Nie ukrywam, że Elon Musk od pewnego czasu po prostu mnie fascynuje.
Nie dlatego, że jest jednym z najbogatszych ludzi świata. Pieniądze same w sobie nigdy nie były dla mnie wystarczającym powodem, żeby kimś się zachwycać. Pieniądze mogą kupić niemal wszystko, ale nie kupią charakteru, odwagi ani odporności na porażkę.Zacząłem więc interesować się człowiekiem.
Jego biografią, dzieciństwem, rodziną, życiem prywatnym, decyzjami, sukcesami, ale również porażkami. Czytam wywiady, relacje ludzi, którzy z nim pracowali, wspomnienia i książki opisujące jego życie. Przyglądam się nie tylko temu, co zrobił, ale przede wszystkim temu, dlaczego taki jest.I im więcej o nim czytam, tym bardziej mnie fascynuje.
Nie jest człowiekiem łatwym. Nie jest też człowiekiem, którego można zamknąć w jednym prostym określeniu.
Potrafi być bezwzględny, uparty, impulsywny i trudny we współpracy. Potrafi podejmować decyzje, których inni nawet nie chcieliby rozważać. Potrafi również popełniać błędy, które dla zwykłego człowieka byłyby katastrofą.Ale jest w nim coś, co robi na mnie największe wrażenie.Nie umie pogodzić się z tym, że czegoś nie można zrobić.Trzy razy wysyła rakietę.Trzy razy ponosi porażkę.Pieniądze się kończą. SpaceX jest blisko bankructwa. Tesla również walczy o przetrwanie. Jest rok 2008. Świat właśnie przeżywa największy kryzys finansowy od dziesięcioleci.
I wtedy Musk próbuje jeszcze raz.To właśnie wtedy zaczynam rozumieć, że interesuje mnie nie tyle Elon Musk jako miliarder, ile Elon Musk jako człowiek.Człowiek, który potrafi przegrać, otrzepać się i powiedzieć:
Spróbuję jeszcze raz.Dlatego postanowiłem przyjrzeć mu się bliżej.Bez robienia z niego świętego czy diabła.
Chcę zobaczyć człowieka takim, jakim pokazują go ludzie, którzy go znają, jego współpracownicy, przyjaciele, przeciwnicy, rodzina, a także on sam.Bo im więcej o nim czytam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że Muska nie da się zrozumieć, patrząc tylko na jego pieniądze.Trzeba zajrzeć znacznie głębiej.I właśnie to spróbuję tutaj zrobić. Szkic długi, tylko dla ciekawych i wytrwałych:
Chłopak z Pretorii
Zanim pojawiły się rakiety, Tesla, miliardy dolarów i Twitter, był chłopakiem z Pretorii, który bardzo wcześnie zaczął żyć trochę obok rzeczywistości.Elon Reeve Musk urodził się 28 czerwca 1971 roku w Pretorii w Republice Południowej Afryki.Jako dziecko był zamknięty w sobie. Dużo czytał. Potrafił całkowicie zanurzyć się we własnych myślach. Do tego stopnia, że rodzice i lekarze podejrzewali nawet problemy ze słuchem, ponieważ często wyglądało to tak, jakby chłopiec po prostu ich nie słyszał. Tyle że on słyszał.Tylko jego umysł był gdzie indziej.
Bardzo wcześnie zainteresował się komputerami. Nie chodziło mu wyłącznie o granie. Chciał wiedzieć, jak to działa.
Miał około dziesięciu lat, kiedy jego rodzice się rozwiedli.Dwa lata później, mając zaledwie 12 lat, nauczył się programowania i stworzył prostą grę komputerową. Nazwał ją Blastar. Sprzedał ją za około 500 dolarów.
Dla dwunastolatka były to duże pieniądze.Ale ważniejsze było coś innego.On już wtedy odkrył, że może sam coś stworzyć i ktoś może mu za to zapłacić.To jest jeden z najważniejszych momentów tej historii.
Nie urodził się przecież jako Elon Musk, którego znamy dzisiaj.Nie miał SpaceX.Nie miał Tesli.Nie miał setek miliardów dolarów.Miał komputer, własną ciekawość i bardzo silną potrzebę robienia rzeczy po swojemu.
