Zastanawialiśmy się kiedyś z Maciej Skipper Pietraszczyk, kim był ów „król królów i książę książąt”, który wygnał Popiela i zastąpił go Siemowitem…
Na początek przypomnę, że autor najstarszej polskiej kroniki, (napisanej po łacinie, prawdopodobnie w latach 1113–1116), znany jako Gall Anonim, zebrał garść informacji na temat władców rządzących w Gnieźnie przed Mieszkiem I. Nie będziemy w tym miejscu rozstrzygać, na ile informacje te polegają na prawdzie, bowiem jest to w zasadzie nie do rozstrzygnięcia, natomiast przypomnijmy, że – wedle Galla Anonima – przed Mieszkiem I panować mieli jego pradziad, dziad i ojciec: Siemowit, Lestek i Siemomysł. Dodajmy, że Siemowit miał zostać władcą Polski po wygnaniu znienawidzonego przez poddanych Popiela, przy czym warto zaznaczyć, że zarówno Popiel, jak i Siemowit nie byli władcami suwerennymi. Oto bowiem Gall Anonim pisał:
„Po tym wszystkim młody Siemowit, syn Piasta Chościskowica, wzrastał w siły i lata i z dnia na dzień postępował i rósł w zacności do tego stopnia, że król królów i książę książąt za powszechną zgodą ustanowił go księciem Polski, a Popiela wraz z potomstwem doszczętnie usunął z królestwa.”
Tak więc to ów „król królów, książę książąt” miał wygnać Popiela i osadzić na jego miejscu Siemowita, syna Piasta. Niestety, Gall Anonim nie daje żadnej wskazówki, kim miałby być tenże „król królów, książę książąt”. Niewiele też dowiadujemy się od niego o wymienionych przezeń poprzednikach Mieszka I:
„Siemowit tedy, osiągnąwszy godność książęcą, młodość swą spędzał nie na rozkoszach i płochych rozrywkach, lecz oddając się wytrwałej pracy i służbie rycerskiej zdobył sobie rozgłos zacności i zaszczytną sławę, a granice swego księstwa rozszerzył dalej, niż ktokolwiek przed nim. Po jego zgonie na jego miejsce wstąpił syn jego, Lestek, który czynami rycerskimi dorównał ojcu w zacności i odwadze. Po śmierci Lestka nastał Siemomysł, jego syn, który pamięć przodków potroił zarówno urodzeniem, jak godnością. Ten zaś Siemomysł spłodził wielkiego i sławnego Mieszka, który pierwszy nosił to imię, a przez siedem lat od urodzenia był ślepy.”
W zasadzie mamy tu same ogólniki, iż byli oni mężni i wspaniali, i że każdy kolejny władca wspanialszy był od poprzednika. Nie ma tu jakichkolwiek konkretów. Nie dowiadujemy się też, kiedy władcy gnieźnieńscy wybili się na suwerenność, czy stało się to już za panowania Siemowita, czy może później.
Jeśli Gall Anonim tego wszystkiego nie zmyślił, to kim mógł być ów „król królów i książę książąt”? Gdyby potraktować poważnie to, co napisał Gall Anonim, wówczas musiałby on panować w drugiej połowie IX wieku. Z całą pewności nie może tu chodzić o Karola Wielkiego, ani o jakiegokolwiek innego znanego nam władcę Wschodnich Franków (Niemiec).
I tak oto sobie teraz wymyśliłem, że być może to po prostu władca Lędzian. Bo niby dlaczego Lędzianie nie mieliby mieć wspólnego władcy?
A co o nich wiemy? Otóż w pochodzącej z początków XII wieku Powieści lat minionych (Повѣсть времѧньныхъ лѣтъ) mowa jest o Lachach (Лѧховѣ).
Na początek warto zaznaczyć, że większość języków słowiańskich ma dziś „ja” lub „a” po spółgłosce miękkiej w miejscu dawnego „ę”. Samogłoski nosowe, które utrzymały się w języku polskim, w większości innych języków słowiańskich zanikły Co więcej, rosyjska litera я (ja) wywodzi się od cyrylickiej litery oznaczającej „ę”. Obecność starego -ja- po spółgłosce wewnątrz tematu wyrazu jest mało prawdopodobne, dlatego właśnie rosyjskie лях (liach) nawet i bez jakichkolwiek innych przesłanek należałoby wyprowadzać od lęxъ. Tę samogłoskę nosową „słyszymy” w formie litewskiej ( Lenkas) czy węgierskiej ( Lengyel).
