Na portalu wPolityce.pl, (27.07.2022) przeczytałam wywiad z prof. Legutką w którym powiedział, że „niepodległość jest wartością bezcenną. Trzeba pokazać KE gest Kozakiewicza”. Całkowicie się z nim zgadzam, dodałabym do tego jeszcze suwerenność i honor tylko, że kto ma to zrobić, skoro politycy PiS swoimi działaniami pokazują, że i dla nich niewiele te słowa znaczą. Gdyby było inaczej, to premier Morawiecki nigdy nie przekazałby Brukseli części polskiej suwerenności podpisując się w 2020 r., pod mechanizmem warunkowości, zwany potocznie „pieniądze za praworządność”.
Nie zgodziłby się na kamienie milowe które powoli a systematycznie będą dusiły naszą suwerenność i gospodarkę. Gdy przeczytałam wypowiedź szefa rządu, który będąc gościem honorowym pierwszego dnia XVII Zjazdu Klubów „Gazety Polskiej”, stwierdził, że 99 proc. kamieni milowych jest w interesie Polski, a politycy PiS zapowiadają, że nie planują traktować ich literalnie to ogarnął mnie pusty śmiech.
Ludzie o czym wy mówicie. Czy w interesie Polski jest zakaz sprzedaży aut z silnikiem spalinowym od 2035 r. i podwyższaniu wieku emerytalnego? Czy wśród kamieni są takie zapisy, czy ich nie ma? Jeżeli są, to możecie opowiadać bajki między sobą, o tym, że będziecie ignorowali część z nich. Już Unia wymusi ich realizację, tak jak wymusiła likwidację Izby Dyscyplinarnej.
Czy zgodziliście się na to, by Komisja Europejska nie podając kryteriów oceniała czy warunki zapisane w tzw. kamieniach milowych zostały spełnione i od tej oceny zależeć będzie wypłata należnych pieniędzy Polsce, czy nie ?
Podżyrowaliście europejską pożyczkę, nie otrzymaliście kasy i liczycie na to, że spolegliwością i uległością wobec Brukseli odkręcony zostanie kurek z forsą.
Oczywiście przyjęcie 24.05.2022 roku przez Radę Ministrów uchwały dot. ustanowienia Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2022-2030, nie miało nic wspólnego z uległością. Jak się on ma do wielokrotnych zapewnień o przywiązania do kultury chrześcijańskiej i tradycyjnego modelu rodziny i małżeństwa. Przecież ta uchwała otwiera furtkę środowiskom promującym ideologię LGBT i gender do zmian w prawie krajowym, dotyczącym życia rodzinnego.
Zamiast obrzydliwego płaszczenia się Jacek Saryusz-Wolski proponował premierowi Morawieckiemu, gest Kozakiewicza poprzez rezygnację z pieniędzy z Funduszu Odbudowy i wzięcie pożyczki z rynków finansowych, zaskarżenie Komisji Europejskiej o łamanie prawa obowiązku wypłaty tych funduszy, wycofanie naszej gwarancji dla Funduszu Odbudowy, zawetowanie pakietu klimatycznego „Fit for 55”, zastosowanie zasady – blokada za blokadę.
Również prof. Wojciech Polak w swym znakomitym artykule „Jestem po stronie dialogu z Niemcami. „Najwyższa pora, żeby dialog stał się częścią dyplomatycznego nacisku” (wPolityce.pl, 23.07.2022) podaje przykłady gdzie aż się prosiło by Unii pokazać gest Kozakiewicza m. in.
- Powinien być odpowiedzią na groźby Rządu Meklemburgii-Pomorza Przedniego, że zablokuje polski transport towarowy przez wyspę Uznam jeżeli rozpoczniemy budowę głębokowodnego terminalu kontenerowego w Świnoujściu. Całkowicie zgadzam się z oceną sytuacji przez profesora, że aż prosiło się, by rzecznik naszego rządu oświadczył, że wszelkie takie posunięcia będą skutkowały odwetem – całkowitą blokadą transportu niemieckiego przez Polskę – drogą wodną, lądową i powietrzną.
