„Rząd Tokio daje pracownikom 4-dniowy tydzień pracy, aby zwiększyć płodność i czas dla rodziny”.
Ale dla kogo?
No dla pracowników rządowych.
Nie dla reszty, która głównie pracuje w pozostałych sektorach gospodarki.
„W 2023 roku w Tokio pracowało około 585,000 osób w sektorze rządowym”
Jeżeli odliczymy od tej liczby „osoby wiekowe”, niezdolne do rozmnożenia, osoby którym na samą myśl zbiera na wymioty, że mają ponownie zostać rodzicami a nawet pierwszy raz nimi zostać, osoby które nie mają warunków w mieszkaniu, nie mają partnera a nie chcą same tego dzielić, …
to wyjdzie na to, że to dodatkowy przywilej dla małej grupy osób a nie program służący rozrodczości.
Pozwolę sobie na złośliwość i napiszę, że może kto jak kto, ale niech rozmnażają się inni głównie a nie urzędnicy :-)
Gdzie jest przyczyna spadku narodzin? Prawdziwa przyczyna w społeczeństwach rozwiniętych tzw. „zachodnich”?
Spadek urodzin wynika z tego co już pisałem.
„Cholerne 10 lat ma na to wpływ”.
Tzn. kiedy kobiety chcą, to mężczyźni już nie chcą. Kiedy kobiety mają czas, zdrowie (biologia) i siły, to idą w naukę i karierę oraz „przyjemności” (nie chodzi mi o sex).
Kiedy mężczyźni mają czas, to nie mają jeszcze stabilizacji, pieniędzy … – a tym samym u „kobiet wzięcia”.
Dla kobiety, która pierwsze dziecko ma w wieku 29 lat (średnia w Polsce) atrakcyjnym mężczyzną jest 35 latek stabilny zawodowo, wykształcony, zdrowy, …
Jeżeli mężczyzna w tym wieku taki jest, to zazwyczaj zaczyna cenić swój czas, który może poświęcić na rozwój zawodowy, firmy, hobby.
Zazwyczaj w tym wieku jest już po nieudanej relacji czy relacjach z kobietami (takie czasy) i nie jest już tak chętny jak wcześniej na tolerowanie jakiejkolwiek postawy roszczeniowej wobec niego.
„Jej się pali a jemu nie”. Dla jasności – jej postawa roszczeniowa jest zrozumiała, bo rodzina to obowiązek, wyrzeczenia. Do tanga jednak trzeba dwojga.
Ostatnim a nie pierwszym dzieckiem planowanym powinien być wiek 29 lat. Później to „bo się zdarzyło”, bo się zbyt późno spotkaliśmy, bo się udało, a nie – teraz mogę.
Babcie (matki tych „starych” kobiet) mają około 60 lat i jeszcze muszą pracować. Nie dość, że pracują, to już nie mają sił (przede wszystkim czasu i ochoty). Są po prostu już „starymi babami” (bez urazy), które w pracy już nie wyrabiają a co dopiero aby pomagać przy małych wnukach. Coraz cześciej też żyjące u boku dziada, który ma jakieś problemy i gorzej z nim niż z wnukiem.
„Młode babcie” jak dawniej „dawały radę”. Natury nie oszukasz.
Liczniejsze rodzeństwo było wsparciem. Siostry zaopiekowały się, kuzynki pomogły, …
Ta wychwalana mobilność ludności w świecie zachodnim jest też powodem zapaści demograficznej. Rodziny są oddalone od siebie.
Żadne pieniądze, żadne udogodnienia dziś nie zwiększą na dłużej dzietności.
Chyba, że wśród patologii, nierobów, urzędników (sory za zestawienie).
Zatem?
Na razie wyłania się obraz taki, że wygodne „zachodnie” społeczeństwa zostaną zastąpione ludami bardziej „prymitywnymi”, ale za to „bardziej rodzinnymi”. Jedzą z jednego koryta i śpią po 5 w jednym pokoju, ale trzymają się razem.
Jak przekonać młode kobiety dorastające obecnie w komforcie niedostępnym nigdy wcześniej w historii świata?
Jest tylko jeden sposób. Nagła bieda, utrata poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, …
wówczas każdy będzie dobry, byle micha była choć do połowy pełna a ich walutą utrzymania relacji i tej michy będzie sprawa oczywista i znana od tysięcy lat.
Autor: Diario
Obraz Chu Viết Đôn z Pixabay
Zostaw komentarz