Dodajmy z kolei, że słowiańskie x (odpowiadające polskiemu ch) mogło rozwijać się tylko w ściśle określonych warunkach fonetycznych, bądź też stanowiło część przyrostka przenoszonego do nowo utworzonych wyrazów. W szczególności, nie mogło rozwinąć się po „ę”. Oznacza to, że wyraz Lęchъ musiał być derywatem, czyli wyrazem utworzonym od innego, starszego. O tym, że był to wyraz Lęděninъ, co dziś dałoby Lędzianin, świadczy właśnie węgierskie Lengyel.
Lachami określano na Rusi po prostu Polaków. Ale nie tylko; oto bowiem we fragmencie dotyczącym rozchodzenia się Słowian możemy przeczytać:
„Słowianie ci, przyszedłszy, siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami; a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami a drudzy Lachowie Lutycami, inni – Mazowszanami, inni – Pomorzanami.”
Jak już wspomniałem, nazwą Lachów określano na Rusi Polaków. W tym przypadku jednak bezspornie mamy do czynienia z kategorią etniczną innego rodzaju, ewidentnie też starszą aniżeli istnienie Państwa Polskiego. Z tekstu tego dowiadujemy się bowiem, że od Lachów wywodzą się Polanie, ale także Lucice, Mazowszanie i Pomorzanie. Zauważmy przy tym, że nie może tu chodzić o plemiona, które z czasem znalazły się w składzie Państwa Polskiego. Lucice, czyli Wieleci, nigdy bowiem władzy Państwa Polskiego nie podlegali. Zresztą także Pomorze, w okresie kiedy powstawała Powieść lat minionych, nie było częścią Polski. Odpadło ono bowiem od Polski osiemdziesiąt lat wcześniej, a w okresie kiedy powstawał omawiany tekst, Polska raz po raz toczyła z Pomorzanami wojny.
Jeśli więc Pomorzanie oraz Wieleci zaliczeni zostali w poczet Lachów, musimy uznać, że termin ten należał do kategorii etnicznej, nie zaś politycznej i że Lachowie funkcjonowali ówcześnie w ludzkiej świadomości zupełnie niezależnie od tego, jak aktualnie kształtowały się granice Państwa Polskiego.
Ale na tym nie koniec. Kiedy bowiem autor Powieści lat minionych wylicza plemiona słowiańskie (wedle dzisiejszej terminologii – wschodniosłowiańskie), nie zalicza do nich Wiatyczy i Radymiczy, podkreślając, że Wiatycze i Radymicze byli z Lachów (ѿ Лѧховъ), po czym dodaje:
„Było bowiem dwu braci u Lachów – Radym, a drugi – Wiatko; i przyszedłszy, siedli: Radym nad Sożą, i od niego przezwali się Radymicze, a Wiatko siadł z rodem swoim nad Oką i od niego przezwali się Wiatycze.”
Warto przy tym zauważyć, że autor używa w stosunku do Radymiczy i Wiatyczy tego samego zwrotu co w odniesieniu do Polan, którzy również mieli być z Lachów (ѿ Лѧховъ). Niewątpliwie więc u Wiatyczy i Radymiczy utrwaliła się tradycja ich lackiego pochodzenia. Należy przy tym odrzucić sugestię, iż chodzić tu może o pamięć pochodzenia z terytorium Polski, skoro w momencie gdy podjęli oni wędrówkę, Polski jeszcze nie było.
Nie mogła się więc im Polska utrwalić jako miejsce, skąd ongiś ich przodkowie wywędrowali. Wobec tego nie chodzi tu ani o położenie geograficzne, ani o przynależność państwową, ale właśnie o przynależność etniczną.
Tymczasem u Geografa Bawarskiego, w dokumencie powstałym tuż przed połową IX wieku, znajdujemy nazwę Lendizi, która to, podobnie jak Lendzaninoi u Konstantyna Porfirogenety czy Lud’ааnа u Al-Masudiego musiała po prostu oznaczać Lachów w ich pierwotnym brzmieniu. Dodajmy, że dzieło Konstantyna Porfirogenety powstało w połowie X wieku, mniej więcej w podobnym czasie powstał tekst Al-Masudiego.
