To jest „alternatywna rzeczywistość”, kiedy czytasz to „odklejenie”.
Wiesz już po kilku zdaniach, że masz do czynienia z kimś kto nigdy w całym swoim życiu, karierze nawet nie otarł się o pracę w sektorze prywatnym. O zarządzaniu w nim tym bardziej. (tzn. sam tworzył firmę, sam starał się o pozyskanie klienta, sam rozliczał itd.)

Nie dziwi mnie to wcale. Kiedyś próbowałem rozmawiać choćby z własną matką urodzoną po wojnie i całe życie na etacie w szkole o tym, aby wytłumaczyć jej jak to działa naprawdę.

Nie było najmniejszych szans. To była rozmowa jak z osobą z innej planety, galaktyki, wymiaru, …

Gigantyczna ilość ludzi nie potrafi połączyć ze sobą prostych danych, szczególnie ci zatrudnieni w sektorze państwowym i samorządowym (ale nie tylko, bo „prości pracownicy etatowi u prywaciarza” też nic nie kumają).

Wyobrażacie sobie prowadzić firmę prywatną, która musi utrzymać się sama na rynku i nie ma żadnych „przywilejów”, które „dają jej klientów” (np. przepis X mówi, że musisz zrobić badanie techniczne raz w roku, ubezpieczyć się na XYZ, zaszczepić na z itd. itp. – więc musisz się udać do diagnosty, do zakładu ubezpieczeń, do przychodni, … i komuś zapłacić) i trzeba do niej dopłacać i tak każdego roku gigantyczne kwoty (aby mogła realizować swoje zadania, płacić ludziom, …)?
No a tak jest zawsze od dawna z ZUS.

To jest bankrut, ale zakamuflowany dzięki temu, że państwo przez opresje ściga każdego, kto podjął wysiłek pracy, aby następnie te owoce dać tym, którzy już z jakiegoś powodu nie pracują.

Zróbmy prosty eksperyment.
Skoro odłożyłeś pieniądze na swoją emeryturę, to jeżeli ja i mi podobni na jakiś czas przestaniemy płacić, to nie powinno się nic złego stać?

Oczywiście system, bankrut pokazałby swoje prawdziwe oblicze i padł w kilka miesięcy.

Tzn. zrobiliby następującą rzecz. „Drukowaliby” pieniadze wypłacając emerytury i renty, co doprowadziłoby do gigantycznej inflacji.
Mówimy o sytuacji, że nie mogą z jakiegoś powodu ściągnąć pieniędzy od tych co pracują, pracują w sektorze prywatnym a zobowiązania realizują nadal.

Nie mogą ściągnąć, bo przykładowo ci pracujący sami nie mają na zapłacenie składek z jakiegoś dramatycznego powodu.

ZUS to bankrut i kreatywna księgowość.
Przypomnę: w 1939 roku około 1 mln ludzi pobierało w Polsce świadczenia a dziś blisko 10 mln. Podobna liczba ludności.

Dlatego będę powtarzał … choć to straszne.
System powinien zatrzymać się na miesiące, kilka lat.
Po prostu, jak we wrześniu 1939 roku „nikt” nie dostanie wypłaty, emerytury, renty, dotacji, … i zobaczymy czy jest tak jak mówi taki Liwiusz „odklejeniec”. Jeżeli ktoś coś odłożył, to państwo będzie działać i niewiele się zmieni.

Oczywiście kpię sobie.
Po paru miesiącach „miliony Zombie” na ulicach chodziłoby aby szukać sposobu aby coś mieć do jedzenia.

Czytaj więcej: https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-liwiusz-laska-kazdy-powinien-marzyc-o-tym-zeby-moc-wplacic-p,nId,23540971

Autor: Diario