Ponieważ różni idioci, którzy są zwolennikami Opozycji pytają mnie o dokumenty związane z nawiązaniem za rządów Tuska bezpośredniej współpracy między naszą Służbą Kontrwywiadu Wojskowego a rosyjską FSB – udając oczywiście, że to jakaś „pisowska ściema”, to proszę bardzo.

Kluczowy jest zaznaczono na czerwono paragraf, który bez ograniczeń nakazuje, żeby Polska wspierała Rosję w identyfikacji i rozpracowaniu wszelkich działań ze strony innych podmiotów państwowych (a zatem też sojuszniczych oraz takich, które w innym kontekście Polska uważa za sprzyjające naszej racji stanu), które Federacja Rosyjska uznaje za zagrażające jej bezpieczeństwu.

Zauważam, że porozumienie to było właściwie zwieńczeniem dłuższej już współpracy między Polską a reżimami rosyjskim i białoruskim, czego ważnym epizodem było przecież wydanie białoruskiemu KGB informacji dotyczących konta dewizowego białoruskiego opozycjonisty Adasia Bielackiego w 2011 r.

Chociaż Polska tłumaczyła się wówczas „urzędniczą pomyłką”, to była ona możliwa wyłącznie w ramach specyficznej atmosfery „resetu”, jaki rząd PO zainicjował w ramach ocieplania relacji z Mińskiem i Moskwą, co w istocie było realizacją niemieckiej „Ostpolitik” rękami Warszawy.

Przypominam, że właśnie w ramach tego procesu, na prośbę Berlina w roku 2010 Radosław Sikorski wycofał poparcie Polski dla Aleksandra Milinkiewicza – kandydata białoruskiej opozycji wyborach prezydenckich na Białorusi w 2010 r. Spowodowało to jego rezygnację na rzecz „umiarkowanego” (czytaj – bardziej ugodowego wobec Moskwy) Uładzimira Niaklajeu, który jednak nie reprezentował już całej opozycji i był wyraźnie słabszym kandydatem. Sytuację bezwzględnie wykorzystał Łukaszenka, który nasłał na Niaklajeu ubecję, która go porwała i pobiła, co w ostateczności doprowadziło do całkowitego rozbicia białoruskiej opozycji, przegrania wyborów i całej serii prześladowań, których częścią było właśnie aresztowanie Alesia Bielackiego po przekazaniu przez stronę polską „kompromitujących” go dokumentów.

Patrząc na gębę generała Pytla można się tylko domyślać, co jeszcze Polska służbom rosyjskim i białoruskim ujawniła. Pijacka, wręcz biesiadna atmosfera spotkań oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego z agentami FSB, oprowadzanie ich po najtajniejszych ośrodkach w naszym kraju, kompromitujące zdjęcia… Wszystko to pokazuje, jak PO realizowała interes Polski, kiedy była w pełni władzy: