Wyobraźcie sobie scenę: ktoś całe życie nie pracuje w Polsce, nie płaci tu ani złotówki podatków, nie odprowadza składek zdrowotnych, ale regularnie inkasuje 800+. Teraz, gdy kurek z łatwymi pieniędzmi został przykręcony, słyszymy dramatyczne groźby: „Jak odbierzecie nam świadczenia, to wyjedziemy z Polski!” – i co, mamy się tym przerazić? Może jeszcze zacząć błagać: „Zostańcie, proszę, i dalej bierzcie nasze pieniądze!”. To jest kpina z polskiego podatnika.Polak tyra od świtu do nocy, płaci podatki, odprowadza składki, czeka po kilka miesięcy na wizytę u lekarza specjalisty. Tymczasem ci, którzy nie płacą tu ani grosza składek, wchodzą do lekarza „z marszu”, bo państwo przyznaje im pierwszeństwo. To nie jest żadna pomoc – to jawna kpina z obywatela, który ten system finansuje.Groźby wyjazdu brzmią jak oferta specjalna: „Jeśli nie będziecie nam płacić, to was łaskawie opuścimy”. No cóż… jedni na takie ultimatum odpowiedzieliby negocjacjami. Polacy – raczej szampanem i konfetti. Bo jeśli ktoś buduje „życie w Polsce” tylko pod warunkiem, że dostaje zasiłek i darmowy dostęp do wszystkiego, to przepraszam bardzo – to nie jest żadna lojalność wobec kraju, w którym rzekomo chce żyć.Polacy mają dość teatru.
Rodzime dzieci siedzą w przepełnionych klasach, bo system edukacji pęka w szwach, a szkoły muszą nagle przyjmować dodatkowe setki uczniów – bo tak każe polityczna poprawność. To samo w przedszkolach i żłobkach.Polskie rodziny czekają latami na mieszkanie komunalne, a „goście” dostają wszystko od ręki. To nie jest solidarność – to system drenowania polskiego podatnika.
Rząd powinien wreszcie powiedzieć jasno: pomoc dla tych, którzy uczciwie pracują, płacą podatki i naprawdę związali swój los z Polską. Reszta? Dziękujemy, droga wolna. I tym razem naprawdę nikt nie będzie tęsknił. Dziękujemy panie Prezydencie za to weto, a psy niech ujadają i szczekają.
Zostaw komentarz