Podejrzewam, że decydenci nie zdają sobie sprawy, co wywołali. Tak gwałtownego wzburzenia nie było tu od dziesiątków lat. Stan umysłów najlepiej ilustruje to ogłoszenie: „w sobotę Mszą św. rozpoczniemy CAŁONOCNE czuwanie ekspiacyjno-błagalne w związku z planami budowy trasy S7, co oznacza likwidację naszej ponad 700-letniej Wspólnoty Parafialnej i wielu innych…”. To odpowiedź proboszcza Parafii Podstolice-Ochojno na prośby zrozpaczonych i wściekłych parafian.
Chodzi o zaskakująco wielkie przedsięwzięcie drogowe. Wszystko dlatego, że Zakopianka się korkuje. Już teraz się korkuje, a za parę lat, to lepiej nie mówić. Korkuje się głównie między Krakowem a Myślenicami ponieważ tędy dojeżdżają do pracy i/lub szkoły mieszkańcy okolicznych gmin. Rozwiązaniem ma być nowa droga o skali autostrady.
Niektórzy eksperci twierdzą, że Zakopianki nie da się adaptować do nowych potrzeb, ponieważ jej geografia kłóci się ze standardami nowoczesnej drogi szybkiego ruchu. Dyskusja na temat przebiegu alternatywnego połączenia Krakowa z Myślenicami trwa od dawna. 5 lat temu GDDKIA zaprezentowała 6 potencjalnych korytarzy przebiegu S7. Zgrubna koncepcja wywołała mnóstwo głośnych protestów. Także władze Krakowa kategorycznie odrzuciły pomysły wprowadzenia do miasta potężnego strumienia samochodów w sytuacji gdy już w tej chwili przez większość dnia na obwodnicy przecinającej południowe dzielnice miasta stoi się, zamiast jechać.
Swoją drogą, obwodnica miasta biegnąca przez miasto, jest jakąś ciekawostką przyrodniczą.
W każdym razie w 2021 obiecano refleksję nad nową trasą S7 omijającą Kraków od wschodu lub od zachodu. Teraz zobaczyliśmy efekt prac: trasy i węzły drogowe, potencjalne tunele i estakady wytyczone w 6 wariantach, przez Kraków i sąsiednie gminy (!).
6 pasów ruchu po 3,5 metra szerokości plus pasy awaryjne – 2,5 metra, oraz pas oddzielający ruch – 5 metrów, a także opaski i pobocza po 1, 25 m. W sumie niemal 40 metrów szerokości. Sporo.
Wrze w południowych dzielnicach Krakowa oraz w podkrakowskich gminach. Wściekłość ludzi, jaką widzimy w mediach i w internecie to tylko wierzchołek góry lodowej pod którą buzuje wzburzenie o ogromnej skali. O proponowanej przez GDDK drodze S7 mówi się w domach, szkołach, autobusach, w domach i na ulicach.
Starsi płaczą i umawiają na całonocne modlitwy do kościołów. Młodsi drukują banery i zapowiadają manifestacje oraz blokowanie Zakopianki.
Propozycja 6 wariantów została odczytana jako ruch spod znaku divide et impera. Gminy zdecydowały o wspólnych działaniach, żeby nie było skłócenia, ani wpychania trasy sąsiadom.
Nowe drogi są potrzebne. Ktoś może uznać, że przeciw maszynom parowym też protestowano, albo że w wielu miejscach dochodziło do wywłaszczeń. Problem w tym, że są to sytuacje nieporównywalne.
Bo zawodzi państwo, skoro o potrzebie drogi północ-południe wiedziano od dekad i nic nie zrobiono. W ciągu ostatnich lat zbudowano w tych miejscowościach tysiące domów. Państwo nie raczyło informować obywateli o swych planach, więc dalej się buduje. A domy nie są punktem na mapie. Są realizacją marzeń ludzi o życiu, co wymagało nie tylko pieniędzy, ale zaangażowania oraz tysięcy godzin czasu.
Co dalej? Np. gmina Świątniki Górne jest najmniejszą przestrzennie gminą miejsko-wiejską w Polsce, ale za to bardzo gęsto zaludnioną. Przecięcie autostradą oznacza jej likwidację.
Bo nie chodzi tylko o eksmisje i wyburzenia.
Ludzie, którzy do sąsiadów, urzędu, żłobka, szkoły, sklepu, weterynarza, lekarza, rodziny, czy pracy szli na piechotę albo jechali na rowerze, zostaną oddzieleni od tych miejsc rwącym nurtem samochodów. Będą musieli wsiąść do auta i pokonać kilometry, żeby dostać się do węzła komunikacyjnego i dojechać do miejsca, do którego mieli rzut beretem.
W sąsiedztwie autostrady mieszka się fatalnie, ale ucieczka będzie trudna, wręcz niemożliwa, bo niby kto – i za ile – miałby odkupić takie domy? Ile firm padnie? Ilu ludzi się wyniesie? Kto będzie spłacał kredyty zaciągnięte na budowę kanalizacji, żłobka, szkół?
Dziś pod Krakowem był niemiłosierny, przenikliwy ziąb. A jednak protestowało ponad 500 osób. Starzy i młodzi, także z małymi dziećmi.
Jutro kolejna manifestacja i kolejna blokada.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz