Antyczna Grecja jest, była i pozostaje nadal niezmierzoną skarbnicą kultury, sztuki, filozofii czy systemów politycznych stanowiącą fundament funkcjonowania współczesnych społeczeństw.

Grecja to także przebogaty tezaurus powszechnie znanych bogów i bogiń jak Zeus i Atena, boginki jak driady, nimfy, najady, herosów jak np. Herkules, czy też jednookich cyklopów ze słynnym Polifemem na czele. Panteon najważniejszych bóstw zlokalizowany został na ośnieżonym Olimpie, czyli najwyższym greckim masywie – 2 918 m n.p.m. Mity i podania greckie stanowiły i nadal stanowią dla nie tylko młodzieży nabywającej wiedzy w tym zakresie przyjemny „odskoczniowy” element nauki.

Jakże ścisła wykreowana została zależność pomiędzy zachowaniami w/w bogów, etc…. a funkcjonowaniem życia politycznego w RP, czyli w TYMKRAJU (to Kopaczka).

Oprócz jesiennego wysypu grzybów zachęcającego do ich zbioru i następczej konsumpcji od wielu, wielu już lat mamy olbrzymi wysyp domorosłych polityków i politykierów, różnorakich czarowników, czarodziei, profetów i samozwańczych ałtorytetuf.

Począwszy od 2005r, kiedy to KACZOR DONALD sromotnie przegrał z L. Kaczyńskim wybory prezydenckie i doznał tym samym dalece idącego upokorzenia; dążąc do pozbycia się nabytej z tego względu traumy, czyli dalece skutkującego psychicznego urazu; premedytacyjnie doprowadził do olbrzymiej społecznej polaryzacji. Z daleko idącym diabolicznym ukontentowaniem, realizując ściśle serwilistycznie wobec makreli i makaronu zadania doprowadził wespół zespół ze swoimi akolitami do politycznego rozdarcia, czego jaskrawym exemplum stanowi wynik ostatnich wyborów prezydenckich.

Ustawicznie też KACZOR DONALD swoimi hejterskimi tweetami nadawanymi z bezpiecznej brukselki dolewa oliwy do ognia dążąc do osiągnięcia permanentnego zamętu, czyli w efekcie do zrywania więzi społecznych skutkujących osłabianiem struktury państwowości RP. Takie otrzymał zadanie bojowe do wykonania i precyzyjnie stara się to zadanie wykonać. Jest to nietrudne do rozszyfrowania, a zatem próby zamaskowywania jego działań są z góry skazane na niepowiedzenie.

Jego specialite de la maison stosowanego na drodze swoistego rewanżu arsenału za doznaną klęskę stanowi obficie dawkowany polityczny arszenik, kłamstwo, hipokryzja, obłuda, grzechotnikowy wręcz sączący się jad. Wraz z postępującym wiekiem każdemu bez wyjątku ubywa szarych komórek, zatem nie dziwota, że Tusek nie bierze pod uwagę funkcjonowania karmy patrz: hinduizm, a ona ma brzydki zwyczaj do powrotności. Przepełniony butą i arogancją jako fałszywy prorok wieścił, że rzekomo PO ….. „nie ma z kim przegrać”. Trafność „doskonała”!!!

Ludyczne polskie przysłowie nawiązując do znaczenia karmy trafnie stwierdza, że: „kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”.

Niektórzy spośród towarzystwa niedoli niesłusznie politycznie aresztowanego LOLA PINDOLA już zacierają ręce (i nie tylko) na perspektywę osobistego poznania KACZORA DONALDA i zadzierżgnięcia z nim osobistych nomen omen stosunków.

Wszak to w zakładach karnych PO cieszy się największą estymą i poważaniem.

W/w zachowania to oczywisty element zdrady narodowej, gdyż wyłącznie zaprzaniec działa z premedytacją na niekorzyść swojej ojczyzny.

No, cóż nihil novi sub sole, albowiem targowiccy antenaci są dla niektórych członków naszej społeczności niedościgłymi wzorcami z Sevres i te wzorce starają się ustawicznie w podły sposób powielać, a nawet udoskonalać.

Pomimo gwałtownej ofensywy świrusa i podjętymi w związku z tym stosownymi restrykcjami obejmujących cały kraj jako czerwonej strefy; BORYSŁAW i jego czereda nawołują do gwałcenia wręcz prawa i narażania innych na skutki pandemii poprzez wzywanie do organizacji nielegalnych zgromadzeń, pochodów i protestów.

Daleko idąca tolerancja takich negatywnych zachowań, wręcz podżegania do czynów sprzecznych z prawem niezbyt dobrze świadczy o spełnianiu w sposób należyty urzędowych obowiązków przez powołane do tego organy Państwa jak Policja czy Prokuratura.

Wicepremier J. Kaczyński zatem ma daleko idące pole do popisu i przywołania warcholstwa do opamiętania.

