Postanowiłem dziś zająć się tematem depresji. Choć światowy Dzień Walki z Depresją przypada na 23. lutego to uważam, że powinniśmy obchodzić ten dzień codziennie. Może wtedy wiedza na temat depresji byłaby większa. Objawy mogłyby zostać wychwycone a zachowania otoczenia prowadziły do leczenia chorego lub pomocy w procesie leczniczym. Brak zrozumienia i odpowiedniego podejścia do chorych oraz brak wiedzy powoduje wzrost liczby chorych a co gorsze ciągły wzrost śmiertelności.
Szufladkowanie objawów, lekceważenie symptomów jest krzywdzące i zatrważająco łatwo przychodzi społeczeństwu nastawionemu na konsumpcjonizm. Materialna optyka świata i bezduszność oraz znieczulica czy wspomniana empatia zbierają żniwo w statystykach nie tylko samobójstw ale ludzi umierających na choroby spowodowane depresją również somatyczne (np. anemia, zawały serca)

Otchłań dnia i nocy, wewnętrzny letarg i maska zakładana na co dzień. Niedostrzegalne w tętniącym życiem, krzyczącym światem. foto:engin akyurt, unsplash
Depresja to nie tylko smutek, obniżony nastrój i krzyk.. Depresja to wycofanie, nerwowość, agresja… Depresja agreguje tak wiele czynników i rozkłada akcenty na wszystkie sfery życia, że często trudno dostrzec objawy. Odróżnienie i przesianie przyczyn i skutków oraz diagnoza może przebiegać w pierwszej fazie dzięki osobom wyczulonym na świat i człowieka. Osobom, dla których wartość ma życie i człowiek. Godność, współczucie, współodczuwanie i staranie się na postawienie w punkcie widzenia chorego ma zbawienny wpływ na otoczenie. Często brak reakcji i brak zrozumienia punktów odniesienia osoby chorej często zamaskowanej przynosi degradację człowieka i otoczenia.
Dlatego tak ważne jest by jak najwięcej osób znało objawy depresyjne by jak najwięcej było empatii i myślenia duszą i sercem.

Hennie Stander, unsplash
„Obraz depresji bywa bardzo zróżnicowany
Objawy emocjonalne – obniżony lub obojętny nastrój – smutek i towarzyszący mu często lęk, płacz, niemożność odczuwania przyjemności, utrata radości życia (od utraty zainteresowań, skończywszy na zaniedbywaniu potrzeb biologicznych); poczucie braku perspektyw na przyszłość, czasem dysforia (zniecierpliwienie, drażliwość).
Objawy poznawcze – bardzo często występują zaburzenia pamięci i koncentracji uwagi, negatywny obraz siebie, obniżona samoocena, samooskarżenia, pesymizm i rezygnacja, w skrajnych wypadkach mogą pojawić się także urojenia depresyjne.
Objawy motywacyjne – problemy z mobilizacją do wszelkiego działania, spowolnienie psychoruchowe (faktyczne zwolnienie ruchów i reakcji); trudności z podejmowaniem decyzji.
Objawy somatyczne – zaburzenie rytmów dobowych (m.in. zaburzenia rytmu snu i czuwania), utrata apetytu (ale możliwy jest również wzmożony apetyt), osłabienie i zmęczenie, spadek aktywności, utrata zainteresowania seksem, czasem skargi na różne bóle i złe samopoczucie fizyczne.
Myśli i próby samobójcze.”

Cristian Newman, unsplash
Człowiek będący na skraju wytrzymałości psychicznej. Gdy nie jest to stara się być samotny. Jeśli nawet poszukuje kontaktu jest to działanie markowane lub protezowane – czyli fałszywe. Sztuczna bytność w otoczeniu daje mu czasem legitymacje do działania w określonym z góry kierunku.
Martyrologia jednostki, która na celu sponiewieranie siebie samego. Często cierpią osoby z najbliższego otoczenia. Ludzie znający zdeterminowanego będącego w depresji widzą go jak powoli oddalający się punkt na widnokręgu. Niczym statek na morzu, okręt bez kapitana dryfujący na śmiercionośne głębiny wśród gór lodowych.
Czasem sytuacja jest zmodyfikowana przez duży konformizm jednostki zakorzeniony mocno w jej ego. Jaźń uświadomiona osoby nakazuje jej na pewne wyuczone zachowania mające dać jej bezpieczeństwo. Jednak jest to tylko fałszywe poczucie, którego osoba będąca w depresji nie dostrzega.
Będąca w procesie chorobowym osoba albo odpycha środowisko od siebie. Albo fałszywie maluje przed nim obraz krainy mlekiem i miodem płynący.

