Rozmowa z aktorką pracujących na planie filmu „Dziewczyny z Dubaju”

„SEX NA SCHODACH”

Piotr Krysiak: Jak się Pani dowiedziała o castingu do filmu „Dziewczyny z Dubaju”?

– Od koleżanki. Razem wysłaliśmy zgłoszenia do agencji, która castingiem się zajmowała. Krótki opis i zdjęcia w ubraniu – tyle. Odpowiedzi nie dostałam. Kilka miesięcy później ta sama koleżanka zadzwoniła do mnie i powiedziała: „Sprawa dubajek wraca. Ten facet z agencji zgubił twoje zgłoszenie. Musisz nagrać krótki filmik idąc i opowiadając o sobie. Płacą 2 tysiące. Zawsze to coś”.

Nagrała Pani film i co się okazało?

– Że muszę nagrać go nago, właściwie topless i wysłać wetransferem. Do tego dołączyć kilka roznegliżowanych zdjęć.

Nie było żadnego castingu? Choćby na Zoomie, gdzie mogłyście się zaprezentować?

– Nie. Mam wrażenie, że oni z łapanki szukali chętnych, może ktoś zrezygnował, bo za 3 dni było nagranie.

Tak wysoka stawka dla statystki nie budziła pani podejrzeń, wątpliwości, że może chodzić nie tylko o nagość?

– Nie pierwszy raz miałam wziąć udział w zdjęciach do filmu. Stawki za „Dziewczyny z Dubaju” nie były jakieś wysokie. Zresztą prosili mnie i moją koleżankę, byśmy na planie nie mówiły, ile dostałyśmy, bo inni dostali mniej.

Proszę powiedzieć do czego doszło na planie „Dziewczyn z Dubaju”?

– Brałam udział w dwóch planach. Jeden nazywał się „Wielka złota impreza bez granic” a drugi „Sex na schodach”. Podczas tego drugiego planu, mężczyzna z którym miałam symulować uprawianie sexu w pozycji 6/9 zaczął lizać moje intymne miejsce. Natychmiast zareagowałam. Wtedy przestał. Nad głową spostrzegłem kamerę, która do nas dojeżdżała. Przez intercom usłyszeliśmy, że to koniec zdjęć i że dobra robota. Rozległy się brawa.

Zgłosiła to Pani kierownikowi planu, producentom, reżyserce?

– Nie. Byłam w szoku. Chciałam stamtąd jak najszybciej uciec. Gdy wyszłyśmy z budynku od razu powiedziałam o zajściu koleżance. Mdliło mnie, miałam zawroty głowy. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu.

Dlaczego dziś Pani o tym mówi?

– Poszłam na premierę „Dziewczyn z Dubaju”. Zobaczyłam tą scenę na schodach, wspomnienia wróciły. Na domiar złego w filmie wykorzystano dokładnie tą scenę, kiedy on mnie wykorzystał.

I to skłoniło Panią…

– Że tak tego nie zostawię. W nocy napisałam zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i wysłałam mailem do prokuratury.

Wszczęto postępowanie?

– Nie wiem. Rozmawiałam z prokuratorem, który powiedział, że będzie gromadził dowody. Wie Pan, ja chyba nie za bardzo mogę mówić o szczegółach moich rozmów z prokuraturą.

Poinformowała Pani agencję aktorska, która zaangażowała Panią do pracy?

– Nie ponieważ się wstydziłam i pewnie nikt by mi nie uwierzył, ponieważ ta agencja wielokrotnie stosowała mobbing w pracy. Powiem Panu, dlaczego o tym wszystkim mówię, bo pewnie zaraz wyleje się na mnie fala hejtu, że chcę odszkodowanie albo zrobić karierę, albo że wiedziałam na co się piszę. Pieniądze mam i mi ich wystarcza. Sławy nie oczekuję, dlatego proszę Pana o niepodawanie moich danych.

To czego Pani oczekuje?

– Kilka miesięcy po tych wydarzeniach pracowałam na planie innego filmu, w którym również jest sporo scen nagości. Proszę sobie wyobrazić, że po pierwsze na planie był psycholog już przed startem zdjęć i po zdjęciach tylko i wyłącznie do dyspozycji aktorów, którzy grali nago. Za każdym razem przed startem zdjęć rozmawiał z nami, pytał czy wszystko w porządku. Kiedy dana scena się kończyła natychmiast przychodziły po nas osoby, które zakrywały nas ręcznikami i odprowadzały do garderoby, żeby nawet ekipa techniczna nas nie oglądała. Podczas tzw. pikantnych scen na planie byli tylko Ci, którzy byli potrzebni i nikogo więcej. Mało tego, wszyscy bez wyjątku – kobiety i mężczyźni mieli zaklejone taśmą intymne części ciała. W przerwach zakrywali nas ręcznikami i dezynfekowali. Właśnie po to, by do takich sytuacji, jak mnie spotkały nie dochodziło. Gdyby w „Dziewczynach” była taka osoba zgłosiłabym to.

A jak to wyglądało podczas zdjęć do „Dziewczyn z Dubaju”?

– Zupełnie inaczej. W sumie dostaliśmy szlafroki. W tej scenie pierwszej na dużej sali siedziałam w klatce. Było nas około 10 osób. Wszyscy na nas patrzyli, podczas przerwy przychodzili oglądać nas ochroniarze. Robili zdjęcia telefonami, nie powiem dla nas też, bo ich o to prosiliśmy, ale dla siebie także – producent Emil S., Doda, Maria Sadowska. W pewnym momencie ze zmęczenia zasnęłam w tej klatce naga. Była też jedna para, oni grali sceny seksu prawdziwe. A w przerwach też uprawiali sex.

Zapytam jeszcze raz, co chce Pani osiągnąć upubliczniając te informacje?

– Może każda następna statystka, której się przytrafi coś takiego będzie miała więcej odwagi… Że od razu o wszystkim powie. Albo odmówi pracy, jeśli plan będzie nieprofesjonalnie przygotowany. Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że takich zdarzeń nie da się wymazać z głowy. Prędzej czy później wybuchniesz… We mnie wszystko pękło na premierze.

Dziękuję za rozmowę.

PS.
Skontaktowałem się z prokuratorem, z którym rozmawiała pokrzywdzona. Powiedział, że telefonicznie nie może udzielać informacji o prowadzonych postępowaniach. Wysłałem pytania mailem.