Hitler zdecydował, że napadnie na Polskę 26 sierpnia 1939 r. Jednak 25 VIII 1939 r. ambasador RP w Wielkiej Brytanii Edward Raczyński i szef brytyjskiej dyplomacji lord Edward Halifax podpisali w Londynie układ sojuszniczy. Dlatego Hitler w ostatniej chwili odwołał atak na Polskę. Niemcy potrzebowały kilku dni na przerzucenie dodatkowych sił ubezpieczających granicę z Francją. Wojna wybuchała 1 września!
………………….
Polska „między Niemcami a Rosją” usiłowała realizować politykę „równych odległości” z Warszawy do Berlina i Moskwy zdając sobie sprawę, że przyłączenie się do jednego z sąsiadów oznaczałoby atak na Polskę drugiego. Jednocześnie marszałek Piłsudski, a także minister Beck wiedzieli, że taka sytuacja nie będzie trwała bez końca. Między Hitlerem a Stalinem trwała polityczna „wojna religijna”(określenie Becka) i było wiadome, że w przyszłości musi dojść do rzeczywistej wojny niemiecko-sowieckiej. Hitler przecież na wschodzie widział Lebensraum – tereny dla osadnictwa niemieckiej „rasy panów”, natomiast Stalin nie ukrywał, że chce „zwycięstwa socjalizmu” na świecie, a zwłaszcza na terenie Niemiec.

Zamiary Hitlera, uważanego przez Piłsudskiego za opryszka, były dobrze rozpoznane przez stronę polską (Stalina nazywał Marszałek „bandytą”). Dlatego w 1933 r. Piłsudski usiłował nakłonić Francję do wywołania wojny prewencyjnej, obalenia Hitlera i zmuszenia Niemiec do przestrzegania postanowień Traktatu Wersalskiego. Kiedy to nie powiodło się Marszałek, dysponując zawartym w 1932 r. paktem o nieagresji z Sowietami, postanowił w ten sam sposób uregulować stosunki z Niemcami. Hitler przystał na polską propozycję chcąc Polaków użyć do realizacji swoich planów. Premier Kazimierz Świtalski zanotował słowa Marszałka wypowiedziane w 1934 r.: „Komendant nie wierzy jednak i przestrzega, aby nie uważać, że to ułożenie pokojowych stosunków między Polską a obydwoma sąsiadami będzie trwać wiecznie, i Komendant oblicza, że dobre stosunki między Polską a Niemcami mogą trwać może jeszcze cztery lata. […] Za więcej lat Komendant nie ręczy”.

Kolejną próbę zbrojnego spacyfikowania Niemiec proponował Beck Francuzom w 1936 r., gdy Hitler realizował ryzykowną akcję zajęcia zdemilitaryzowanej Nadrenii. Francja kolejny raz nie podjęła polskiej propozycji. Ostatnią próbę zbrojnego powstrzymania Hitlera podejmował Beck w czasie kryzysu sudeckiego w 1938 r. Ponownie proponował wystąpienie Polski, jeśli Francja będzie bronić Czechosłowacji. W Paryżu jednak postanowiono o ustąpieniu Hitlerowi.

Beck początkowo uważał, że zdoła ochronić Polskę, wierząc w swoje umiejętności dyplomatyczne i wysłuchując zapewnień Hitlera, że nie chce on wojny z Polską. Rzeczywiście zniszczenie Polski skutkowałoby zetknięciem Niemiec z Sowietami, a do wojny ze Stalinem Hitler nie był gotów. Beck dostrzegał jednak, że Polsce, leżącej między państwem Hitlera a państwem Stalina, coraz trudniej będzie zachować bezpieczeństwo swych granic.
Piłsudczycy po uświadomieniu, że nie powiodły się plany federacyjne na terenach dawniej należących do I Rzeczypospolitej poszukiwali innego wariantu wzmocnienia Polski.

W razie wybuchu wojny na utratę niepodległości w rejonie środkowoeuropejskim narażona była nie tylko Polska. W Warszawie uznano, że należy zwrócić się do państw tak samo jak Polska zagrożonych przez potężnych sąsiadów, aby wspólnie stworzyć blok zdolny oprzeć się ich naciskom. Blok gwarantujący bezpieczeństwo miał być utworzony w rejonie nazywanym „Międzymorzem” z państw leżących między Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem i oraz między Niemcami i ZSRS.
Do tej koncepcji nawiązał Becka tworząc w 1936 r. plan powołania „Trzeciej Europy”. Minister myślał o stworzeniu bloku hamującego przede wszystkim działania Hitlera nie rezygnując z użytecznej ciągle polityki równowagi. Polska miała stanąć do trudnej rywalizacji z mocarstwami o wpływy na terenie Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii, Słowacji, Węgier, Rumunii i Jugosławii. Miał powstać blok państw skupiających około 120 mln ludzi z armiami liczącymi łącznie 170 dywizji (środkowoeuropejscy wasale Hitlera wystawili razem prawie 100 dywizji, które wzięły udział w wojnie z ZSRS).

