Ostatnie wydarzenia, czyli wyrok Trybunału Konstytucyjnego, umożliwiający zaostrzenie aborcji, czyli zmuszający drogą prawną do rodzenia przez kobiety uszkodzonych płodów wywołał ogromne reperkusje uliczne. Zresztą logicznie biorąc wyrok ten może być wykorzystany w przyszłości do nakazowego rodzenia przez kobiety zgwałcone. Bo jak wiadomo, dziecko poczęte z gwałtu też ma prawo do życia a biedna zgwałcona matka winna je urodzić.

Ja osobiście, mogę mieć szacunek do kogoś , kto podejmie taką decyzję w imię miłości życia, bliźniego, ale ustanawianie kurateli państwa, prokuratury, raczej jest zawłaszczaniem przez „cesarskie” tego co wyrasta ponad kompetencje państwa.. Państwo to rości sobie nadzór nad naszymi sumieniami.

Jeżeli uznamy, że nawet kościół winien pełnić służebną rolę wobec naszych sumień, to jakie prawo ma państwo. Pisząc o kościele mam na uwadze coś poważniejszego niż budynki, msze , czy hierarchię. Po wyroku Trybunału, do tego w czasie pandemii zapanował istny czyściec. Oczywiście bardziej ten z Dantego niż z obrazów średniowiecznych mistrzów.

Decyzja Trybunału to decyzja Prezesa Kaczyńskiego, nikt przy zdrowych zmysłach, tego nie kwestionuje. Pytanie kolejne, czy Prezes mógł się spodziewać takiej reakcji. Raczej sądząc po imprezach feministycznych z 2016 i 2017 roku raczej tak. Tak czy inaczej tak rozpętana afera podczas epidemii, raczej świadczy o cynizmie rządzącego niż o jego miłosierdziu dla nienarodzonych. W takim razie narzuca się pytanie, gdzie jest logika. Albo pytanie pomocnicze, kim jest Prezes, czyli kreator zamieszania.

Dla mnie Prezes Kaczyński jest bonapartystą, czyli rodzajem polityka, który stara się godzić interes publiczny z jednoczesnym kumulowaniem wokół siebie władzy. Według mnie Prezes chciał przeprowadzić wybory w czasie epidemii wiosennej 10 maja, by wyrok Trybunału mógł zapaść, jeszcze podczas wakacji, tak by feministki zmusić do manifestacji na plażach, gdzie przebywaliby opuszczający „areszty domowe” obywatele. Wiosenna fala koronowirusa była przecież masowym aresztem zastraszonych epidemią ludzi.

Po wyborach prezydenckich, zwycięski Prezes nie spoczął na laurach. Aby mieć większą kontrolę nad państwem, został wicepremierem a przy pomocy „ustawy chroniącej zwierzątka futerkowe” ośmieszył medialnie krnąbrnego Ministra i Prokuratora Generalnego, nazywając go człowiekiem pozbawionym empatii dla słabszych. (Pan Prokurator Generalny wcześniej rozpętał wojnę z „tęczowymi”). Ustawa futerkowa oraz rekonstrukcja rządu zapewniła Prezesowi jeszcze większą władzę. Ale dalekowzroczność Prezesa daje mu przewagę nie tylko nad opozycją, lecz też pozwala kontrolować własne szeregi.

Wybory Prezydenckie, pokazały, że przyszłe zwycięstwo (siódme) może być trudne, tym bardziej, że na kandydata Prezesa głosowała głównie wieś i emeryci; nawet bliscy ideowo konserwatywni Konfederaci podzielili swoje głosy. Wprawdzie z tego elektoratu starsi poparli kandydata Prezesa a młodzież zrobiła na odwrót. Aby wygrać kolejne wybory zgodnie z logiką dziel i rządź najpierw należy spolaryzować społeczeństwo.

