Temat migracji staje się niezwykle kontrowersyjny dla opozycji. Ostatnio ujawniono, że przemyt jednego migranta może kosztować nawet 5000 euro, a to organizowała aktywistka Ewa M., za którą poręczyli posłowie PO, Tomasz Olichwer i Tomasz Aniśko. Kobieta została aresztowana na mocy decyzji sądu. W ostatnich dniach promowała paszkwil „Zielona Granica” Agnieszki Holland.

To, co jednak przyciąga uwagę, to zachwyt niektórych komentatorów nad tym filmem, co doskonale ilustruje mentalność, która od lat budowała „pedagogikę wstydu”. Ta mentalność blokowała poczucie dumy i ambicji Polaków. Dla reprezentantów „salonu III RP” pochwały i poklepywanie po plecach na zachodnich salonach były zawsze głównym powodem do samouwielbienia i wyniosłości.

Należy również zauważyć, że to za rządów PO-PSL rozpoczęto praktykę, która wywołała lawinę kontrowersji dotyczących wydawania wiz. Wtedy zawarto umowy outsourcingu obsługi ruchu wizowego i ograniczono sieć polskich placówek zagranicznych oraz liczbę konsulatów, co utrudniło efektywne przeprowadzanie procesu wizowego bez udziału firm zewnętrznych. Ówczesny szef MSZ, Radosław Sikorski, tak wypowiadał się w tej sprawie: „Aby podnieść efektywność pracy konsularnej i jakość obsługi interesantów, wprowadzono kolejne innowacyjne rozwiązania, w tym tzw. mobilne stanowiska konsularne oraz outsourcing wizowy.”

Jednak to nie jest jedyny przykład hipokryzji ze strony opozycji w kwestii migracji. Donald Tusk obecnie straszy setkami tysięcy migrantów sprowadzanych z Afryki i Azji, używając manipulacji w stosunku do podawanych liczb i nie rozróżniając migracji legalnej, zarobkowej i tymczasowej od migracji nielegalnej. To za rządów PO ich rzecznik mówił, że są „gotowi na przyjęcie każdej liczby” nielegalnych migrantów, którzy mieli zostać rozlokowani w Polsce, co obniża ich wiarygodność w kwestii migracji.

Dzisiaj sytuacja się nie zmieniła. Europosłowie opozycji jeszcze kilka miesięcy temu głosowali za przyjęciem paktu migracyjnego z mechanizmem relokacji. Pamiętamy również słowa samego Donalda Tuska, który jako przewodniczący Rady Europejskiej straszył rząd konsekwencjami za nieprzyjmowanie migrantów do Polski.

Obecnie, dzięki działaniom Zjednoczonej Prawicy, w Polsce liczba gwałtów jest prawie 15 razy niższa niż we Francji czy w Belgii. Możemy czuć się bezpiecznie, nie ma „strefy strachu” tak jak w wielu państwach Zachodu, które przyjęły tysiące nielegalnych imigrantów. Polska nie podlega „doktrynie Neumanna”. Gdy wykryto nieprawidłowości, od razu doszło do dymisji politycznych i zdecydowanych działań służb. Państwo działa.

Temat migracji stanowi wyzwanie dla opozycji, ale Polacy potrafią odróżnić legalną, zarobkową i tymczasową migrację od nielegalnej, którą niektórzy próbowali narzucić Polsce za rządów Donalda Tuska. Dzięki działaniom obecnej administracji, mechanizm relokacji został zablokowany wówczas i zostanie zablokowany teraz. Polska pozostanie bezpiecznym miejscem.