Stwierdzam, że rozmowa ze znaczną częścią lewicy i liberalnego salonem o kwestii uchodźców na granicy z Białorusią ma taki mniej więcej sens jak rozmowa z pisowcami o TVN. Poziom fiksacji ideologicznej i politycznego zacietrzewienia jest podobny. Jak się okazuje polska debata publiczna to dialog cyników, którzy aż tak nienawidzą PiS, że aż gotowi są wpisać się w plany Łukaszenki i Putina i cyników, którzy aż tak nienawidzą opozycji, że aż gotowi są wpisać w plany Łukaszenki i Putina (bo Polska zamykająca niezależną telewizję i idąca na zwarcie z USA to też przecież marzenie i Łukaszenki i Putina).

Nie stawiam znaku równości pomiędzy PiS, a opozycją, bo „zasługi” PiS w niszczeniu polskiej demokracji są nieporównywalnie większe, ale nie stawiając znaku równości stwierdzam, że chętnych do niszczenia Polski jest cokolwiek za dużo. Po obu stronach barykady.

Gdy czytam jak to można odbierać koncesje TVN i nadal być częścią Zachodu to stwierdzam, że z ćwierćinteligentami (albo skrajnymi cynikami) nie warto rozmawiać. Gdy czytam jak to nas za obronę granic zaraz potępi Unia Europejska to mam analogiczne odczucia, bo każdy kto ma choć odrobinę umiejętności myślenia innego niż stadne widzi, że akurat w tej sprawie UE nas (Polskę, nie PiS) wspiera (tak samo jak wspierała Greków, a ostatnio Litwinów i Łotyszy).

Warto skądinąd odnotować, że w sprawie uchodźców i migrantów na granicy rozsądnie – w duchu państwowym, a nie partyjniackim wypowiedział się Donald Tusk, który napisał „Polskie granice muszą być szczelne i dobrze chronione. Kto to kwestionuje, nie rozumie, czym jest państwo”. Nie mam żadnej nadziei, że ktokolwiek po stronie rządowej doceni, a po opozycyjnej zrozumie te słowa, które wychodzą ponad poziom naszego politycznego bagna, ale tym bardziej warto je z uznaniem odnotować.

W polityczne bagno wpisał się z kolei idealnie Władysław Frasyniuk. I tu postawię kropkę, bo nie wiem, czy da się w sposób kulturalny skomentować jego słowa. Ja zważywszy na jego zasługi kiedyś napisałbym „jego” z dużej litery. Dziś niestety już nie jestem w stanie.

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)