Dom, w którym nie było łatwo
Musk był najstarszym z trojga rodzeństwa.Miał młodszego brata Kimbala i młodszą siostrę Toskę.
Ich matka, Maye Musk, była niezwykłą kobietą. Urodziła się w Kanadzie, ale jako dziecko przeprowadziła się z rodziną do RPA. Została dietetyczką, ale jednocześnie pracowała jako modelka. Jej kariera trwała przez dziesięciolecia. W 1969 roku była finalistką konkursu Miss South Africa. Zdobyła także dwa tytuły magisterskie.
I jest w jej historii coś, co bardzo mi się podoba.Maye nie była po prostu „mamą Elona Muska”.Miała własne życie.
Własną karierę.Własną ambicję.Po rozwodzie z Errolem samotnie wychowywała dzieci i pracowała. W pewnym okresie, jak sama wspominała, wykonywała nawet kilka prac jednocześnie, żeby utrzymać rodzinę.
Ojciec Elona, Errol Musk, był inżynierem elektromechanikiem, przedsiębiorcą i deweloperem. Zajmował się także lotnictwem, żeglarstwem i różnymi przedsięwzięciami biznesowymi. Rodzinna historia wokół niego jest jednak bardzo skomplikowana.Relacje Elona z ojcem przez lata były trudne. Maye opisywała swoje małżeństwo jako pełne przemocy, a Elon wielokrotnie mówił o bolesnych doświadczeniach z dzieciństwa.
Trzeba jednak zachować tutaj ostrożność, bo Errol Musk przedstawia dziś część tych wydarzeń zupełnie inaczej i zaprzecza wielu zarzutom pojawiającym się w biografiach syna.
I właśnie dlatego biografia Muska jest tak interesująca.Nie mamy jednej wersji.Mamy ludzi, którzy pamiętają te same wydarzenia zupełnie inaczej.
Elon, Kimbal i Tosca
Kimbal był przez pewien czas bardzo blisko z Elonem.To właśnie on został jego pierwszym prawdziwym wspólnikiem biznesowym.W 1995 roku bracia założyli Zip2, firmę tworzącą internetowe przewodniki po miastach i katalogi dla gazet. Compaq kupił ją od nich w 1999 roku za około 307 milionów dolarów. Elon otrzymał ze swojej części około 22 milionów dolarów. Ale później drogi braci się rozeszły.Elon poszedł w technologię, kosmos, samochody i sztuczną inteligencję.Kimbal zainteresował się jedzeniem, rolnictwem i restauracjami. Rozwijał między innymi sieć The Kitchen, organizację Big Green i projekt Square Roots związany z miejskim rolnictwem. Był również związany z radami Tesli i SpaceX.Czyli mamy dwóch braci wychowanych w tym samym domu.
A jednak dwóch zupełnie różnych ludzi.Elon patrzy w kosmos.Kimbal patrzy na ziemię.Jeden chce wysyłać ludzi na Marsa.Drugi chce zmieniać sposób, w jaki produkujemy i jemy żywność.
A Tosca?Poszła jeszcze inną drogą.Została producentką i reżyserką filmową, a także współtworzyła platformę Passionflix.Cała trójka poszła więc w stronę tworzenia własnych przedsięwzięć.To również mówi dużo o rodzinie Musków.Nie była to rodzina, w której dzieci miały po prostu odziedziczyć gotowe życie.
Była to rodzina, w której każdy próbował stworzyć własny świat. Dziecko, które nauczyło się przetrwać
Mały Elon był prześladowany przez rówieśników.Biografia Waltera Isaacsona opisuje brutalny epizod, kiedy został pobity i zrzucony ze schodów. Isaacson przedstawia dzieciństwo Muska jako okres, który pozostawił w nim bardzo głębokie ślady. I tutaj zaczyna się coś, co później będzie bardzo charakterystyczne.On nie nauczył się żyć spokojnie.
Nauczył się przetrwać i walczyć.To ważna różnica.