Tak zjednoczona Europa Środkowa byłaby bezpieczna. Niestety, politycy państw Międzymorza nie dostrzegali tego co powinno łączyć, dominowało natomiast to, co ich dzieliło. Beckowi nie udało się stworzyć związku „Trzeciej Europy”.
A pPiłsudski, który zmarł w maju 1935 r. zostawił Beckowi wskazówkę postępowania: „Balansujcie jak długo się da, a gdy się nie da podpalcie świat”. Marszałkowi chodziło ot, aby Polska, nazywana przez Niemców „państwem sezonowym”, nie została zlikwidowana w ograniczonym konflikcie, a Zachód dla „zachowania pokoju” nie poświęcił Polski. Dlatego konflikt niemiecko-polski musiał mieć szeroki, międzynarodowy charakter.

Na początku 1939 r. okazało się, że dłużej balansować się nie da. A podporządkowanie się Niemcom i rezygnacja z suwerenności były niemożliwe. To był wzgląd jak najbardziej racjonalny i najtrudniejsza oraz najcięższa z możliwych polska „Realpolitik”.

Piłsudski i Beck zdawali sobie sprawę dlaczego Polska nie może kolaborować z Hitlerem. W maju 1933 r. w Moskwie toczyły się rozmowy wysłannika Piłsudskiego Bogusława Miedzińskiego z reprezentującym Stalina Karolem Radkiem. Miedziński zapewniał wówczas Sowietów, że Piłsudski nie sprzymierzy się z Niemcami przeciwko ZSRS.
Wyjaśniał dlaczego: „ co leży u podstaw takiego stanowiska zajętego przez Polskę: nie to naturalnie, żebyśmy was nagle i płomiennie pokochali, lecz nasz własny interes. Gdybyśmy się przyłączyli do niemieckiego ataku na Rosję – to jakież są perspektywy? W wypadku niepowodzenia – katastrofa dla nas oczywista. A w razie powodzenia niechże pan patrzy na tę mapę i wyobrazi sobie, w jakiej sytuacji znalazłaby się Polska, otoczona nowymi podbojami niebywałego dotąd imperium, na jego całkowitej łasce i niełasce. Czy myśli pan, że tego nie dostrzegamy?”
………
8 stycznia 1939 r. prezydent Mościcki zwołał naradę z udziałem marszałka Śmigłego, premiera Składkowskiego, wicepremiera Kwiatkowskiego i ministra Becka. Po dyskusji ustalono:
„a) jeśli Niemcy podtrzymywać będą nacisk w sprawach dla nich drugorzędnych, jak Gdańsk i auto¬strada, to nie można mieć złudzeń, że grozi nam konflikt w wielkim stylu, a te obiekty są tylko pretekstem;
b) wobec tego chwiejne stanowisko z naszej strony prowadziłoby nas na równię pochyłą, kończącą się utratą niezależności i rolą wasala Niemiec”.
Ustalono, że odpowiedzią będzie polskie NIE!
……..
W 1939 r. niemeickie przygotowania do wojny światowej w dziedzinie zbrojeń wykonano w 36 procentach. Hitler zdołał sformować ledwie 106 dywizji, w części z rezerwistów bez przeszkolenia wojskowego. Miał nieco ponad 4 tys. samolotów (2500 w pierwszej linii), armia niemiecka dysponowała 3000 czołgów – 88% z nich stanowiły lekkie wozy nadające się – wg gen. Guderiana – tylko do szkolenia. W marynarce wojennej było zaledwie 4 pancerniki, 57 okrętów podwodnych i żadnego lotniskowca. Fatalnie wyglądały zapasy wojenne. Dowiadujemy się z raportu niemieckich służb zaopatrzenia z 31 sierpnia 1939 r., że paliwa lotniczego było na 4,8 miesiąca walki, do silników czołgowych na 4,9 miesiąca, ale olejów silnikowych zaledwie na 2,6 miesiąca wojny. W magazynach armii brakowało 60 proc. amunicji karabinowej, 75 proc. pocisków do dział i aż 95 proc. do działek przeciwpancernych.
Hitler mógł więc pokusić się o krótki konflikt zbrojny, nie miał jeszcze sił do prowadzenia wojny światowej.

Odrzucenie przez polskie władze podporządkowania się Niemcom, przekreśliło strategię Hitlera. Fiński marszałek Mannerheim wspominał jak Hitler powiedział mu, że jego błędem była wojna z Polską w 1939 r. co wywołało przedwcześnie wojnę z Zachodem.

Związanie się Polski z Niemcami bardzo ułatwiłoby Hitlerowi realizowanie jego wielkomocarstwowych planów. „Sanacyjna” Polska wiedziała, że nie można dopuścić do utworzenia niemieckiego narodowo socjalistycznego supermocarstwa.

Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.