Dawnych Kresów nie zabił czas. Zabiła je polityka. Bolszewicy przynieśli terror, deportacje i próbę wymazania starego świata. Młode nacjonalizmy dołożyły swoje. Kresowe pogranicze, kształtowane wspólnie przez wieki, zaczęto dzielić według narodowych tożsamości.

Wincenty Pol został niemal zapomniany. Kresy Mickiewicza, Słowackiego i Sienkiewicza przeszły do świata legend. I mogłoby się wydawać, że po tamtym świecie niewiele już zostało. A jednak jest coś, czego nie dało się tak łatwo wyrzucić z domu. Smak.

Bo kiedy wielkie opowieści milkną, historia potrafi przetrwać w rzeczach najprostszych. W przepisie przekazywanym z matki na córkę. W zapachu grzybów. W cieście na pierogi. W babce ziemniaczanej wyjętej z pieca.

Kresy przetrwały przy stole.
🥔 Ziemniaki.
🌾 Kasze i mąka.
🥬 Kapusta.
🍄 Grzyby.
🧅 Cebula i czosnek.
🥛 Twaróg i śmietana.

Pierogi, kartacze, kiszka, babka ziemniaczana, kołduny, kulebiaki, bliny, kutia, zaguby…
Kuchnia kresowa nie ma jednego właściciela.

Powstała na styku tradycji polskich, rusko-ukraińskich, białoruskich, litewskich, żydowskich, tatarskich i wielu innych.

Przepisy wędrowały między domami, językami i kulturami. Jedni brali od drugich. Zmieniali. Dodawali coś własnego. Przekazywali dalej.

Dlatego pytanie „czyja jest ta potrawa?” często nie ma jednej odpowiedzi.

Może właśnie dlatego jest kresowa.
I dlatego Duch Kresów, wygnany z salonów i wielkich narracji, znalazł sobie inne miejsce.

Usiadł przy stole. Siedzi między miską pierogów a talerzem kartaczy. I chyba kręci bekę, kiedy znów spieramy się, czyje są kołduny, zaguby albo babka ziemniaczana.

Bo może pamięta coś, o czym my czasem zapominamy:
przy kresowym stole najważniejsze nie było „czyje?”, lecz „czy dobre?”.

A Wy? Jaka potrawa najbardziej kojarzy Wam się z Kresami? I czy jesteście gotowi przyznać, że jej historia może należeć do więcej niż jednej kultury?
Bo może Duch Kresów nie pyta już, do kogo należy. Może po prostu czeka, aż znów zaprosimy go do stołu.