W wieku 17 lat wyjechał do Kanady. Później znalazł się w Stanach Zjednoczonych. Studiował fizykę i ekonomię na University of Pennsylvania.Dostał się także na Stanford.Lecz po kilku dniach zrezygnował ze studiów doktoranckich.
Internet właśnie zaczynał eksplodować.Musk uznał, że nie chce przez kilka lat badać przyszłości na uczelni.
Chciał ją budować.
Pierwsze pieniądze
W 1995 roku powstało Zip2.Mała firma, małe biuro, komputery, internet dopiero raczkujący i dwaj bracia, którzy próbują znaleźć dla siebie miejsce. Compaq, jak pisałem wcześniej, kupił firmę za około 307 milionów dolarów.
Elon miał 27 lat i ponad 20 milionów dolarów.I teraz wyobraźcie sobie młodego człowieka, który nagle dostaje możliwość ustawienia sobie życia na zawsze.Dom,samochody, podróże, spokojne.życie.Musk zrobił coś zupełnie innego.Wziął znaczną część pieniędzy i natychmiast wrzucił je w następny pomysł.X.com.Internetowy bank.
W 1999 roku pomysł brzmiał niemal jak science fiction: konto przez internet, elektroniczne płatności, przesyłanie pieniędzy za pomocą adresu e-mail.Dzisiaj brzmi banalnie.Wtedy było to rewolucyjne rozwiązanie.
I właśnie tam pojawił się Peter Thiel.X.com i założona przez Thiela Confinity zaczęły ze sobą konkurować. Ostatecznie jednak połączyły się.Produkt Confinity, PayPal, okazał się znacznie silniejszy. Nieoczekiwanie
Musk został odsunięty od kierowania firmą.To kolejny ważny moment.Człowiek, który miał własną wizję, nie zawsze potrafił przekonać do niej ludzi, z którymi pracował.Został wyrzucony z kierowania przedsiębiorstwem, które współtworzył.Ale znowu nie zatrzymał się.W 2002 roku eBay kupił PayPal za około 1,5 miliarda dolarów.
Musk, jako jeden z największych udziałowców, otrzymał około 165 milionów dolarów.
I wtedy mógł już naprawdę powiedzieć:Wystarczy.Nie powiedział.
Rakieta
W 2002 roku założył SpaceX.Dlaczego?Bo uważał, że loty kosmiczne są absurdalnie drogie i że nikt nie próbuje naprawdę zmienić tego modelu.Początkowo chciał nawet kupić gotową rakietę od Rosjan. Kiedy uznał, że ceny są absurdalne, doszedł do wniosku, że taniej będzie zbudować własną.To jest bardzo muskowe.Jeżeli coś jest za drogie, niekoniecznie rezygnuje.Czasami mówi:Zbudujemy to sami.Falcon 1 miał być właśnie początkiem tej rewolucji.Tyle że pierwsze trzy próby zakończyły się katastrofą.Pierwszy start w 2006 roku zakończył się pożarem.
Drugi w 2007 roku również nie osiągnął orbity.Trzeci w sierpniu 2008 roku także się nie udał.Trzy porażki.
Zero sukcesów.Pieniądze praktycznie się skończyły.A wtedy został jeszcze jeden start.Czwarty.Ostatni.
Rok 2008
To jest dla mnie najważniejszy fragment całej historii.Nie dlatego, że jest najbardziej efektowny.
Dlatego, że właśnie tutaj można zobaczyć charakter człowieka.Rok 2008 był dla Muska koszmarem.
SpaceX było po trzech nieudanych startach.Tesla również potrzebowała pieniędzy.A świat finansowy właśnie się rozpadał.15 września 2008 roku Lehman Brothers ogłosił bankructwo. Kryzys finansowy rozlał się na cały świat.
I właśnie w takim momencie Musk próbował ratować dwie firmy technologiczne.
Sam później mówił, że prawdopodobieństwo sukcesu SpaceX oceniał bardzo nisko. Wspominał, że obie firmy były w 2008 roku bardzo blisko upadku.I wtedy przyszedł 28 września 2008 roku.Czwarty Falcon 1 wystartował z wyspy Omelek.Tym razem rakieta osiągnęła orbitę.SpaceX dokonało czegoś, czego wcześniej nie dokonała żadna prywatna firma finansująca własną rakietę na paliwo ciekłe.Ale Musk nie mógł jeszcze otworzyć szampana.