Timon Studler, unsplash
Chory na śmiertelną chorobę często rani wokół wszystkich, często jest cichy i odosobniony oraz równie często jest uśmiechniętym człowiekiem sukcesu. Wydającym się być nadczłowiekiem z super mocą maskującym prawdziwą sytuację ducha, serca i umysłu. Prawdziwy obraz osoby w depresji to postać siedząca samotnie na krześle w pokoju gdzie pali się światło a na zewnątrz jest noc. Wtedy w odbiciach tafli „okien” artefakty i ułudy tworzą miraże (w tym przypadku) zła i negacji. Zamknięcie wszystkich drzwi wokół, odsunięcie osób mogących pomóc jest ostatnim etapem procesu. Ostatnim etapem może również być „normalne” zachowanie bądź jak już pisałem nad aktywne działania przepełnione fałszywym uśmiechem maskującym dusze.

Noah Buscher, unsplash
Tak wieloraki i wielotorowy proces przebiegający na wielu płaszczyznach i sferach jest często trudny do spostrzeżenia. Jednak są diagności specjalizujący się w rozpoznawaniu depresji. Nawet świetnie maskujący się chory może zostać rozszyfrowany przez wnikliwego i sprawnego obserwatora. Psychiatrę, psychologa, psychoterapeutę lub czasem przez dobrze wyedukowanych bliskich lub znajomych.
Utarty w opinii społecznej schemat choroby jest bardzo mylący i wpływa na zaciemnienie obrazu i symptomów choroby. Osoba w procesie chorobowym może wykazywać również zachowania agresywne nie tylko wobec siebie ale i otoczenia. Zaburzenia adaptacyjne mogą mieć podłoże depresyjne o czym się nie pamięta i pomija.

Andrew Gook, unsplash
Depresja tworzy swoistą „bańkę”. Owija chorego niewidocznym dla oczu kokonem powstrzymującym przenikanie wszelkich emocji uczuć mogących zmienić negacyjną postawę.
Od lat jest w ścisłej czołówce chorób tzw. cywilizacyjnych. Od lat jest coraz wyżej wśród chorób śmiertelnych. Obecnie walczy o prymat…
Codziennie powinien obowiązywać dzień walki z depresją gdyż ta choroba zabija każdego dnia, nie ma statusu materialnego, społecznego, środowiska zawodowego i nie zważa na normy obyczajowe ani ustrój.

Hasan Almasi , unsplash
„Codziennie powinien obowiązywać dzień walki z depresją gdyż ta choroba zabija każdego dnia, nie ma statusu materialnego, społecznego, środowiska zawodowego i nie zważa na normy obyczajowe ani ustrój.”
Jak najbardziej. Szczególnie teraz gdy tak wielu zmaga się z przytłaczającymi sytuacją pandemii skutkami i więcej jest załamanych, w depresji, nieszczęśliwych ludzi. Takie telefony zaufania, reagujące na wszelkie, szczególnie anonimowe sygnały. Może byłoby to wielkie zadanie dla wszystkich, którzy chcieliby i potrafią pomóc wołającemu. A to czasami bardzo trudne zadanie. Widziałem kiedyś w akcji jednostkę rozmawiającą z samobójcą chcącym rzucić się na kolejową linię wysokiego napięcia z wiaduktu. 3 godziny walki o życie zdesperowanego – w krańcowej depresji – nieszczęśnika. Dali radę. Może o tym trzeba głośno mówić, postulować, by powstawały takie służby – „agencje dobrych serc?