Tylko osobnikom dotkniętych umysłową lobotomią wydawać się może, że sprawujący władzę nie czynią rzekomo nic, albo niewiele, aby zminimalizować generujące się na całym przecież globie negatywne skutki zaistniałego w naszym życiu świrusa.

contrario, ponoć BORYSŁAW jest posiadaczem tajemniczego antidotum pozwalającym mu rzekomo, ale pod warunkiem osiągnięcia stolca premiera TEGOKRAJU błyskawicznie się świrusa pozbyć. Tegoż swojego tajemniczego remedium nie zdradzi jednak nawet swoim zwolennikom „bohatersko” narażając ich na żniwo kostuchy.

Zdumiewającym jest przy tym fakt, że ten podły łgarz i super hipokryta odradzający przeprowadzenie wyborów prezydenckich w maju br. posiłkuje się opinią rzekomo najlepszych medycznych ałtorytetuf o najlepszym wg jego logiki terminie wyborów, które powinny się odbyć obecnie.

Niektórzy z akolitów przebąkują nawet, że BORYSŁAW znalazł się w posiadaniu czarodziejskiej różdżki, lampy ALADYNA, a nawet akwarium pełnego złotych rybek spełniających na zawołanie jego nawet najbardziej debilne pomysły!!

No cóż, taki to właśnie swoisty żywot jest udziałem typowego wnuczka obergnoma tow. Wiesława.

Czyni to BORYSŁAW premedytacyjnie wyłącznie dla osiągnięcia wyższejszego celu tj. odsunięcia faszystów od władzy oraz objęcia przez siebie upragnionej, a od 5 lat utraconej władzy, którą sprawować zamierza wyłącznie dla dobra mieszkańców miastów i wsiuf i takoż wyłącznie realizowaną w altruistyczny sposób.

BRAFFO ON !!!!

Dojmujące skutki nadal rozwijającej się pandemii niestety kreują dalsze, częstokroć nieprzewidywalne skutki; np. coraz częściej obejmującej jednak specyficzną grupę osobników i osobniczek. Szerzy się bowiem niezwykle groźny wirus cyklopowatości charakteryzujący się wyłącznie jednoocznym ogarnianiem spraw tego świata.

Od wielu lat dotknięci tego typu zapaścią organizmu BOLEK, BREDZISŁAW, potomek noblisty, czyli autora ŁOGNIEM i ZMIECIEM (Moczar i Wachowski łypią zza węgła), SZCZYRBA, NIESIOŁ, czy też pozostała plejada polszewickich gwiazd skutecznie rozsiewają jej oddziaływanie na kolejne osobniki i osobniczki.

Skutki choroby dotykają także światłe inaczej szare komórki umiejscowione w profesurskich czerepach z gatunku homo ordinaris typu: hartmanek, środula, krzemień, czy szynszyl.

Swoje z reguły najbanalniejsze perory ciemnemu ludkowi oznajmiają z marsowym czołem i przenikliwym wzrokiem mającym ugiąć kolana przed wulkanem ich rzekomej jak to u cwelebrytów bywa erudycji i erystyki.

Swoimi zachowaniami i postawą w pełni afirmującą wulgaryzmy, przemoc, debilizm seksualny, czy ziejącym antyklerykalizmem całkowicie zdeprecjonowali dobre imię uczonych i wychowawców młodzieży. Podobnie jak w/w hyrzy rój wspomniani cwelebryci, ale co pozostaje oczywistą oczywistością – inni cyklopowaci muszą się liczyć z bezwzględnymi skutkami karmy.

Wypisana na ich obliczach nienawiść i odraza wobec antagonistów wyklucza aktualnie zakreślenie w miarę widocznej granicy zakończenia wojny polsko-polskiej, a to woda na młyn naszych potężnych sąsiadów.

Nie usiłują cwelebryci dochować nawet w minimalnym stopniu jakiegokolwiek kryterium obiektywizmu, imperatywnie oznajmiając że ich tezy, wywody i konkluzje muszą być w pełni aprobowalne z uwagi na wdrażany aksjomat: MOJA RACJA JEST MOJSZA !!!!

Cyklopowatość, jest dojmującym choróbskiem o minimalnej perspektywie jej uleczalności, ale skutecznie uprzykrzającą życie osobnikom i osobniczkom dotkniętych jej skutkami oraz ich otoczeniu.

Nie traćcie jednak nadziei; zawsze można spróbować terapii słynnego dr BREDZISŁAWA i posłużyć się stosowaniem podwójnej dawki lewatywy.

Gdyby jednak ta kuracja nie przyniosła pożądanego skutku, należy przejść

na wyższy medyczny poziom jaki częstokroć stosuje wiotka w talii połowica BREDZISŁAWA, a mianowicie walenie dechą w łepetynę, czego skuteczność zaświadcza stan jego zdrowia pozbawiony cyklopowatości, ale niestety także właściwego wyrazu oblicza.

Zatem nie należy inferalnie tracić jakiejkolwiek nadziei, pomimo faktu, że cyklopowatość stanowi chorobę współistniejącą, a zatem przy zakażeniu świrusem stanowić może o śmiertelnym wręcz koktajlu implikacyjnie doprowadzającym do zejścia.

Zatem na wszelki wypadek nośmy przysłowiowego obola w portfelu lub portmonetce opłacając Charonowi naszą podróż na drugi brzeg Styksu.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

25.10 2020

fot. pixabay