Pieniędzy nadal prawie nie było.A Tesla nadal była w ogromnych tarapatach.
I wtedy, dosłownie w ostatnich dniach roku, nastąpiły dwa wydarzenia, które uratowały jego imperium.
23 grudnia NASA przyznała SpaceX kontrakt wart około 1,6 miliarda dolarów na dostawy na Międzynarodową Stację Kosmiczną.Dzień później Tesla zamknęła kolejną rundę finansowania.Musk później wspominał, że właśnie te dwa wydarzenia uratowały obie firmy. To dlatego rok 2008 jest tak ważny.
Z perspektywy czasu wszyscy widzą Teslę i SpaceX jako gigantów.
Ale wtedy?Wtedy mogły po prostu umrzeć.
Tesla
Z Teslą trzeba uporządkować jedną rzecz.Musk nie stworzył jej od zera.
Tesla powstała w 2003 roku. Musk wszedł do niej jako inwestor w 2004 roku, prowadził rundę finansowania i został przewodniczącym rady. W październiku 2008 roku został CEO.Pierwszym samochodem był Roadster.
Technologia była droga.Produkcja była opóźniona.Koszty rosły.A świat właśnie przechodził przez kryzys finansowy.
To był fatalny moment na tworzenie drogiego samochodu elektrycznego.A jednak Tesla przetrwała.
Później pojawił się Model S, Model X i w końcu Model 3, który miał już trafić do znacznie szerszej grupy odbiorców.
To był moment, w którym samochód elektryczny przestał być dla części świata ciekawostką ekologiczną.
Stał się produktem technologicznym.
Od samochodu do Marsa
Muskowi jednak najwyraźniej nigdy nie wystarczała jedna rzecz.
Samochody nie wystarczały.Rakiety też nie.SpaceX zaczęło pracować nad rakietami wielokrotnego użytku.
Falcon 9,Dragon.A później Starship.Idea była prosta.Jeżeli każdą rakietę wyrzucamy po jednym locie, loty kosmiczne zawsze będą bardzo drogie.Jeżeli część rakiety można odzyskać i wykorzystać ponownie, ekonomia całego przedsięwzięcia zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.To właśnie ta obsesja na punkcie obniżania kosztów stała się jednym z najważniejszych elementów historii SpaceX.Ale Musk patrzył jeszcze dalej.Mars.Nie jako symbol.
Nie jako marzenie science fiction.Jako plan.Uważa, że ludzkość powinna stać się cywilizacją wieloplanetarną, bo cywilizacja istniejąca tylko na jednej planecie pozostaje szczególnie podatna na katastrofy. Oficjalna misja SpaceX mówi o uczynieniu ludzkości gatunkiem wieloplanetarnym. Można uważać ten plan za genialny.Można uważać go za szaleństwo.Ale trzeba przyznać jedno.Musk traktuje go poważnie.
Starlink
A potem pojawił się jeszcze jeden pomysł.Skoro mamy rakiety, możemy wynosić satelity.
Skoro możemy wynosić satelity, możemy zbudować własną sieć.Tak rozwijał się Starlink.
Tysiące małych satelitów na niskiej orbicie miały dostarczać internet tam, gdzie klasyczna infrastruktura była droga albo niemożliwa.I znowu charakterystyczny sposób myślenia Muska:Nie kupić gotowego rozwiązania.Zbudować własne.SpaceX zaczęło wynosić kolejne partie satelitów. Z czasem Starlink przestał być eksperymentem.
Stał się infrastrukturą.I wtedy przyszła wojna.
Ukraina
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę.Ukraińska infrastruktura telekomunikacyjna zaczęła być niszczona.26 lutego ówczesny minister transformacji cyfrowej Mychajło Fedorow zwrócił się publicznie do Muska o uruchomienie Starlinka.Musk się zgodził.Terminale zaczęły trafiać na Ukrainę.
