Pierwszy tydzień w pracy po urlopie. Czas płynie cholernie leniwie. Pogoda jakby przywlekła się za mną z Norwegii – deszcz i szarugi, a czasami słoneczne okno pogodowe. Nastrój mam taki jak pogoda. 

I wszystko jest źle. Ukrainiec zabił księdza i poranił ludzi w kościele w Jarosławiu. Rzecznik Praw Dziecka doprowadziła do odebrania dzieci rodzicom. Na Ukrainie wojna, na Bliskim Wschodzie wojna, nas straszą wojną i ciągle podrywają myśliwce w Łasku, które ze strasznym hukiem przekraczają barierę dźwięku nad miastem. 

Myśliwce mogłyby osiągać prędkość ponaddźwiękową w innym miejscu. Ten teatr tu nie ma sensu, ale chodzi zapewne o wywołanie lęku. Bo ludzie przestali się bać wojny. Nastąpił stan przesytu i nawet huk silników F-35 przestał robić wrażenie. Bardziej się boimy, że od tych popisów rozsypią się nam stare łódzkie kamienice. 

Być może taki właśnie był cel codziennego podrywania samolotów, przebijania bariery dźwięku nad miastem i rozsyłania histerycznych alertów RCB – aby ludzie przestali się bać. Coś w rodzaju terapii antylękowej. Bo my mamy państwo bardzo opiekuńcze. Gdy więc nieustający od 2022 roku strach przed wojną zaczął nas wpędzać w depresję, powołano zespół ekspertów i oni ustalili, że najlepszym sposobem leczenia lęku jest eskalowanie lęku. Na pewnym poziomie strachu ludzie przestają się bać. 

Więc codziennie zaczęto podrywać myśliwce i rozsyłać alerty RCB: „Na zachodzie możliwe burze, na wschodzie spodziewane opady dronów. Należy pozostać pod kołdrą do odwołania”. W tym miejscu leczenie zbiorowego lęku przed wojną umiejętnie połączono z działaniami na rzecz poprawy dzietności. 

I to jest bardzo dobry kierunek myślenia. Ja bym go upowszechnił. Boisz się wzrostu cen benzyny? To należy zwiększyć cenę benzyny aż do osiągnięcia poziomu, gdy ludziom jest już wszystko jedno. 

Za tym eskalowaniem lęków na pewno kryje się jakiś plan. Bo nasi politycy są wybitnymi planistami, jak mistrzowie szachowi. Bez trudu można to odczytać z ich twarzy. 

Uczyłem kiedyś arcymistrza szachowego. Na wycieczce graliśmy z nim uczciwie w szachy – „wszyscy na jednego!”. Gdy mimo to wygrywał, wywróciliśmy szachownicę. A on wszystko odtworzył, powtarzając kolejne ruchy od samego początku. To było nieuczciwe i zbyt szalone. 

Spaliliśmy go za to na stosie, jak czarownicę. To było na Łysej Górze. 

Jest więc dla mnie oczywiste, że nasi politycy, tak jak on, przewidują konsekwencje swoich działań wiele ruchów do przodu. I są przy tym tacy skromni. Umiejętnie ukrywają swoje zdolności strategiczne, że nikt się ich nie domyśla. 

Ale proszę zobaczyć, jak umiejętnie rozegrali Putina! Jak u Hitchcocka – zaczęło się od trzęsienia ziemi, a później Rosja była coraz bardziej rozwalana. Armia wybita, gospodarka wyniszczona sankcjami, a Polska w rozkwicie. 

Więc nie ma czego się bać. Znajdujemy się w najlepszej sytuacji od tysięcy lat, jesteśmy zwarci, silni, gotowi, a Polska nierządem stoi. Musimy się tylko przestać bać. Dlatego poddawani jesteśmy terapii antylękowej. I pomogło. Otworzyło się okno pogodowe i wyszło piękne słońce. Od razu zrobiło się lepiej. Wodzu, ministrze Sikorski, prowadź nas na Moskwę! 

Musisz tylko chwilę poczekać, bo pracę kończę o 16:00. Dobrze też by było, abyśmy wrócili przed nocą – bo jutro sobota. 

Ostatecznie nie jest wcale źle, gdy rządzą głupki. Nawet w najgorszym dniu człowiek może poprawić sobie humor, gdy o nich pomyśli.