Artur Adamczak powiedzieć o nim , człowiek z pasją. To jak by nic nie powiedzieć.  Zbieracz, kolekcjoner, poszukiwacz, pasjonat, hobbysta. To chłopak u którego w kolekcji każda rzecz ma swoją historię…

38- letni mieszkaniec Brzeszcze. Mąż Asi, tata dwóch córek, Mai i Oliwii.  Jak na mieszkańca Brzeszcz przystało pracuje w kopalni. Jego pasja związana jest z kopalnią w Brzeszczach, okolicach oraz Górnika Brzeszcze. Mało tego, Pan Artur jest absolutnym archeologiem brzeszczańskich sportowców. Wbrew pozorom w takich małych Brzeszczach sportowców mieliśmy sporo.
Mieszkaniec Brzeszcz kolekcjonuje wszystko, co ma coś wspólnego z kopalnią, z Brzeszczami, Górnikiem Brzeszcze, oraz samymi Brzeszczanami. Śledzę od jakiegoś czasu to co robi Artur Adamczak i muszę przyznać, że jestem pod absolutnym wrażeniem. czasem zastanawiam się skąd w stosunkowo młodym człowieku zamiłowanie do grzebania w przeszłości. Jak sam mówi, wydaje mu się, że jest człowiekiem starej daty. Przywiązuje ogromną uwagę do rzeczy. Ma ogromny szacunek do ludzi i pamiątek. Twierdzi, że człowiek bez pasji jest niekompletny.
Pamiętam gdy niespełna trzydzieści lat temu, mieszkaliśmy w tym samym bloku. Biegał zawsze w „korkach” miał długie włosy, objęte opaską i zawsze w ciemnozielonym stroju z piłką w ręku.  W wieku ośmiu lat stracił tatę. Jak dla każdego chłopaka w takim wieku, brak taty zapewne nie był łatwy.
Warto w tym miejscu podkreślić, że Ojciec Artura miał pasję sportową. Więc od zawsze w domu klub Górnika Brzeszcze był namacalny. Pewnie też stąd te wszystkie detektywistyczno-archeologiczne pasje u Adamczaka. Oprócz tego, że Artur kolekcjonuje dosłownie wszystko związane z Brzeszczami, czy to o sportowcach czy kopalni, o solidarności. Dla Niego nie ma znaczenia czas czy koszty, jest gotów przyjechać lub zaprosić do siebie by porozmawiać na temat danego przedmiotu.
Gdy zaczęłam obserwować w social mediach, Jego wiedzę, oddanie czy zaangażowanie każdej historii zauważyłam, że to jest czymś niesamowitym. Z każdą historią Artur jakby odkrywał coś nowego. Byłam przekonana, że ma wykształcenie historyczne. Otóż nic bardziej mylnego. Historię a szczególnie gminy Brzeszcze Pan Artur po prostu chłonie. Trzeba Mu oddać, potrafi tak zaciekawić odbiorcę, że każdy wyraz chłoniemy niczym gąbka. Imponujące jest to, że nasz lokalny archeolog nie tylko spotyka się z tymi których zna. Do Artura zgłaszają się też ludzie, którzy znajdują w zakątkach swojego domu, różne fantastyczne rzeczy. Nigdy bym nie pomyślała, że Brzeszcze i okolice mają tyle ciekawych historycznych wspomnień.
W pierwszej chwili można pomyśleć sobie, że takie kolekcjonowanie może być uciążliwe. Przecież gdzie to wszystko trzymać? Mój mąż ma kilka komiksów i do szału mnie one doprowadzają, mimo tego, że mają swoją półkę w szafie.
Żona Pana Artura, zdecydowała się go wziąć z „całym inwentarzem”. Tak więc, w domu Państwa Adamczak, znajduje się specjalny gabinet w którym miejsce mają wszystkie skarby.
Zamiłowaniem do historii Brzeszcz i okolic nie żyje tylko Pan Artur. Otóż dwie rezolutne córki Maja i Oliwka są zawsze ciekawe, z jaką nawą historią wrócił ich tata. Więc, jest szansa, że jeśli tata dziewczyn wszystkiego nie odkryje to one odziedziczą smykałkę po nim. Pan Artur umawia się z różnymi ludźmi. Zawsze z zaciekawieniem słucha ich historii. Po powrocie do domu z każdego spotkania robi zapis, by zaciekawieni odbiorcy mogli przeczytać z kim ciekawym się spotkał. I takie sprawozdanie, brzeszczański archeolog robi bez notatek. Podziwiam za pamięć.
Ten młody chłopak, ma w sobie tyle zapału i jeszcze więcej pasji że to aż dziwne. Nie będę ukrywać, że sama z miłą chęcią czytam sprawozdania i oglądam zdjęcia gości Artura. I czasem człowiek z uśmiechem pomyśli sobie, że ktoś taki zostawi po sobie nie lada dziedzictwo. Pasjonat Adamczak uwielbia wszystko z lat 60, 70, 80 i początek lat 90. Sport, muzykę wydarzenia z tamtych lat. Jeśli macie po krewnych jakieś pamiątki z tamtego okresu, a nie wiecie co z nimi zrobić. To proszę się skontaktować z Arturem. Oprócz szczęścia rodzinnego do pełnej satysfakcji wystarczy nowa rzecz do kolekcji.
Jako dziecko nigdy nie lubiłam historii. Natomiast taką historię jaką opowiada Artur słuchałabym z miłą chęcią. Jak mówi o sobie, jest pasjonatem. Zapytany czego mu życzyć, z autentycznym uśmiechem odpowiada. Marzy mu się żeby doba była dłuższa. Biorąc pod uwagę ten pęd w którym żyjemy, to chyba marzenie wielu z nas.