Starlink stał się ważnym elementem łączności, także dla ukraińskich sił zbrojnych. Fedorow odegrał znaczącą rolę w organizowaniu współpracy ze SpaceX. I wtedy wydarzyło się coś, czego wcześniej właściwie nie było.
Prywatny przedsiębiorca znalazł się w sytuacji, w której jego firma posiadała infrastrukturę mającą znaczenie dla działań wojennych.Musk nie był prezydentem.Nie był generałem.Nie był ministrem obrony.A jednak jego decyzje mogły mieć konsekwencje militarne.I właśnie dlatego zaczął stawiać granice.
Nie chciał, aby Starlink był wykorzystywany do każdego rodzaju działań ofensywnych, szczególnie poza terytorium Ukrainy. Sprawa dostępu Starlinka w pobliżu Krymu stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych epizodów jego działalności. Walter Isaacson opisywał później, że ograniczenie nie było po prostu nagłym kaprysem Muska, ale wynikało z przyjętej przez niego polityki dotyczącej użycia systemu.I tutaj zaczyna się pytanie, na które nie ma łatwej odpowiedzi.Czy prywatny właściciel technologii może decydować, gdzie kończy się jej zastosowanie podczas wojny?
Można powiedzieć, że tak.Można powiedzieć, że nie.
Ale nie można udawać, że problem nie istnieje.Bo Musk stworzył coś, co okazało się ważniejsze niż kolejna firma technologiczna.Stworzył infrastrukturę, która zaczęła mieć znaczenie geopolityczne.
A dziś problem nadal istnieje.W sierpniu 2026 roku Ukraina zabiega o zgodę Muska na wykorzystanie Starlinka w dronach mających atakować rosyjskie cele, w tym wyrzutnie pocisków znajdujące się nawet około 200 kilometrów w głębi Rosji. Musk pozostaje ostrożny wobec rozszerzenia takiego zastosowania. Nie zgadza się.I właśnie tutaj Musk przestaje być wyłącznie przedsiębiorcą.Staje się człowiekiem, którego decyzje dotykają polityki państw.
Wolność słowa
Z czasem coraz mocniej zaczął mówić również o polityce.O Europie, o migracji,
o wolności słowa.O tym, że platformy internetowe nie powinny być narzędziem kontrolowania debaty publicznej.
I właśnie dlatego pojawił się Twitter.A właściwie później X.W kwietniu 2022 roku Musk złożył ofertę kupna Twittera.
Po miesiącach prawnych przepychanek, prób wycofania się z transakcji i procesu sądowego ostatecznie przejął platformę 27 października 2022 roku za około 44 miliardy dolarów.Nie kupił jej jednak tylko dlatego, że chciał mieć kolejną firmę.Przynajmniej według jego własnych deklaracji.Musk uważał Twittera za coś więcej.
Za cyfrowy ,,starożytny plac publiczny”.Miejsce, w którym człowiek może powiedzieć coś, z czym inni się nie zgadzają.Może mieć pogląd popularny.Może mieć pogląd niewygodny.Może nawet mieć pogląd głupi.
Bo demokracja nie polega przecież na tym, że wszyscy mają mówić to samo.
Polega na tym, że człowiek może mówić, a drugi człowiek może odpowiedzieć.
Musk mówił, że obawia się sytuacji, w której media społecznościowe rozpadną się na zamknięte bańki polityczne, gdzie każdy słyszy wyłącznie własną stronę. W swoim przesłaniu do reklamodawców nazwał Twittera potencjalnym „wspólnym cyfrowym placem miejskim”.
I dlatego Twitter był dla niego czymś więcej niż przedsiębiorstwem.Był narzędziem wpływania na sposób, w jaki ludzie rozmawiają.Po przejęciu zwolnił znaczną część kierownictwa, zmienił zasady funkcjonowania platformy, przywrócił część wcześniej zablokowanych kont i rozpoczął przebudowę systemu moderacji.
Twitter stał się X. I dla mnie ta zmiana nazwy była czymś więcej niż zmianą logo.
Musk próbował powiedzieć:To już nie ma być tylko portal społecznościowy.To ma być infrastruktura komunikacyjna.