- Wysyłanie do Polski z misjami dyplomatycznymi osób, powiązanych rodzinnie z postaciami występującymi przeciwko Polsce, jest działaniem celowym, okazywaniem nam skrajnego lekceważenia. Pisze On, iż bardzo, źle że Polska administracja nie komentowała wprost i bez ogródek owych pełnych tupetu posunięć niemieckich. Ja natomiast uważam, iż samo komentowanie to za mało. Jest to zbyt łagodna forma protestu. Takie osoby powinny być traktowane jako persona non grata i niedopuszczone do pełnia misji dyplomatycznych na terytorium Polski.
- Odnosząc się do inflacji zgadzam się z profesorem, że by ją zmniejszyć trzeba natychmiast wypowiedzieć układ z Kioto i przestać płacić podatek węglowy. Polska powinna to zrobić natychmiast – z dnia na dzień. Jako powód należy podać siłę wyższą – wojnę toczącą się za wschodnią granicą Polski i Unii Europejskiej, dodałabym jeszcze blokowanie funduszy z KPO.
Bruksela nałożyła na Polskę kary sięgające 232 mln euro (około miliarda złotych). Komisja Europejska potrąciła je z funduszy europejskich. Zamiast pomniejszyć naszą składkę o tą sumę, zapanowało głuche milczenie, a tyle było mówione, że Polska nie zapłaci za bezprawne nałożenie kar.
Ciekawe jest podejście premiera do kwestii suwerenności. Uważa on, że:
1 – suwerenność stracilibyśmy wtedy, gdyby Rosja zagroziła nam poważnie swoją agresją,
2 – jeśli na skutek kryzysu gospodarczego stracilibyśmy sterowność gospodarki.
3 – jeśli totalna opozycja, która w pas się kłania zagranicy, przejęłaby władzę.
4 – twierdzenia o utracie suwerenności na skutek braku zrealizowania reformy wymiaru sprawiedliwości można włożyć między bajki.
Znając dotychczasową uległość premiera Morawieckiego wobec Unii (Niemiec) nie zdziwiło mnie jego stwierdzenie że nie warto umierać za wymiar sprawiedliwości, a kluczowe jest zachowanie suwerenności jako takiej.
Skutek jest taki, że na wniosek niemieckich ekologów, mających poparcie niemieckich landów, sąd w Warszawie nakazał wstrzymanie pogłębiania Odry, tak by była ona znowu żeglowna. Sądy sobie, a jako taka suwerenność sobie.
Gdy padła propozycja by kraje członkowskie Unii zredukowały zużycie gazu o 15 proc. premier zapowiedział, że „jeżeli trzeba będzie to będziemy stawiali formalne weto”, by po kilku dniach, po cichu się na nią zgodzić. Mieliśmy kolejną okazję postawić się Unii, ale ten premier nigdy tego nie zrobi. To nie jest typ wojownika, a bankiera który jest przekonany, iż z oszustami uda mu się dogadać, dlatego co chwilę wprowadzają Go na mieliznę.
Po raz enty zobaczyliśmy jak bojowe pohukiwania rozjechały się całkowitą uległością w praktyce.
Nikt z rządzących obecnie Polską nie pokaże Unii gestu Kozakiewicza. Mamy premiera bez charyzmy i rząd bez osobowości, więc nie oczekuję, że M. Morawiecki go pokaże, skoro przez lata rządzenia nigdy się Brukseli twardo nie postawił, mimo że miał ku temu wiele okazji. To nie jest osobowość pokroju Beaty Szydło która twardo broniła swoich racji w Parlamencie Europejskim. Na wymianie premierów w grudniu 2017 r., wyszliśmy jak „Zabłocki na mydle”.
Osobiście mam dość braku reakcji premiera na nieustające czołganie i poniżanie Polaków. Mimo, że od zawsze należę do żelaznego elektoratu PiS, obecnie mam coraz więcej wątpliwości czy w przyszłych wyborach głosować na PiS.
Foto: tvp info
Zostaw komentarz