„Leżą szereg za szeregiem, kwatera za kwaterą – przyszli politycy, pisarze, naukowcy, działacze społeczni, sportowcy, aktorzy i inni członkowie elity narodowej, którym nie było dane budować wolnej Polski”.

Jeśli narzekamy na aktualną rzeczywistość, a więc na nasz dotychczasowy status miedzynarodowy, sytuację gospodarczą i społeczną – demograficzną oraz panujące od prawicy po lewicę i lewicy po prawicę konflikty polityczne, podziały oraz stopniowo upadającą kulturę polityczną oraz społeczną, to pamiętajmy o tym, że jest to ostateczny skutek II WS, a więc okupacji niemieckiej i sowieckiej, powstania warszawskiego i skundlenia narodu dokonanego przez Stalina i jego ludzi w czasach istnienia systemu komunistycznego.

Gdyby nie podjęcie błędnej i całkowicie irracjonalnej (z militarnego, politycznego i społecznego punktu widzenia) decyzji z 1 sierpnia 1944 roku, to Stalinowi dużo trudniej byłoby wprowadzać w Polsce komunizm, gdyż wszyscy ci, których po 1945 r. zabrakło, a którzy spoczywają w kwaterach na cmentarzu powązkowskim uniemożliwiliby realizację procesu, który został zainicjowany przez komunistów po 1944 r. w Polsce.

Dla mnie każdy 1 sierpnia, 1 września i 17 września są dniami refleksji i goryczy. Goryczy, gdyż gdyby nie to wszystko co stało się w latach 1939 – 1989, a także gdyby nie podjęcie 1 sierpnia 1944 r. błędnej decyzji Polska byłaby zupełnie innym krajem w zupełnie innym miejscu.

Pozostaje nam wieczna pamięć o tych wszystkich bohaterskich żołnierzach i wszystkich mieszkańcach Warszawy, którzy oddali swoje życie w tym tragicznym skutkach okresie.

W odniesieniu zaś do osób, które podjęły decyzję o rozpoczęciu powstania, które nie miało żadnych szans powodzenia i to było jasne już wtedy dla wszystkich tych, którzy mieli pojęcie na temat zasad sztuki walki i sztuki operacyjnej należy się wobec nich jednoznaczne wydanie negatywnej opinii. Którzy wyciągali prawidłowe wnioski z aktualnego położenia Polski. Którzy wyraźnie wskazywali potrzebę ocalenia żywej substancji narodowej, czyli wszystkich tych, którzy mogliby zastąpić wymordowane przez Niemców i Rosjan elity narodowe. Ten dzień powinien być czasem refleksji przede wszystkim dla obecnych i przyszłych polityków oraz dowódców wojskowych. Nigdy więcej nie powinno dojść do sytuacji w której młodzież (młodych mężczyzn i kobiety), a także dzieci (kurierów oraz budujących barykady) wysyła się z gołymi rękami (dosłownie, gdyż na 9000 tysięcy żołnierzy AK jedynie 1000 posiadało jakąkolwiek broń o broni ciężkiej można zapomniec) na doborowe i uzbrojone po zęby jednostki wroga (dysponujące czołgami, samolotami, bronią ciężka i lekką). Przypomnę, że w drugiej połowie lupca w rejon Warszawy Niemcy przerzucili 3 elitarne dywizje, w tym dywizje Waffen SS i z frontu włoskiego dywizję powietrzno-desantową luftwaffe po to, aby zapobiec przełamaniu przez wojska sowieckie linii Wisły na południu od Warszawy. Dywizje te kontraatakowały również w rejonie przedmościa warszawskiego, czyli po prawiej stronie Wisły. O tym próbował informować „Bora” wywiad AK. Chruściel natomiast powziął tę informację od wywiadu AK mającemu swoją główna bazę na Pradze i przekazał „Borowi”, że na Pragę wchodzą czołgi sowieckie (to było kłamstwo). Nie można było też mówić o zaskoczeniu Niemców, gdyż ci byli przygotowani do odparcia ataków w kluczowych punktach miasta i doskonale również wiedzieli o tym, że powstanie w Warszawie wybuchnie, gdyż decyzję o rozpoczęciu podjęto już 28 lipca i żołnierze AK zaczęli koncentrować się w miejscach zbiórki. Niemcy o tym wiedzieli lecz nie interweniowali, gdyż w ich interesie nie było, aby w mieście wybuchło powstanie. Jedyną zainteresowaną stroną, której opłacał się wybuch powstania w Warszawie byl Związek Radziecki i Stalin, gdyż on za pomocą rąk Niemców chciał doprowadzić do pozbycia się tych o których pisałem na początku mojego tekstu. W ten sposób Stalin wygrał pierwszą bitwę Zimnej Wojny. Doprowadził do sytuacji w której przejęcie władzy komunistów w Polsce było dużo łatwiejsze. Pozostały jedynie niedobitki w lasach, które były ostatecznie zniszczone do końca lat 50. Pozostałych udało się ostatecznie wystraszyć i jakoś udało im się okres komunizmu w Polsce przetrwać. To były już jednak niedobitki tych, którzy mogliby budować wolną Polskę.

Skutki tego typu decyzji możemy zobaczyć na zdjęciach, w kronikach filmowych z tamtego okresu, na warszawskich ulicach i dzielnicach wypełnionymi masą miejsc pamięci oraz kwaterach powstańczych na powązkach.

Oby nigdy więcej żaden polski polityk i dowódca wojskowy nie popełnił takich samych kardynalnych błędów i decyzji.

Musimy natomiast jednoznacznie wskazywać winę i odpowiedzialność tych, którzy w bezwzględny sposób dokonywali masowych zbrodni na powstańcach i ludności cywilnej (kobietach i dzieciach). Narodu niemieckiego, który jest za to wszystko odpowiedzialny bez względu na to, czy dotyczy to tylko i wyłacznie pokoleń, które żyło w takim okresie. Z punktu widzenia historycznego oraz moralnego za naszą tragedię odpowiadają Niemcy. Za te wszystkie gigantyczne straty ludzkie i materialne. Niemcy nie mają i nigdy mieć już nie będą moralnego prawa do tego, aby wyznaczać nam drogę, która powinniśmy podążać. Ich odkupieniem win musi być zadośćuczynienie. Nie tylko moralne polegające na pamięci, proszeniu o wybaczenie narodu polskiego, uczestniczenia w rocznicach i opuszczaniu flag w placówkach dyplomatycznych w Polsce do połowy masztu. Prawdziwe zadośćuczynienie polega na dobrej woli w bieżących stosunkach. Tej szczerej woli i prawdziwego pojednania nigdy nie było i nie ma. Widać to w dotychczasowej i aktualnej polityce niemieckiej. Widać to także w kontekście nieresepktowanych prawach polskiej mniejszości narodowej w Niemczech, braku powstania pomnika pamięci Polaków w Berlinie, braku podjęcia bilateralnych rozmów w sprawie reparacji.

Chwała bohaterskim powstańcom i wszystkim mieszkańcom, którzy zginęli w czasie Powstania Warszawskiego. Część ich pamięci.