Miejsce, gdzie polityk rozmawia z wyborcą bez pośrednika.Gdzie dziennikarz może natychmiast skonfrontować swoją tezę z tysiącami ludzi.Gdzie człowiek zwykły może odpowiedzieć człowiekowi bardzo wpływowemu.
Oczywiście X ma również ogromne problemy. Krytycy wskazują na wzrost dezinformacji, problemy z moderacją i rozprzestrzenianiem fałszywych treści. Ale właśnie dlatego sprawa jest ciekawa.
Bo można krytykować sposób, w jaki Musk prowadzi X.Można krytykować jego decyzje.
Można nie zgadzać się z jego poglądami.
Ale trudno nie zauważyć, że przejął jedną z najważniejszych platform światowej debaty politycznej właśnie dlatego, że uważał ją za coś więcej niż biznes.
Musk i Europa
I tutaj dochodzimy do podobieństwa, które zwróciło moją uwagę.
W lutym 2025 roku J.D. Vance wystąpił na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
Jego przemówienie było dla wielu Europejczyków szokujące.
Nie mówił przede wszystkim o Rosji.Nie mówił o Chinach.Mówił o Europie.O wolności słowa,cenzurze.O wykluczaniu niewygodnych politycznych poglądów.O tym, że zagrożenie dla europejskiej demokracji może pochodzić także z wewnątrz. Reuters opisywał przemówienie jako bezpośrednią krytykę europejskich rządów za ograniczanie wolności słowa i marginalizowanie przeciwników politycznych. I tutaj pojawia się podobieństwo do Muska.
Obaj wychodzą z założenia, że demokracja nie może oznaczać,że:możesz głosować, ale tylko wtedy, kiedy głosujesz właściwie.Można się z tym stanowiskiem zgadzać albo nie.
Można uważać, że Musk przesadza.Można uważać, że Vance przesadza.
Ale nie można zaprzeczyć, że obaj zaczęli mówić o tym samym problemie:
kto ma prawo wyznaczać granice dopuszczalnej debaty?
I właśnie dlatego X stał się dla Muska tak ważny
Rodzina.
Musk ma obecnie publicznie znanych 14 dzieci z czterema kobietami, przy czym jedno z jego pierwszych dzieci zmarło w niemowlęctwie. Pierwszy syn, Nevada Alexander, urodził się w 2002 roku. Zmarł około dziesiątego tygodnia życia w wyniku zespołu nagłej śmierci niemowląt.
Później z Justine Wilson urodziły się bliźnięta, Vivian i Griffin, a następnie trojaczki Kai, Saxon i Damian.
Z Grimes ma troje dzieci: X Æ A-Xii, Exę Dark Sideræl i Techno Mechanicusa.
Z Shivon Zilis ma czworo dzieci: Stridera, Azure, Arcadię i Seldona Lycurgusa.
W 2025 roku ujawniono również dziecko ze związku z Ashley St. Clair.
I znowu sama liczba dzieci nie jest dla mnie najważniejsza.
Najciekawsze jest to, że Musk naprawdę wierzy, iż jednym z największych zagrożeń dla cywilizacji jest spadająca liczba urodzeń.Od lat ostrzega przed kryzysem demograficznym.
Uważa, że jeżeli społeczeństwa będą miały coraz mniej dzieci, zabraknie ludzi zdolnych do utrzymywania gospodarki, tworzenia nowych technologii i budowania kolejnych pokoleń.
Można dyskutować z jego diagnozą.Można dyskutować z jego prognozami.
Ale trudno powiedzieć, że jest to pogląd, który wymyślił dopiero wtedy, kiedy sam został ojcem wielodzietnej rodziny.
On mówił o tym wcześniej.A później zaczął żyć zgodnie z własnym przekonaniem.To jest w nim charakterystyczne.
Jeżeli uważa, że coś jest problemem, nie zawsze chce tylko o tym mówić.
Czasami próbuje sam stać się częścią rozwiązania.
Najbardziej bolesna część
Jest jednak w tej historii rozdział, którego nie da się opowiedzieć bez bólu.
