Rosja przejmuje nieruchomości na terenach okupowanych. Ten proces postępuje już od kilku lat. Najpierw robili inwentaryzację, wprowadzili ograniczenia dla obrocie nieruchomością, wprowadzili zakaz obrotu dla osób nieposiadających rosyjskie obywatelstwo … no a w tym roku ogłosili każdy obiekt, który „nie ma właściciela” za własność państwa. W tym na przykład należący moim rodzicom dom w niewielkiej miejscowości obok miejsca w którym niegdyś mieszkała moja babcia w obw. ługańskim. Wcześniej już władze „Ługańskiej Republiki” ogłaszali, że te nieruchomości należą do tego „państwa”, a teraz one przechodzą do rąk rosyjskich.

W praktyce oczywiście znaczenia to nie ma żadnego, bo sama miejscowość gdzie ten dom się znajduje po prostu topnieje jak śnieg w słońcu. Mimo, że znajduje się daleko na tyłach frontu po rosyjskiej stronie, to poza dużymi miastami, małe miejscowości na Donbasie po prostu się samolikwidują. Za czasów kiedy spędzałem tam każde wakacje jako dzieciak, tętniąca życiem ulica miała około 20 domów, każdy z ogródkiem i sporego rozmiaru działką. Teraz zamieszkałych pozostaje tam ze 3 domy. To jest takie dziwne uczucie kiedy ty zdajesz sobie sprawę że miejsce, które było tak drogie dla ciebie pod względem wspomnień, które cię jako dziecko kształtowało … w zasadzie już nie istnieje.

Rosja przejmuje własność nad ruinami. Przy czym nawet na tych terenach, które wojna nie dotknęła. Bo Rosjanie zdewastowali lokalną gospodarkę, zniszczyli infrastrukturę i podstawę dla istnienia tych ludzi. Ta miejscowość o której pisze przykładowo żyła z wielkiej przeładunkowej stacji kolejowej, gdzie w dodatku była za czasów ukraińskich fabryka dla remontu taboru kolejowego. No i nie ma tam już więcej ani stacji ani kolei ani fabryki. Kolej na Donbasie jako pojęcie praktycznie nie istnieje. Przemysł, tory, wagony, infrastrukturę … wywieziono na złom do Rosji. Poza kilkoma liniami, które są utrzymywane na rzecz zabezpieczenia frontu.

Rosjan interesują na Donbasie tylko duże miasta i logistyka wojenna. Do tych miast oni przesiedlają swoją ludność, bo potrzebują ludzi by obsługiwali im zaplecze frontu. Tym przybyszom przekazywane są te mieszkania i domy, które przejmują w miastach. Wszystko co poza tymi logistycznymi hubami, Rosję zupełnie nie interesuje. Donbas po rosyjskiej stronie linii frontu w zasadzie już nie istnieje. Nie zostało ani kopalni, ani przemysłu, ani miejscowej ludności.

______________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews