1/ Wczoraj było na gorąco, dziś nieco bardziej na chłodno:) Zapraszam na, dlaczego największym wygranym tych wyborów jest Stanowski, największym wygranym i przegranym zarazem jest Mentzen, a metaforą opisującą Polaków jest starszy brat z przypowieści o synu marnotrawnym.
2/ Zacznijmy od Stanowskiego. Jego udział zdeterminował kształt kampanii. To, że mieliśmy tyle debat; dalej, to jak one wyglądały i jakie tematy w niej chodziły. Stanowski nadawał jej rytm. To on uratował Nawrockiego na końcówce po aferze, to on dał paliwo Zandbergowi.
3/ To on wreszcie pomógł znormalizować Brauna. Nie wnikam, czy robił to świadomie politycznie, czy nie. Z pewnością robił to świadomie biznesowo, bo na tej kampanii zarobił pewnie furę kasy. Niezależnie od wszystkiego, zrobił też frekwencję, bo bez niego nie było tych 67%.
4/ Wreszcie Stanowski zmienił oblicze percepcji mediów – to i tak by się wydarzyło, bo ludzie 60+ są już w internecie, ale to on stał się moderatorem przejścia z tradycyjnych do nowych mediów. Choć zdobył „tylko” 243 tysiące głosów, de facto wpłynął na decyzję większości.
5/ Nie wiem, jak będzie w kampanii przed II turą, czy odegra decydującą rolę, bo tu się mogą dziać bardzo różne i dziwne rzeczy. Ale to już nie zmieni ogólnej oceny, że przejdzie do historii politycznej III RP jako ten, który wpłynął na jej bieg. Antoni Dudek musi o tym napisać;)
6/ Dobrze, pora przejść do Mentzena. 2,9 mln to świetny wynik. Wyrównał sondaże Konfederacji, utwierdził przywództwo, pozostaje w grze z mocnym mandatem. Jednocześnie gdyby ta kampania wyglądała „normalnie” jak zawsze, czyli bez Stanowskiego i bez debat, mógł powalczyć o II turę.
7/ Wykonał tytaniczną pracę i był taki moment, w którym miał bardzo małe, ale jednak szanse, aby powalczyć z Nawrockim. Dla niego niestety były debaty, i był Stanowski, który pomógł Nawrockiemu i Braunowi (podkreślam – to nie musiałoby być politycznie intencjonalne ze strony KS).
8/ Tym bardziej ten wynik to osobisty sukces Mentzena i spory ból głowy dla Bosaka. W Konfederacji zacznie się rozprowadzanie długiego finiszu, który nastąpi w kadencji 2027-2031. Faworytem był Bosak, ale Mentzen wzmocnił swoją pozycję. Dlatego jest dla mnie wygranym wyborów.
9/ O innych kandydatach (poza finałową dwójką) trudno jest coś oryginalnego napisać. Wynik Hołowni i Biejat sprawi, że Tusk będzie już mógł już ostatecznie zjeść koalicjantów. Pytanie o PSL, bo sytuacja trudna – do wyborów samorządowych aż 4 lata, nie ma się od czego odbić.
10/ Zandberg? Tak jak już pisałem, wybory parlamentarne to nie jego dyscyplina sportu. Gdyby Czarzasty rozwiązał Lewicę i przeszedł do PO, byłaby jakaś szansa dla Zandberga. Tak jej nie widzę – zaraz wybory szefa Lewicy, które Czarzasty wygra i ustawi wszystko do (swojego) pionu.
11/ Na koniec szersza uwaga o Polakach, i co za tym idzie o drugiej turze wyborów, gdzie kandydaci będą musieli ich przekonać. Proste kalkulacje prawica vs lewica nie mają żadnego sensu. To będzie szło po zupełnie innych osiach. Trzaskowskiemu zostaje „manewr rumuński”.
12/ Nie wykluczam, że się powiedzie, bo uda się skleić Nawrockiego z Braunem, i jednak przekonać większość, że są granice politycznego folkloru/szaleństwa. Nawrocki musi zrobić analogicznie wszystko, żeby nie dać się skleić z Braunem. Ale dokładny przebieg kampanii to zagadka.