Jedno z jego dzieci, Vivian Jenna Wilson, w 2022 roku dokonało prawnej zmiany płci, imienia i nazwiska oraz odcięło się od biologicznego ojca.Relacja między Vivian a Muskiem stała się bardzo napięta.
To właśnie ten konflikt wpłynął później również na część publicznych wypowiedzi Muska dotyczących transpłciowości.
I tutaj trzeba zachować uczciwość.Nie sama tranzycja jest tragedią.Tragedią jest rozpad relacji między ojcem a dzieckiem.To jest zupełnie coś innego.I właśnie ten fragment pokazuje człowieka stojącego za legendą.
Bo za rakietami, Teslą, sztuczną inteligencją, pieniędzmi i wielkimi deklaracjami o przyszłości cywilizacji jest także ojciec.Ojciec, którego relacje z własnymi dziećmi nie zawsze układają się tak, jak chciałby tego sam Musk.
I być może właśnie tutaj legenda robi miejsce dla człowieka.Człowieka, który ciągle zaczyna od nowa
Kiedy patrzę na całą tę historię, widzę pewien powtarzający się schemat.
Dziecko z Pretorii.Komputer.Blastar.Zip2.X.com.PayPal.SpaceX.Tesla.Starlink.X.Neuralink.
Kolejne pomysły, kolejne ryzyko, kolejne konflikty, kolejne porażki.I za każdym razem coś się powtarza.
Musk dochodzi do ściany.A potem zamiast się cofnąć, próbuje przesunąć ścianę.
W 2008 roku miał sytuację, w której naprawdę mógł stracić wszystko.
Kilka lat później większość ludzi na świecie znała już jego nazwisko.
Ale historia Muska nie polega wyłącznie na tym, że odnosił sukcesy.
Jej istotą jest coś innego.On nauczył się funkcjonować w sytuacji, w której normalny człowiek powiedziałby: koniec.
I może właśnie dlatego tak bardzo mnie interesuje.
Nie chcę pisać o nim jak o bohaterze.Chcę zrozumieć człowieka.Człowieka, który miał trudne dzieciństwo.
Człowieka, który przeżył rozwody, konflikty i rodzinne dramaty.Człowieka, który został odsunięty od własnej firmy.
Człowieka, który trzy razy rozbił rakietę.
Człowieka, który w pewnym momencie nie wiedział, czy uratuje SpaceX i Teslę.
Człowieka, który potem stworzył firmy zmieniające całe gałęzie przemysłu.
Człowieka, który kupił jedną z najważniejszych platform debaty publicznej na świecie, bo uznał, że wolność słowa jest ważniejsza niż wygoda.Człowieka, który zbudował sieć satelitów mającą znaczenie dla komunikacji podczas wojny.
I wreszcie człowieka, który uważa, że ludzkość powinna mieć więcej dzieci, bo bez następnych pokoleń nie będzie żadnej przyszłości.Czy ma rację?Nie wiem.
Czy zawsze podejmuje dobre decyzje?Z całą pewnością nie.
Czy bywa arogancki, impulsywny i trudny?Oczywiście.
Czy można go krytykować?Jak najbardziej.
Ale im dłużej mu się przyglądam, tym bardziej jestem przekonany, że jedna rzecz jest w jego historii prawdziwa.
Nie da się go zrozumieć, patrząc wyłącznie na jego majątek.
Pieniądze są dopiero końcem tej historii.
Początek jest zupełnie gdzie indziej.
W chłopcu siedzącym godzinami przed komputerem.W dziecku uciekającym w książki.
W chłopcu, który nauczył się programowania, zanim większość jego rówieśników w ogóle wiedziała, czym jest komputer.W człowieku, który po trzech nieudanych startach nie powiedział „koniec”.
Powiedział:Jeszcze raz.
I być może właśnie w tych dwóch słowach najlepiej mieści się cała historia Elona Muska.
Nie w rakiecie.
Nie w Tesli.
Nie w miliardach.
Nie w X.
Tylko w tym uporczywym przekonaniu, że
jeżeli coś naprawdę ma sens, to porażka nie musi oznaczać końca.

Albert Łyjak