BEZ MASKI dotarło do dokumentów, które rzucają nowe światło na polityczną karierę Michała Kołodziejczaka.
Oceny celujące, indeks bez skazy, zaświadczenie o studiach z przeszłości. Wszystko wyglądało perfekcyjnie… aż zaczęło się śledztwo.
Co, jeśli te dokumenty to nie dowód kompetencji, a element większej mistyfikacji? Co, jeśli “wzorowy student” nigdy nie pojawił się na uczelni, a cały system został zaprogramowany, by stworzyć fałszywą narrację autentyczności?
Uczelnie, które już nie istnieją.
– Oceny wystawione „z głowy”.
– Pośrednicy i zaliczki.
– A na końcu – dymisja i próba ucieczki od odpowiedzialności.
To nie tylko polityczna afera – to diagnoza państwa, gdzie dyplom można zdobyć bez wiedzy, a karierę zbudować na papierowej iluzji.
Co Ty o tym myślisz? Czy to polityczna prowokacja, czy zimna kalkulacja i oszustwo? Daj znać w komentarzu!
Zostaw komentarz