Ten wpis będzie mocno kontrowersyjny.
Są pewne sprawy, które są problemami Polski, społeczeństwa polskiego albo sądząc po tym, co się dzieje, jak one wyglądają na Zachodzie, nimi się staną. Jednym z nich jest sprawa” nachodźców” – przypominam, że to moje określenie „wynalezione” w związku z niekontrolowanym napływem do Europy Zachodniej islamskich przybyszy i przeze mnie w mediach spopularyzowane, a dziś obecne dość powszechnie w dyskursie publicznym.
Polska stała się otwarta dla uciekinierów z Ukrainy – bardzo otwarta. To jednak problem na inny wpis. Dziś jednak o napływie islamskich „nachodźców” z Europy Zachodniej, którzy są wpychani do Polski np. przez granicę z Niemcami i Bąkiewiczu. W tym ostatnim przypadku trzeba to rozpatrzyć w kontekście zablokowania mu możliwości wypowiedzenia się w Andrychowie.
„Nachodźćy” przenikają do Polski po cichu. Jedni są dowożeni do Polski nawet przez Niemców, inni przez otrzymanie pozwolenia na pracę. Zaczynają tworzyć swoiste enklawy o własnej kulturze, własnym porządku, a przede wszystkim własnym systemie wartości. I to wszystko uderza w polski system wartości. Jest to ważne. Ale dla tych, którzy wyzuli się z polskości może być ważniejsze, że oni burzą uniwersalne porządki, choćby poszanowanie dla kobiet, wprowadzają prawo szariatu. Kiedyś mówiłem, że wzorem wielokulturowości powinna być droga amerykańska. I przy tym obstaję. Ale warunki są inne, zmieniła się dynamika świata. Zmieniło się też – np. w Polsce – podejście niektórych środowisk do tego. Głośno wrzeszczą lewacy o demokracji, gdy tymczasem, oparte na tej demokracji prawa są na ich oczach deptane. Jakoś tych lewaków nie oburza, że wyznające islam kobiet noszą w Zakopanem i w Krakowie burki, nikaby i kwefy, a oburza widok modlących się publicznie katolików.
Ale, by nie przedłużać, przejdźmy do Bąkiewicza i jego niefortunnego występu w Andrychowie.
Bąkiewicza nie lubię, ten „krużganek” bufonady i bezczelności, w połączeniu z pazernością, nigdy mnie nie do siebie nie przekonał, choć z wieloma jego poglądami się zgadzam, albo lepiej – ma takie poglądy jak ja np. na kwestię „nachodźców”.
Na jego spotkanie nigdy bym się nie wybrał, choć może kiedyś pójdę, by sobie z nim publicznie porozmawiać. Ale ta jego działalność ocieka fałszem i obłudą. Tak jak ocieka obłudą pozorna troska o Polskę – nie tylko w kontekście przybyszy islamskich i obrony przed nimi – zapraszającego go do Andrychowa posła PiS Krystiana. Na takich posłów PiS mówiłem w Sejmie RP „groby pobielane”.
Jednak nie zgadzam się, żeby blokowano i jemu i Bąkiewiczowi możliwość wypowiedzenia się. Nawet w niewykorzystywanym i ekonomicznie przynoszącym straty andrychowskim MDK. Odmowa udostępnienia sali, motywowana rzekomo niepoinformowaniem, że gościem spotkania będzie Bąkiewicz, to wykręt. I to źle świadczy o burmistrz Smolec, jako samorządowcu – bo nie łudźmy się, to ona zdecydowała o odmowie wynajęcia sali na spotkanie z Bąkiewiczem. A dobrze, jako tej, podobno pisowskiej burmistrzyni. Bo to typowe dla ludzi PiS-u, nie tylko z powiatu wadowickiego. Przed wyborami mamią wyborców swoimi związkami z tym środowiskiem, bo wiedzą, że to im pomoże wygrać wybory.
Przykłady pierwsze z brzegu: burmistrz Bartosz Kaliński, przewodnicząca rady miejskiej w Andrychowie Ewelina Szypuła.
Ciekawe czy Smolec/dyrektor MDK-u w Andrychowie odważyliby się odmówić wynajęcia sali dla Zandberga, Czarzastego i im podobnych, mających komunistyczne poglądy. A przecież komunizm w świetle prawa polskiego jest zabroniony.
No i jeszcze trochę w kontekście zapraszającego Bąkiewicza posła Mariusza Krystiana. Jest on jedynym wygranym w tej odmowie. Ilość artykułów w lokalnej prasie na ten temat nieźle go spopularyzowała. I nawet nie zaszkodzą mu zjadliwe komentarze na jednym z lokalnych portali, bo poseł Krystian nie chce przekonać wrogów. Tych nie zdoła. Ale chce utrwalić swój elektorat, że go broni i jego interesów.
Zostaw komentarz