Do końca Olimpiady został już tylko tydzień a tymczasem Polska spadła na odległe 48 miejsce w klasyfikacji medalowej. Szczerze – jakoś nie wydaje mi się, żebyśmy się od tego dna odbili. Szczególnie słabo wypadają nasi panowie. Gdyby nie medale zdobyte przez kobiety nie byłoby nas widać w ogóle.
Przypominam, że na igrzyskach w Tokio zakwalifikowaliśmy się ostatecznie na 17 miejscu. Tak – spadliśmy o 30 pozycji w rankingu.
Oczywiście – możemy mieć nadzieję na złoto w boksie kobiet dla Julii Szeremety, do finału biegu na 3000 m z przeszkodami zakwalifikowała się Alicja Konieczek, ale odpadła za to nasza sprinterka Ewa Swoboda. Medalu można oczekiwać jeszcze od wspinaczki Aleksandry Mirosław i biegaczki Natalii Kaczmarek. Szanse medalowe mają też pływak Jakub Majerski oraz kajakarze: Wiktor Głazunow, Karolina Naja i Anna Puławska. Pomimo przegranego meczu z Włochami możemy też wciąż wierzyć w medal dla naszych siatkarzy – dziś mecz ze Słowenią. I to właściwie wszystko… Jeśli Polacy zdobędą jakieś inne medale, to będzie to spore zaskoczenie, bo nie mamy w naszej kadrze więcej „pewniaków”.
No i teraz pytanie – czym wytłumaczyć tak słaby poziom naszego sportu olimpijskiego jeśli nie czynnikami strukturalnymi?
Czy też nadal w narodowym zadęciu będziemy dalej mówić, że jest dobrze a nawet świetnie, tylko „szczęście nie dopisało”?
Zostaw komentarz