Polska polityka od kilku dni żyje „mariażem” lidera AgroUnii Michała Kołodziejczaka z Koalicją Obywatelską Donalda Tuska.
Jako były samorządowiec i były kolega Michała Kołodziejczaka czuję się w moralnym obowiązku w kilku słowach skomentować tą „polityczną bombę”, która wkrótce może okazać się „tanim odpustowym kapiszonem”, który może słono kosztować Koalicję Obywatelską.

Mało kto wie że Michał Kołodziejczak zawdzięcza swoją obecność w „polityce” mojej skromnej osobie. To ja go odkryłem w małej podsieradzkiej wsi i zaproponowałem mu start w wyborach samorządowych w 2014 roku na radnego Rady Miejskiej w Błaszkach z listy Prawa i Sprawiedliwości. Razem te wybory wygraliśmy.

Ja zostałem burmistrzem, a on radnym. Krótko po wyborach Michał Kołodziejczak był już w opozycji do niepokornego wobec Nowogrodzkiej burmistrza, który nie chciałem obsadzać stanowisk „pisowskimi kolesiami” i realizować brudnych interesów „dobrej ściemy”.

Nasze drogi zatem bardzo szybko się rozeszły i choć byłem ostro krytykowany przez Kołodziejczaka, to wspierałem protesty rolników i brałem w nich udział, bo zawsze uważałem i uważam, że głos polskiej wsi jest bagatelizowany, a politycy przypominają sobie o rolnikach jedynie przed wyborami.

Dziś przyglądając się aktywności „politycznej” Michała Kołodziejczaka odnoszę wrażenie, że Polska to jedyny taki kraj na świecie, w którym emeryt może zostać skazanym na miesiąc ograniczenia wolności i 20 godzin prac społecznych za kradzież cukierka o wartości 40 gr, a obecna władza, która wszystko może, nie mogła, albo i nie chciała znaleść paragrafów na „Leppera” z podsieradzkiej wsi. Czasem wydaje mi się, że chroni go jakaś „niewidzialna dłoń”. No cóż, kiedyś napewno poznamy prawdę o słynnym „Lepperze” z podsieradzkiej wsi.

Czas pokaże też, czy Michał Kołodziejczak jest rzeczywiście „czarnym koniem” Donalda Tuska czy „koniem trojańskim” Jarosława Kaczyńskiego. Ubolewam jedynie nad tym, że znów w tej całej politycznej „szopce” zapomniano o polskiej wsi i postawiono na zdobycie „koryta”.

Pociesza jedynie fakt, że 15 października 2023 roku to MY będziemy mieli szansę ostateczne odsiać „ziarno” od „plew”.

Autor: Karol Rajewski
Burmistrz Błaszek 2014-2018, członek PiS w latach 2006-2016.