Episkopat namawia rodziców by nie posyłały dzieci na edukację zdrowotna w szkole, bo – jego zdaniem – to ich demoralizuje. Wierutna bzdura, dziś dzieciaki rozpoczynają życie seksualne w wieku dwunastu, trzynastu lat. Trzeba być fanatykiem albo kompletnym ignorantem by tego nie wiedzieć.

Od średniowiecza Kościół Katolicki ma problem z seksualnością człowieka.

Mówi , możecie się bzykać, ale tylko w małżeństwie sakramentalnym, „po bożemu” i tylko w celach prokreacji.

Ale, czy nam się to podoba czy nie, nastąpiły gigantyczne zmiany obyczajowe.
Coraz mniej par zawiera małżeństwa.
Jak się mówiło dawniej, „żyją na kartę rowerową, czyli w związkach partnerskich.
A byzykają się już nawet dzieciaki w ostatnich klasach szkoły podstawowej.

Skoro tak robią, to trzeba ich uczyć: o seksualności kobiet i mężczyzn, o antykoncepcji, odpowiedzialności za partnera/partnerkę, o ciąży i jej skutkach itd.

Żadnymi nakazami i straszeniem ogniem piekielnym ich zachowań się nie zmieni, bo społeczeństwo szybko się laicyzuje.

I wielką odpowiedzialność ponosi za to kler.

Za skandale pedofilskie księży, homoseksualizm, który był w KK od czasu wprowadzenia celibatu, za „gospodynie” na plebanii, które w istocie były kochankami proboszczów.
Za swoją hipokryzję.

Popełnił wielki grzech zgorszenia i niech teraz się polscy biskupi nie dziwią, że dawno przestał być autorytetem.

Medice cura te ipsum, a potem lecz innych.

I jeszcze jedno, jesteśmy państwem świeckim i nie jest rolą Episkopatu wtrącanie się w rządowy program nauczania w szkołach.

Dlatego klakierom KK z partii prawicowych, PiS, Konfederacji, ale też (niestety) PSL trzeba powiedzieć jasno
odpieprzcie się i nie straszcie rodziców mękami piekielnymi jeśli poślą swe pociechy na ten przedmiot.

Zdjęcie ilustracyjne, arcybiskup Tadeusz WOJDA SAC, przewodniczący Episkopatu Polski.