Trochę trzeba było poczekać na ten tekst, ale mam nadzieję, że będzie warto. Na wstępie zaznaczę dwie rzeczy:
Tekst jest długi; Wszędzie gdzie pojawia się w nim pojęcie „prawica” nie mam na myśli Zjednoczonej Prawicy. Chodzi mi ogólnie o prawicę światopoglądową.
Wnioski i obserwacje wynikają z mojego prywatnego doświadczenia poszerzonego o obserwację wielu (naprawdę wielu) środowisk konserwatywnych w Polsce. Nie chcę przy tym wchodzić w szczegóły i wymieniać nazw. Nie widzę potrzeby. Każdy oczy ma.
Aby tekst wyglądał przejrzyście, postanowiłem podzielić go na wątki odpowiadające kolejnym punktom. Tekst nie ma na celu ani atakowania polskiej prawicy światopoglądowej (do której sam się zaliczam), ani jej obrony. Starałem się potraktować te sprawę maksymalnie obiektywnie.
Czy każdy konserwatysta/prawak jest „ruską onucą”?
Zdecydowanie nie. Wiele zależy nawet nie tyle od konkretnej organizacji, co od prywatnego światopoglądu. Ameryki pewnie tym stwierdzeniem nie odkryłem, ale wydaje mi się że warto o tym przypominać, ciągle i ciągle. Szufladkowanie ludzi nigdy nie wyszło nikomu na dobre. Rozpatrywanie i stereotypizowanie człowieka przez pryzmat organizacji, czy nawet partii politycznej w której działa, albo którą popiera stwarza bowiem pewien osobliwy obraz świata, podobny w swojej strukturze do bańki informacyjnej.
Bardzo ogranicza to przestrzeń do dialogu i dyskusji w duchu akademickim. (Tak, jako niepoprawny idealista wierzę w to że Uniwersytety powinny być miejscem na dyskusje wszelakie)
Dlaczego niektórzy reprezentanci Polskiej prawicy „kochają” Rosję?
Po trochu z niewiedzy, po trochu z ignorancji, po trochu z nienawiści do „świata anglosaskiego”. Z moich obserwacji wynika, że w społecznej świadomości (nie tylko ludzi „prawicy”), pomimo upadku PRLu nadal istnieje i ma się dobrze obraz „złego” zachodu i „dobrego” wschodu.
Kiedyś jednak te dwa pojęcia miały inny ładunek znaczeniowy. Współcześnie „zły” anglosaski zachód jest zły ponieważ zezwala na takie rzeczy jak rozwiązłość, aborcja, eutanazja, małżeństwa osób tej samej płci, jest zorientowany na konsumpcję itd.
Po drugiej stronie stoi „Święta Ruś”, „Moskwa – Trzeci Rzym”, i Putin-katechon. W tej wizji świata Federacja Rosyjska jest uosobieniem wszelkich cnót, które powinny być drogie katolikowi i konserwatyście.
Cały problem polega na tym, że Rosja taka nie jest. Rosja nie jest „święta”, a Putin nie jest katechonem. Każdy konserwatysta/prawicowiec wiedzieć powinien że w wielu aspektach moralnych społeczeństwo rosyjskie w niczym nie ustępuje społeczeństwu zachodniemu.
W Rosji również istnieje przemysł aborcyjny (o jego skali nie wiemy prawie nic), społeczeństwo rosyjskie jest rozwiązłe, amoralne, zależne od używek w nie mniejszym stopniu niż społeczeństwa krajów zachodnich. Wiele, naprawdę wiele osób tego nie dostrzega, albo wręcz nie chce dostrzegać, żeby nie zburzyć sobie wizji świata podzielonego na „zgniły” zachód i „kwitnący” wschód.
„Miłość” do Rosji, a brak alternatyw.
Bezpośrednio z poprzedniego punktu w oparciu i w o stereotypowy obraz Federacji Rosyjskiej wynika przeświadczenie, że jedyną alternatywą dla szanującego się prawicowca/konserwatysty jest Rosja. Że zachodnie środowiska konserwatywne de facto się zliberalizowały, bo nie stanęły na drodze wielorakim dewiacjom. Albo nie stanęły wystarczająco mocno. Bo Republikanie w USA
albo Partia Konserwatywna w UK przecież popiera homomałżeństwa, aborcję, rozwiązłość itd. Oczywiście jest to prawda, ale wynika to ze specyfiki konserwatyzmu anglosaskiego i różnic w podejściu do kwestii światopoglądowych w odniesieniu do konserwatyzmu kontynentalnego.
Konserwatyzm anglosaski nie jest reakcjonistyczny, podczas gdy środowiska konserwatystów w pozostałej części Europy takie właśnie są: nastawione na natychmiastową konfrontację i przywrócenie „starego ładu”. Najbardziej problematyczna jest owa NATYCHMIASTOWOŚĆ i chęć cofnięcia „na już” procesów, które zachodziły w społeczeństwie wiele lat.
Tymczasem konserwatyzm anglosaski nastawiony jest na przetrwanie i dostosowanie się do obecnych realiów po to, aby zachować jak najwięcej ze „starego ładu” i czekać. Czekać na odwrócenie się trendów społecznych.
Czy zapatrzenie w Rosję Władimira Putina jest cechą wyłącznie polskich środowisk konserwatywnych i prawicowych?
Nie. Stety i niestety dotyczy to wielu osób o poglądach prawicowych w całej Europie. Natomiast ile partie polityczne (np VOX w Hiszpanii) osoby publiczne (Le Pen, Zemmour we Francji) czy inne organizacje konserwatywne i prawicowe zachowują pewnego rodzaju „przyjazną”, ale jednak rezerwę w stosunku do Rosji, o tyle zwykli obywatele … No cóż. Tworzy to bardzo szkodliwy i stereotypowy obraz konserwatysty-rusofila.
Tymczasem, wracając na grunt „polski”, dziennikarz Pablo G., zatrzymany niedawno w Przemyślu pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji bywał na różnych inicjatywach organizowanych z ramienia polskich organizacji i partii lewicowych (Strajk Kobiet).
Dziękuję, jeżeli dotarłeś aż tutaj. Zapraszam do dyskusji.
Autor: Zapiski Historyka
Zostaw komentarz