Zbliża się data 11 listopada. Święto Narodowe i Marsz Narodowy organizowany przez środowiska krnąbrnych wobec Partii Prezesa Konfederatów. Wyrok Trybunału uprościł sytuację. Nagłaśniane akcje feministek wkraczających do świątyń, malowanie grafitti na murach kościołów zaktywizowało ugrupowania narodowe wobec feministek. 11 listopada będzie prawdopodobnie polem ulicznej bitwy. Na pewno ugrupowanie „Obywatele RP” tradycyjnie, ku uciesze Prezesa, będzie usiłowało się pokazać na blokadzie Marszu Narodowego. Inne organizacje lewicowe raczej też zaatakują Marsz. To samo będzie po prawej stronie, gdzie tamtejsi radykałowie, pójdą zwalczać demonstracje Feministek i Tęczowych. Nie zdziwi mnie jeżeli gdzieś dojdzie do bójek i wandalizmu, wyzwisk, a może nawet ofiar. Mam nadzieje, że uchronimy się przed tragedią, która miała miejsce w Hiszpanii. Wiosną tego roku w Madrycie po wielkich manifestacjach doszło do eksplozji pandemii. Nawet sztuczne lodowiska zamieniono w tym mieście na kostnice. Jestem Buddystą, ale mam nadzieje, że nad nami czuwać będzie Opatrzność, bo nic innego nam pozostało w tej zwariowanej sytuacji.

Fot.: Marsz Wolności 2017, Warszawa, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons;

Autor: Waldemar Andrzej Fydrych, ps. Major
Polski happener, lider Pomarańczowej Alternatywy, artysta i pisarz.
Urodził się 8 IV 1953 w Toruniu. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, kierunek historia (1980), kierunek historia sztuki (1987). Artysta, pisarz (ps. Major).

1977-1980 współpracownik SKS we Wrocławiu, współtwórca niezależnego pisma SKS „Podaj Dalej”, redaktor ulotek.

Od IX 1980 członek Komitetu Założycielskiego NZS UWr; w X 1980 współtwórca Ruchu Nowej Kultury; w 1981 autor Manifestu surrealizmu socjalistycznego; w IV 1981 współorganizator we Wrocławiu Wielkanocnego Marszu Pokoju; XI/XII 1981 uczestnik na UWr strajku solidarnościowego ze studentami WSI w Radomiu, współinicjator Zjazdu KS w Poznaniu (gdzie w XII 1981 zapadła decyzja o kontynuowaniu strajku).

Po 13 XII 1981 współtwórca (z Wiesławem Cupałą i Zenonem Zygalskim), redaktor podziemnego pisma „Pomarańczowa Alternatywa”. Pomysłodawca rysunkowej postaci krasnoludka pojawiającej się na murach miasta w miejscach zamalowywanych przez władze napisów antyrządowych. 1986-1990 lider i animator ruchu happeningowego Pomarańczowa Alternatywa (przyjął tytuł Komendanta Twierdzy Wrocław), współtwórca „komunikatów wojennych”, ulotek, plakatów, inicjator akcji malowania na murach i ponad 30 dużych (wiele mniejszych zorganizowanych niezależnie przez innych uczestników PA) happeningów we Wrocławiu, m.in. 1 VI 1987 „Krasnoludki na Świdnickiej”, 6 XI 1987 „Wigilia rocznicy Rewolucji Październikowej”, 16 II 1988 „Karnawał popiera I i II etap reformy”, 1 III 1988 Dzień Tajniaka, 8 III 1988 Dzień Kobiet (tego dnia zatrzymany, 9 III 1988 orzeczeniem kolegium ds. wykroczeń skazany na 2 miesiące aresztu w ZK we Wrocławiu; po odwołaniu 29 III 1988 wyrokiem Sądu Rejonowego Wrocław-Stare Miasto uniewinniony i zwolniony), 21 X 1988 „Mata-Hata”, 12 XII 1988 „Wigilia wielkiej rocznicy”, 9 V 1989 Dzień Zwycięstwa. Wielokrotnie zatrzymywany.

W wyborach w VI 1989 niezależny kandydat do Senatu z listy Pomarańczowej Alternatywy. 1990-2000 prace dorywcze we Francji. 2000-2002 inicjator efemerycznej quasi-organizacji Front Południowo-Zachodni w Wrocławiu, twórca happeningów. Od 2003 członek Stowarzyszenia Wolnego Słowa. 2004-2005 uczestnik akcji wsparcia dla tzw. pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. W 2007 twórca happeningów w czasie wyborów parlamentarnych.

Autor książek Hokus pokus, czyli Pomarańczowa Alternatywa (z Bogdanem Doboszem, 1989), Żywoty mężów pomarańczowych (2001), Krasnoludki i gamonie (2006), Pomarańczowa Alternatywa (2008).

13 VI 1988 – VII 1989 rozpracowywany przez Wydz. III WUSW we Wrocławiu w ramach SOR krypt. Medium.