Nagłe odejście kolegi i przyjaciela z lat dziecinnych i wczesnej młodości spędzonych w Wadowicach otworzyło w mojej pamięci folder ze wspomnieniami z tamtego okresu, … znajdują się w nim szczególnie postacie, osoby, których już dawno na tym świecie nie ma.
I tak w tych wspomnieniach odwiedzają mnie nauczycielki, panie Magierowa, Lasowa, Nowobilska, Nogalowa, Wójcikowa, Talapka, Usiekniewiczówna . Nauczyciele Pomidor-Lubowicz, Kwarciak bez ręki, Zeman, który skonfiskował mi myśliwską lunetę, Stolarczyk od WF, także szkolni koledzy — Maciek Gołchowski, z którym się w pierwszej klasie pobiłem, Foryś, syn dyrektora LO.
Dziewczyny jednak jakby rzadziej mnie odwiedzają, bo chodziłem do męskiej szkoły, chociaż wspominam Basię Srebrną z mojej Trybunalskiej ulicy, która w wieku 6 czy 7 lat pierwsza umarła na zapalenie opon mózgowych.
Za to dobrze, pamiętam sprzedawczynie u w sklepie papierniczym Cierpiałka, czy z bodajże butami u Kawy, a także wyniosłą sylwetkę pana Foltina i siostrę Filoteę z przedszkola SS. Nazaretanek, która mnie z tego przedszkola relegowała, a potem jak mnie… zapisano do komunistycznego przedszkola TPD – z powrotem przyjęła.
Widzę wyraźnie drobnego ks. Włodygę, który potrafił szarpać za uszy, niesfornych gamoni, rozrabiających przed balaskami. Wspominam p. Felicję Midloch- Świtalską dzięki, której w swoich podróżach po Bałkanach i Węgrzech — zupełnie nieźle porozumiewałem się tam po niemiecku i wielu, wielu innych w tym profesorów z liceum.
Te wypominki ilustruję zdjęciem, na którym widać dzieci i rodziców zgromadzonych przed siedzibą PZSG Powiatowego Związku Spółdzielni Gminnych, którego prezesem był przez jakieś 6/7 lat nasz Ojciec. Bez trudu można zidentyfikować stającą pośrodku moją siostrę Staszkę, jej przyjaciółkę Halinę Gajdę, no i nas, to jest mnie i moją bliźniaczą siostrę Marysię … stojących na skraju w pierwszym szeregu po lewej.
Tę fotografię prezentowałem już na jednym z wadowickich portali, apelując o to, żeby internauci zdobyli się na wysiłek rozpoznania swoich dziadków, babek, czy pradziadków, bo przecież zdjęcie było robione, gdzieś w 1947, albo 1948 roku, a więc stosunkowo nie tak dawno, ale nikt z Wadowiczan nie zareagował. Oznacza to pewnie, zupełną wymianę pokoleniową mieszkańców Wadowic.
Niechybnie odeszły, wygasły, wymarły zasiedziałe od jeszcze czasów austriackich rodziny. Owe „pniaki”, o których mówił św.JP II. Możliwe jest, iż żyją jeszcze pojedynczy ich przedstawiciele, są to pewnie przeważnie niewiasty, które … dystansują się od sentymentów, bo zdybać w sieci osiemdziesięciolatkę, to jest… jak mieć okoliczność z Brygid Bardot — niemożliwe.
Podejrzewam na podstawie, nienapotykania czy to w realu, czy w sieci moich rówieśników, że … położone w dolinie Skawy miasteczko i trzeba to wyraźnie zaznaczyć, czy się je miło, czy też źle wspomina — nie ma dobrych warunków do długiego życia. Nawet Wojtek Kasprzycki, którego, trzy lata temu spotkałem u wylotu ulicy Trybunalskiej – wyprawił się na tamten świat.
Pewnie jakieś dane statystyczne to potwierdzają. Na przykład w miasteczku, w którym obecnie mieszkam, aż roi się od siwych i łysych głów, podobno… ale to trzymane jest w tajemnicy, żeby nie kusić tych, co nie trzeba, kilkunastu jego obywateli — otrzymuje zasiłek przynależny stulatkom.
Ciekaw jestem czy włodarze miejsca, w którym się wychowywałem, po wypędzeniu naszej rodziny z ziemi utraconej w wyniku zmowy jałtańskiej – zdają sobie sprawę z wcześniejszego odchodzenia, mówiąc brutalnie – umierania zamieszkałych w nim mężczyzn? I czy coś z tym robią?
Już Emil Zegadłowicz, opisując miazmaty… wydostające się z gimnazjalnego klozetu zwracał uwagę na toksyny zawarte w powietrzu, bo jaka inna może być, poza wódką, papierosami przyczyna, iż szczęśliwcy, którzy doczekali się Wolnej Polski — cieszą się nią tak relatywnie krótko?
Zostaw komentarz