Potwierdzam – w warunkach liberalnej gospodarki przy braku zrozumienia powagi sytuacji przez społeczeństwo, którego jedna strona przesuwa się w rejony skrajnego izolacjonizmu a druga jest przekonana, że głównymi problemami są kapitalizm, ochrona środowiska, rasizm, homofobia i transfobia – nie sposób zmobilizować sił koniecznych do odtworzenia bazy wytwórczej adekwatnej do współczesnych wyzwań sytuacji międzynarodowej.

Amerykańskie, a w dużej mierze już międzynarodowe korporacje nie będą robić amunicji „za frajer”. Cena uzbrojenia rośnie jak na drożdżach a amerykański podatnik nie chce za to płacić.

Edward Luttwak, wyraźnie zdenerwowany, pytał się ostatnio, jak to możliwe, że Północna Korea jest w stanie utrzymywać milionową armię, wielki przemysł obronny, zbudować bombę atomową i rakiety międzykonynentalne za ułamek budżetu Pentagonu. Nawet biorąc pod uwagę, że istotny jest tu ogólnie niski poziom życia i powszechność pracy niewolniczej – Luttwak stwierdza, że to nie trzyma się kupy!

Mając największy budżet wojskowy na świecie – praktycznie większy niż suma wydatków obronnych wszystkich pozostałych krajów świata, Amerykanie nie są w stanie wyprodukować wystarczającej ilości najbardziej potrzebnego uzbrojenia i nie ma na to perspektyw w najbliższej przyszłości. Po prostu – system stawia tu niemożliwy do pokonania opór „strukturalny”.

Tymczasem Chiny zbroją się na potęgę, nieustannie robią manewry, na szczytach armii i ministerstwa obrony tego kraju zachodzą liczne zmiany, świadczące o niewidzianej tam nigdy wcześniej aktywności. Wojna na Ukrainie zbliżyła Rosję do Chin, które uzyskały w ten sposób dogodny dostęp do surowców i produktów rolnych, niezależny od kierunku morskiego. Są coraz bardziej asertywne na Morzu Południowochińskim zmierzając do uczynienia wyłomu w izolującym je od światowego oceanu pasie wysp, z których najważniejszą jest Tajwan.

Mając broń atomową i zdolność zaatakowania nią Japonii oraz samej Ameryki, Korea Północna staje się nieobliczalna i może w dogodnej chwili uderzyć na Seul nie obawiając się amerykańskiego odwetu.

Europejscy partnerzy USA bardziej martwią się emisjami CO2 niż o sprawy międzynarodowe. Również nie chcą angażować się w wydatki obronne. Pomimo obietnic – Niemcy nadal nie osiągnęły tu nawet wymaganego ustaleniami NATO limitu 2% budżetu.

Ameryka wydaje się coraz bardziej kolosem na glinianych nogach i nie widać tam perspektyw na przełom. Nie widać na horyzoncie „męża stanu”, który nada temu krajowi nowy impuls a widać wiele innych złych sygnałów narastających tam wewnętrznych problemów.

Wygląda to, niestety, coraz bardziej na przepowiadany od dawna „zmierzch Zachodu”.

Co gorsza – są na tym Zachodzie liczne i bardzo wpływowe elity, które to najwyraźniej cieszy.

Czytaj więcej.