Z kolei zajrzyjmy do dzieła wspomnianego Konstantyna VIII Porfirogenety. Najpierw jednak słów kilka o autorze. Otóż urodził się on w roku 905 jako dziecko pozamałżeńskie cesarza Leona VI. Dzięki zabiegom ojca został uznany za prawowitego następcę tronu i w wieku 6 lat koronowany został na cesarza. W jego imieniu władzę sprawowali jednak jego stryj Aleksander, patriarcha Konstantynopola Mikołaj Mistyk i jego matka, Zoe Karbonopsina. Po przegranej wojnie z carem Bułgarii Symeonem państwo znalazło się w kryzysie, z którego wydobył je dowódca floty Roman Lekapen, który wydał za Konstantyna swą córkę, a następnie, w roku 920, doprowadził do koronowania siebie na cesarza. Konstantyn zajmował się na dworze cesarskim działalnością naukową i pisarską, a w roku 945, po śmierci Romana Lekapena, objął władzę w państwie. Zmarł w 959 roku. Spod jego pióra wyszło wiele książek, z których na plan pierwszy wysuwa się dzieło O zarządzaniu państwem (De administrando imperio), dedykowane synowi Romanowi na 14 urodziny, skąd wiemy, że napisane ono zostało w roku 952. Otóż w dziele tym, w rozdziale poświęconym Pieczyngom, możemy przeczytać:
„Cztery szczepy Pieczyngów, czyli okręgi Kuartzitzur, Syrukalpei, Borotalmat i Bulatzopon, leżą po drugiej stronie rzeki Dniepr, w okolicach zwróconych ku wschodowi i północy, w stronę Uzii, Chazarii, Alanii, Chersonii i pozostałych regionów. Inne cztery szczepy siedzą po tej stronie Dniepru na zachodzie i północy, mianowicie okręg Giazichopu leży blisko Bułgarii, okręg dolna Gyla sąsiaduje z Turkami, okręg Charaboi z Rusią, okręg labdiertim z terenami trybutarnymi Rusi, z Ultinami, Drewlanami, Lędzianami i innymi Sklawami.”
Lędzianie mieli więc graniczyć z Pieczyngami (a do tego być trybutariuszami Rusi). Najwyraźniej przy tym ich siedziby nie mogły być odległe od terytoriów Uliczy i Drewlan, z którymi są oni wymienieni niejako na wdechu i których lokalizacja jest nam z grubsza znana. Biorąc to pod uwagę, winniśmy doszukiwać się siedzib owych Lędzian gdzieś na Rusi Czerwonej, zapewne w okolicach Halicza. Ale przytoczmy jeszcze jeden fragment dzieła autorstwa Konstantyna Porfirogenety:
„Sklawowie zaś oraz ich sprzymierzeńcy zwani Krywiczami i Lędzianami i z pozostałych obszarów Sklawinii, w górach, na swoim terenie, w porze zimowej wyciosują łódki z jednego pnia i po wyposażeniu ich, na początku roku, kiedy stopi się lód, spuszczają je na pobliskie jeziora. A ponieważ te łączą się z rzeką Dniepr, stamtąd docierają do tej rzeki i ruszają do Kijowa, [gdzie] wyciągają je do wykończenia i sprzedają Rusom.”
Ale czy obydwa fragmenty dotyczą tego samego organizmu plemiennego? Musimy uznać to za mało prawdopodobne. Z drugiego fragmentu dowiadujemy się bowiem, że Lędzianie mieli spuszczać zrobione przez siebie łodzie wodą do Dniepru, którym miały one płynąć do Kijowa. Domyślamy się więc, że ich siedziby musiały leżeć gdzieś na północ od stolicy Rusi, ewentualnie nad którymś z dopływów Dniepru, wpadającym doń na północ od Kijowa. Przy tym wiemy, że plemieniem lackim byli sąsiadujący z Krywiczami Radymicze – najprawdopodobniej więc ich to dotyczy informacja, iż spuszczali łodzie Dnieprem do Kijowa.
Także Radymiczy i Wiatyczy dotyczyć może informacja podana przez Al-Masudiego, arabskiego podróżnika, z której to dowiadujemy się, że Ruś tworzyły rozliczne narody, które z kolei dzieliły się na rozliczne plemiona, przy czym największym z nich byli Lud’ааnа, którzy w sprawach kupieckich docierali do Chazarii, Anatolii, Bizancjum itd. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie, by informację tę odnieść do Lachów, o których wiemy, że mieszkali na Rusi, czyli do Radymiczy i Wiatyczy.
Reasumując – jeśli istotnie Lędzianie / Lachowie mieliby mieć wspólnego władcę, wówczas wojny Wieletów z Mieszkiem I moglibyśmy postrzegać jako rywalizację o panowanie nad Lędzianami.
Autor: Wojciech Kempa
Polski historyk, dziennikarz. Jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autorem licznych publikacji historycznych, w tym pięciotomowego opracowania „Okręg Śląski Armii Krajowej”, a także prac: „Co przed Mieszkiem?”, „Na przedpolu Warszawy” czy „Śląscy Czwartacy”. Był kierownikiem produkcji cyklu filmów biograficznych „Siemianowiccy Dowódcy”.
Zostaw komentarz