Wielkanoc to w swojej istocie opowieść o tajemnicy nadziei i metafizyce przetrwania. Kiedy patrzymy na mapę dzisiejszego świata, szczególnie tam, gdzie piaski Bliskiego Wschodu znów nasiąkają krwią, gdzie wciąż za naszą wschodnią granicą wojna zbiera krwawe żniwo, a echo dawnych prześladowań powraca z nową siłą, trudno nie odnieść wrażenia, że Wielki Piątek trwa… Historia zatacza krąg, a człowiek – uwięziony w klatce etnicznych urazów i wyznaniowych lęków – wciąż próbuje uśmiercić w drugim człowieku to co inne, niezrozumiałe, brzmiące obco, czy stojące na drodze interesów elit rządzących tym światem!

Dwa tysiące lat temu na wzgórzu poza murami Jerozolimy rozegrał się dramat, który miał być ostatecznym zwycięstwem kłamstwa nad prawdą. Gwoździe miały unieruchomić Miłość, a ciężki kamień miał na zawsze odizolować Światło prawdy od świata żywych. Wydawało się w szaleńczej pogoni za władzą, że ciemność wygrała walkę ze światłem.

Jednak to właśnie tam, w chłodzie grobu, narodziła się najważniejsza metafora naszej egzystencji: Zmartwychwstanie jako niepowstrzymana siła odradzania się Dobra!

Dziś, gdy patrzymy na płonące horyzonty i ludzi wykluczanych za to, kim są lub w co wierzą, widzimy współczesne drogi krzyżowe. Ale zawsze warto pamiętać, że ta sama mistyczna siła, która dwa tysiąclecia temu odsunęła kamień, wciąż odradza się na nowo w sercu każdego z nas. Prawda ma bowiem to do siebie, że choćby była deptana, obrzucana błotem kłamstw i chowana do najgłębszych krypt, posiada niczym niepokonaną siłę powrotu do życia. Jest jak ziarno, które musi obumrzeć, by rozsadzić głaz nienawiści.

Wojny, a zwłaszcza to co teraz dzieje się na Bliskim Wschodzie i prześladowania w każdym zakątku globu przypominają nam, że walka o godność człowieka nigdy się nie kończy. Ale Wielkanoc mówi nam coś więcej: Miłość nie jest słabością, lecz najtwardszą substancją wszechświata. Można ją uwięzić, można ją wyśmiać, można ją pozornie uśmiercić, ale ona zawsze znajduje szczelinę, by zmartwychwstać.

To zmartwychwstanie prawdy ma w sobie magnetyczną, niemal grawitacyjną moc. Przyciąga do siebie nawet tych, którzy dziś trzymają w rękach kamienie lub odwracają wzrok w obojętności. Bo ponadczasowe wartości – miłość, wolność, współczucie, prawo do istnienia – są wpisane w nasze duchowe DNA tak głęboko, że żadna wojna nie jest w stanie ich ostatecznie wymazać.

Niech ta Wielka Noc będzie dla nas przypomnieniem, że choć noc bywa długa, a ciemność wydaje się nieprzenikniona, poranek jest nieuchronny. Nadzieja nie jest naiwnością; jest aktem odwagi w świecie, który chce nas zmusić do rozpaczy. Prawda zmartwychwstanie – w nas, między nami i ponad nami. Zawsze.

Wojciech Michał Cyconiak