Sztuczna inteligencja sprawi, że wielu ludzi straci pracę?
TAK! Choć nie tak szybko, jak niektórzy myślą, mówią czy straszą. Dotknie to wielu zawodów, ale niektóre szybciej niż inne.

Pracę straci z pewnością zdecydowana większość nauczycieli. Nie tylko z powodu zachodzących zmian demograficznych, ale również dlatego, że staną się kosztem, którego nie będzie potrzeby ani chęci ponosić. Nauczyciele to nie tylko etat (czyli wypłata), ale także różnego rodzaju przywileje, utrzymanie miejsc, w których uczą, wypłaty emerytur… Utrzymanie samej infrastruktury (budynki, boiska itd.) to gigantyczne wydatki, których będzie można się pozbyć. Po co te wszystkie budynki, ich ogrzewanie, remonty?

AI, edukacja i przyszłość pracy — nadchodząca rewolucja i jej społeczne konsekwencje. Jak to się stanie?

AI prędzej czy później osiągnie poziom, który umożliwi prowadzenie edukacji w dowolnym miejscu i czasie — każdemu, we własnym domu, na plaży, na ulicy, na strychu czy w piwnicy. Nie mam wątpliwości, że kolejnym etapem będzie coś na wzór hologramu z filmów sci-fi; czegoś jak prywatna guwernantka, czyli prywatna nauczycielka zatrudniana w zamożnych domach w XIX i na początku XX wieku. Jej zadaniem było wychowywanie i edukowanie dzieci. Tyle że AI będzie nieporównywalnie lepsza i skuteczniejsza niż jakikolwiek ludzki nauczyciel.

Niestety minusem tego jest coś, co już dziś postępuje — zanik kontaktu z drugim człowiekiem. To temat na osobny, długi wpis. Już teraz dzieci w szkołach na przerwach prawie ze sobą nie rozmawiają, nie spędzają razem czasu tak jak dawniej i nie umawiają się po lekcjach.

Sam pomysł edukacji prowadzonej przez „AI z odpowiednio zaprogramowaną osobowością” będzie nieporównywalnie lepszy niż męczenie się z nauczycielami, którzy często sami mają problemy, są słabi w tym, co robią, lub mają o sobie mniemanie odstające od rzeczywistości.

„Duch” — to zapewne wynalazek, który będzie kolejnym skokiem, rewolucją, podobną do tej, którą dziś stanowi AI.
Jak będzie wyglądała „ta inteligentna osoba”, która stanie się naszym asystentem, nauczycielem, mistrzem?

Pomysł z Matrixa o „wgrywaniu wiedzy” bezpośrednio do głowy podchwycił już Elon Musk. Zamiast widzieć obok siebie „ducha/hologram”, „coś” w głowie będzie bezpośrednio przesyłać myśli i obrazy. Będzie to podobne do snów lub przeczucia — nie wiem, skąd wiem, że coś jest prawdą, ale po prostu wiem.

To swoją drogą również temat na osobny tekst: dlaczego są ludzie, którzy mają taki „dar”, że po prostu wiedzą, czują, rozumieją, a inni nie? Od zawsze byli wśród nas tacy, którzy wiedzieli, że roślina X pomoże na Y albo zaszkodzi na Z. Jedni czuli to intuicyjnie, inni dochodzili do tego przez obserwacje i doświadczenie. Dziś, dzięki technologii, odpowiedzi wydają się „same przychodzić”.

Wracając do nauczycieli — większość zawodów wykonywanych głównie przez kobiety AI wykosi jako pierwsze. To problem, ponieważ to kobiety żyją statystycznie najdłużej (prawie o 10 lat dłużej niż mężczyźni), a do tego w większości będą to kobiety samotne (bezdzietne, po rozwodach, nigdy niebędące w żadnym związku itp.).
Za 20–30 lat te kobiety (głównie, choć nie tylko) nikomu nie będą potrzebne. Będą stanowić tylko koszt i problem. Będzie podejmowana próba „przepychania” ich do zawodów typowo męskich, ale z marnym skutkiem. Natury nie oszukasz. Chyba że zacznie się również genetyczna modyfikacja człowieka.

Trzydzieści lat szybko minie. Nawet jeśli komuś wydaje się inaczej.

Już dziś samotność to plaga zagłuszana telewizją, internetem, zajęciami dającymi pozory przynależności do jakiejś grupy.

Rozmawiam ze swoimi dziećmi — mam ich trójkę — i oceniają szkoły oraz to, co się w nich dzieje, bardzo źle. Jeszcze te dzieci, które uczestniczą w zajęciach sportowych, „doświadczają czegoś ze starego życia”. Pozostałe zmagają się z problemami domowymi, które moje pokolenie też znało, ale chyba nie na taką skalę jak dzisiaj.

Powoli niemal nie ma już normalnych, pełnych rodzin. Każdy koncentruje się wyłącznie na sobie. Dzisiejsze nastolatki i dzieci z podstawówek wychowały się jeszcze „normalnie”, ale zachłysnęły się pragnieniem posiadania coraz więcej. W ten sposób rekompensują sobie dorastanie w niefajnych czasach, a jednocześnie wydaje im się, że jeśli dadzą swoim dzieciom to, czego sami nie mieli, to te będą szczęśliwe. Tymczasem sami łakną kolejnego niepotrzebnego przedmiotu i dają to też swoim dzieciom, którym jest to potrzebne jako ostatnia rzecz w życiu.

Ale pytanie brzmi: czy naprawdę potrzeba tylu ludzi na świecie, skoro można mieć wsparcie super-AI i robotów?
Zdecydowanie nie będzie potrzeba.

Człowiek stanie się śladem węglowym, który trzeba ograniczyć. Wyborcy pewnych partii i zwolennicy pewnych ludzi powinni to wiedzieć jak nikt inny. Tylko że oni myślą, że to oni zostaną, że im nic nie grozi, bo są lepsi i mądrzejsi. (Śmiech)

Autor: Diario