Dyplomatyczna „pyskówka” na platformie X pomiędzy przyszłym ambasadorem USA w Polsce, a Radosławem Sikorskim pokazała, że pan Rose, „zagorzały syjonista” jak nazwał go Indianopolis Monthly, ma problem z samookreśleniem. Czy jest nadal publicystą „Jeruzalem Post” czy przyszłym ambasadorem USA?
A poszło o politykę w Gazie.
Sikorski wezwał Izrael do przestrzegania prawa międzynarodowego i praw człowiek odnośnie palestyńskiej ludności umierającej z głodu i od kul izraelskich snajperów.
Lepiej późno jak wcale.
Rose zaś idzie w zaparte.
Wbrew raportom ONZ, organizacji humanitarnych, które alarmują, że w Gazie panuje głód bo okupant blokuje dostawy żywności.
Bombarduje szpitale.
A izraelscy żołnierze strzelają do Palestyńczyków stojących w kolejkach po jedzenie, jak do kaczek.
Widać, że jego skrajnie syjonistyczne poglądy przyćmiewają mu rozsądek i obiektywną oceną.
Poza tym, tak może reagować ambasador ( jeśli już) Izraela, a nie USA.
Pan Rose czeka jeszcze procedura przed Senatem zatwierdzająca jego kandydaturę.
Oraz złożenie listów uwierzytelniających na ręce prezydenta RP.
Trump ma zatem jeszcze czas, by wycofać tę niedobrą dla Polski kandydaturę bo ambasador USA w Polsce nie jest od pouczania polskich władz jaką politykę mają prowadzić wobec Izraela i Palestyny, której niepodległość uznaliśmy.
Zostaw komentarz