce politycznej nie istnieje: bezwarunkowego braterstwa narodów.
Po czwarte, polska tzw. klasa polityczna mająca w zwyczaju nurzać się w odmętach tanich i przaśnych wojenek domowych, zupełnie nie zauważa, że na naszych oczach tworzy się nowy ład regionalny i świaatowy i Ukraina, mimo, że mocno osłabiona politycznie, ekonomicznie i demograficznie, nie wspominając o aspekcie moralnym, zyskuje przewagę nad państwem, które w porównaniu do 1991 roku wyporzedziło je trzydziestokrotnie. Dziś jesteśmy na prostej drodze do zmarnowania tego dorobku.
Po piąte, to w sumie nie dziwię się Ukraińcom, że koncertowo grają na naaszej głupocie, choć też uważam, że ich początkowe sukcesy na tym polu, podobnie jak w XVII wieku przeobrażą się naa ich wielowiekową klęskę i niewolę. Niestety, prawdopodobnie jak my padniemy ofiarą swoich błędów popełnionych w przeszłości, oni zrobią to samo.
Po szóste, warto uświadomić naszycm tzw. elitom politycznym, że gdy kiedyś zakończy się wojna na wschodzie, to niemieckie, francuskie, holenderskie, brytyjskie i inne zachodnie firmy zaprofitują w tzw. odbudowie Ukrainy. Tymczasem nasze firmy zostaną wyrolowane z ukraińskiego rynku, czego forpocztowym przykładem jest los jednej polskiej firmy budującej kompleks przetwarzania odpadów, która po realizacji 95% umawianego kontraktu zostałą brutalnie wyrzucona z placu budowy. Przez mera Lwowa, który powinien być odtąd traktowany jako persona non grata na terytorium RP, a nie jest. Gdy zatem nasi zachodni przyjaciele, będą kręcić lody na ukraińskiej ziemi, my przyjmiemy na swoje terytorium setki tysięcy psychicznie poranionych i niezdolnych do normalnej pracy ukraińskich mężczyzn. Na 100% odżyje wówczas zorganizowana przestępczość z lat. 90. ub. wieku, przy której Pruszków i Wołomin, to przedszkole.
Po siódme, żal mi tych Ukraińców, którzy zasymilowali się z naszą kulturą, przedsiębiorczych, ambitnych. Przedwczoraj najlepiej na obronach prac dyplomowych wypadł jeden Ukrainiec. Byłem przewodniczącym komisji, a on zrobił na mnie duże pozytywne wrażenie. Obawiam się niestety, że to oni zapłącą najwyższą cenę za zaprzedanie się Lachom, o ile wcześniej nie uda im się zwiać na Zachód.
Częścią historii Europy Środkowej jest nadzwyczajna umiejętność przegrywania swoich szans geopolitycznych w wyniku prowincjonalnych bójek o niedopitą butelkę wódki pod jakimkolwiek GS-ie. Pisał o tym kiedyś Kundera. Potrafimy bowiem każdą szansę na wybicie się na wolność i suwerenność, wspólnym wysiłkiem zaprzepaścić. Do tej pory zastanawiam się na ile wynika to z naszej – nazwijmy to – ułomności i braku zrozumienia praw rządzących polityką, na ile zaś ze skuteczności i przebiegłości obcych sił. Temat pod dyskusję.
https://wiadomosci.wp.pl/polska-firma-odpowiada-lwowowi-kontrakt-powinien-byc-kontynuowany-7301077546309856a
Tu chodzi przede wszystkim o dwie różne wersje historii: wersję polską, którą potwierdzają źródła zachodnie i wersję ukraińską, która przypomina wersją rosyjską. Według Ukraińców, Rzeczpospolita „okupowała” tereny własnego państwa i w związku z tym Kozacy, a później UPA walczyli z tą „okupacją”.
Panteon bohaterów narodowych będzie według najnowszych ukraińskich planów umieszczony na terenie Ławry Peczerskiej, a więc celowo uświęcony. Ten akt całkowicie zamyka dialog z Polską, gdyż konflikt został przeniesiony do przestrzeni sakralnej i tożsamościowej.
Polska nie może w tej sytuacji powrócić do przyjaznych stosunków, bo one oznaczałyby akceptację pełną lub częściową fałszywej ukraińskiej wersji historii. Dla Polski jakiekolwiek porozumienie bez całkowitego odrzucenia ukraińskiej wersji dziejów byłoby wręcz destrukcyjne prawnie i państwowo.
Profesor Radek w swoim stylu próbuje dokonać analizy, ale w tym nie medium, ale forum wymiany myśli, napisał publicystyczny esej. Ma niemało racji piszcąc o marnowaniu szans, głupocie, niedorstaniu stron, emocjach. Tworzy, ale tylko tworzy wrażenie obiektywnego. Ciosy powinny być po równo. Błędy kardynalne robią nie tylko Ukraińcy i eks aktor jak Zełeński ale i eks prezes i bohater niejasna ciągle kwestia, sprawy z mieszkaniem. Rozumiem, że PKN jest sympatią, jeśli nie miłościa profesora, który zasiadał w jego komitecie. Miał do tego prawo. Jako człowiek nauki mógłby jednak zapomnieć o swej wielkiej sympatii. Moja rok pełnienia funkcji. Energia dr Karola idzie główniw w kierunku walki o swoją pozycję wewnątrz kraju i lidera obozu prawicy. Temu też podporządkowane są kwestie polityki zagranicznej. Tak gdzie można zdobyć punkty grając na emocjach to czyni no i aby dowalić rządowi(to cel sam w sobie). To nie jest kategorią męża stanu, ale populisty, który paliwem dostarczonym przez Zeleńskiego chce się karmić i to czyni. Może i nieco kompleksu- ukraiński populistą bardzie w świecie rozpoznawalny- przypadek w postaci wojny go wykreował , no i osobista odwaga. Tej czasem brakuje dr Karolowi- aby nie narazić dię części opinii nogi na ukraińskiej ziemi nie postawił i chyba tego już nie zrobi- chyba że realia zmuszą. Rzuca wiele słów, a reakcje są nieadekwatne. Można było to inaczej zalawić. No i na początku się eystrzelać. Moskwie także i on niechcąco się przydaje. Nie wiem, jak Radek śledzi wydarzenia i wymianę myśli w trójlacie Moskwa- Kijów – Warszawa, ale kremlowskie przyglupasy kilka dni temu”przypomniały” iż mordowani mną Wołyniu etniczni Polacy byli sowieckimi obywatelami😄. Czy o to nam chodzi? Jesteśmy skazani na siebie a ten natrętny ton belferski pewnych polskich środowisk budzi na wschodzie niechęć (nie wszyscy tam podzieają optymistyczny obraz prof. A. Nowaka) i zdziwienie na Zachodzie. Pomijam ośmieszenie- też niechcący chyba idei orderowej.