13/ Ważniejsze jest zrozumienie, co siedzi w głowie Polaków. Metaforą, która przychodzi mi na myśl, jest starszy brat w przypowieści o synu marnotrawnym. Co ona mówi? Że Polacy czują się lepsi od innych, ale niedocenieni. Że mają mocno zakorzeniony syndrom ofiary.
14/ Że łatwo do nich/do nas trafia, że ktoś jest wobec nas niewdzięczny, choć my jesteśmy dla niego dobrzy (a przynajmniej mamy takie przekonanie). Że tak bardzo jesteśmy łasi na docenienie/dowartościowanie. Że w gruncie rzeczy jesteśmy indywidualistyczno-transakcyjni.
15/ Nasza percepcja starszego brata z tej przypowieści nie jest jednoznaczna – jedni uznają go za dobrego i niesprawiedliwie potraktowanego, inni za interesownego cynika. Sukcesem Jarosława Kaczyńskiego było to, że przekonał nas do pierwszej interpretacji (vide wstawanie z kolan)
16/ To dlatego od 20 lat porządkował polską politykę – bo nie tylko zrozumiał tę metaforę (nawet jeśli używa innej), ale nadał jej właściwy i korzystny dla siebie klucz interpretacyjny. To jednak oznacza, że II turę wygra ten, kto lepiej obsłuży emocję tego starszego brata.
17/ Dlatego uważam, że wątki ukraińskie mogą się pojawić, bo tam jak na dłoni widać to poczucie „niewdzięczności” ze strony Ukraińców, choć my daliśmy im wszystko (tak przynajmniej myśli przeciętny Polak). Bo to jest bardzo silna emocja, która porządkuje nasze myślenie o świecie.
18/ Wystarczy spojrzeć na emocje, którą wzbudził fakt przyznania w konkursie Eurowizji Polsce tylko 3pkt przez Ukraińców. Została to potraktowane niemal w kategorii zdrady, i absolutnie nie ignorowałbym tego wydarzenia jako czynnika, który mógł podbić wynika Brauna.
19/ To samo jest zresztą przy składce zdrowotnej – „płacę tak dużo, nic z tego nie mam, finansuje świadczenia innym, i nikt mi za to specjalnie nie dziękuję”. Od dawna mam przekonanie, że jako Polacy nie potrafimy dziękować. Zaczynam rozumieć, dlaczego.
20/ Po prostu mamy głęboko zakorzenione przekonanie o niewdzięczności innych, że jesteśmy przez innych nieustannie, za przeproszeniem, „dymani”. Wybory te i następne może zatem wygrać kandydat, który bardziej nas przekona, że jesteśmy „dymani”, i że on z tym skończy.
21/ Tyle, że ta emocja starszego brata jest nie tylko kontrproduktywna społecznie, bo rozwala „wspólnotę pozytywną”, ale i zwyczajnie demoralizująca. Ale tu już wstawiam perspektywę religijną do polityki, co jednym się spodoba, a innym nie:)
22/ Podsumowując, ogólna konkluzja płynąca z tych wyborów jest raczej negatywna. Nakarmiliśmy złe emocje, drzemiące w polskim społeczeństwie, a najbliższe dni to będzie ich kolejne turbodoładowanie. Pytanie, czy ktoś będzie w stanie się temu przeciwstawić.
23/ Ponieważ jednak nie robię w polityce, ale w ideach, to niezmiennie uważam, że musimy kształtować kulturę dziękczynienia. Tylko ona daje szansę złapać właściwą optykę i pozwala zerwać z postawą starszego brata. Dziękczynienie i miłosierdzie.
24/ Jeśli ktokolwiek ma taki program, to jest nim obecnie Leon XIV. Polecam jego wczorajszą homilię inauguracyjną, bo uderza w wiele podobnych tonów. Znajdziecie ją choćby na stronach Radia Maryja (to tak w imię przełamywania baniek – link TUTAJ).
Koniec.
Koniec
Autor: dr Marcin Kędzierski
Główny ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Stały autor portalu opinii Klubu Jagiellońskiego oraz stały współpracownik czasopisma idei „Pressje”. Adiunkt w Katedrze Studiów Europejskich Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Były prezes Klubu Jagielońskiego oraz dyrektor Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Prywatnie mąż i ojciec czwórki dzieci, radny sołecki i działacz wiejski.
Zostaw komentarz