Opowiastka pouczająca i groźna jak baśnie Braci Grimm.
Podobnie jak pół świata i 99% Francuzów, myślałam że Francja jest bezpieczną wyspą stosunkowo taniej elektryczności. Ostatecznie ma 56 reaktorów jądrowych produkujących energię bez CO2 i bez smogu. Tak było ale się skończyło. W 2005 roku produkcja francuskich elektrowni jądrowych wynosiła 430 terawatogodzin (TWh), dziś to zaledwie 280 TWh. Połowa reaktorów nie działa. Tej zimy Francji może zabraknąć elektryczności.
Generał de Gaulle, który już w 1945 r. utworzył Komisariat Energii Atomowej, przewraca się w grobie. Ale energia atomowa ma od pewnego czasu złą prasę, a politycy kierują się nastrojami opinii. Po katastrofie w Fukushimie obrońcy atomu zamilkli. A przecież japońska elektrownia bez problemu przetrwała trzęsienie ziemi, reaktory się wyłączyły. Zawiodło chłodzenie: gdy fala tsunami przelała się przez zapory i uszkodziła system, doszło do wycieku substancji radioaktywnych. Bilans ofiar wygląda tak, że w ciągu 11 latach od katastrofy zmarły 3 osoby, u których podejrzewa się ewentualny wpływ promieniowania na pojawienie się nowotworów. Pracowali na terenie elektrowni. Innych ofiar na szczęście nie było, a sytuację monitorowano bardzo starannie.
Jednak świat ogarnęła globalna panika. Kraj Kartezjusza też jej uległ, choć w mniejszym stopniu, niż Niemcy. Zresztą zanim został rosyjskim lobbystą kanclerz Gerhard Schröder obiecał zlikwidować energetykę jądrową przed rokiem 2023; Angeli Merkel katastrofa w Fukushimie ułatwiła decyzję.
We Francji prezydent François Hollande obiecał zmniejszyć ilość prądu z atomu do 50 %. Jego następca Emmanuel Macron zmienił wektor dopiero po 3 latach prezydentury. Za późno. Teraz sypią się dymisje a kilka dni temu powstała parlamentarna komisja śledcza mająca wyjaśnić „powody utraty przez Francję suwerenności energetycznej.”
Wobec fatalnego klimatu dla atomu w kraju, francuskie konsorcja myślały o eksporcie tej technologii. Wprawdzie Abu Zabi wybrał tańszą ofertę koreańską ale w roku 2003 umowę podpisała Finlandia. Centralę nowej generacji w Olkiluoto francuska Areva miała tworzyć wraz z niemieckim Siemensem. Dziś analitycy mówią, że fuzja była motywowane politycznie na kanwie entuzjazmu dla francusko-niemieckiego zbliżenia. Firmy prezentowały jednak inne kultury pracy, inne doświadczenia i inne spojrzenie na technologię. Niemcy się wycofali a Francuzi kontynuowali sami. Reaktor w Olkiluoto podjął pracę w marcu tego roku z 12 letnim opóźnieniem. Kosztował 9 miliardów euro, czyli trzykrotnie więcej, niż obiecywano. W rezultacie państwo francuskie musiało Arevę dofinansować sumą 4,5 miliarda euro. Francuski podatnik – nie z winy Finlandii – subwencjonuje fiński prąd.
Ustępujący prezes EDF (w 80% państwowy producent i dostawca energii elektrycznej) twierdzi, że był pod presją opinii, że z atomu trzeba się wycofać, a nikt nie inwestuje w dziedzinę skazaną na zniknięcie. [Mamy w Polsce bardzo podobną sytuacji z węglem- zwolniono wielu pracowników i brakuje nawet węglarek do transportu. ] W dodatku wskutek pojawienia się tajemniczej rdzy rok temu wstrzymano pracę 15 reaktorów, 10 jest w planowej konserwacji a jeden zamknięty z innych przyczyn. Zatem z istniejących 56 reaktorów, nie pracuje 26. Cena prądu wzrosła niemal trzykrotnie.
A Kreml zaciera łapki. I uporczywie straszy.
fot. Eric Bauer: Dieselgate
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Być może dogadana z Niemcami Francja na tanią energię atomową z Rosji po kablu z Królewca do Brandenburgii i dalej do Francji mogła by sobie pozwolić na zielony ład i lewacki porządek ekologiczny w zamian za kupowanie od Rosji gazu i ropy. A teraz nie bardzo może bo kabla nie będzie a gaz zmoczoną rurą putlera już nie dopłynie. Stąd też jedynym kablem jaki im do Moskwy pozostał wysyła podnózek Putina lamentacje do Cara że nie użyje broni atomowej jesli car naciśnie guzik. Wywalenie jednego zasłużonego szpeja od energetyki w okazało się lepszą polską sankcją na Niemcy i Francję niż te z UE na Rosję. No i nie potrzeba już „remontować” rękami „Chińczyków” słupów energetycznych. Nikt z nich nie skorzysta Tylko szkoda wyciętego lasu, ale wiadomo – jak w służbie zdrowia – czas goi rany.