Och! Ach! Jesteśmy królem Europy! I mamy ‘priorytety’! To ja poproszę o jeden mały priorytet-konkret. Poproszę, żeby pójść po rozum do głowy w sprawie energii w naszych domach.
Bo skąpe informacje, cudem jakimś, ze stron głównych spadają w otchłań internetu.
O co chodzi?
Może wytłumaczę sięgając do nieodległej przeszłości. Mieliśmy w Krakowie i okolicy toksyczne powietrze. Tak już nie jest, odkąd kopciuchy wymieniono na piece gazowe. Gaz nie emituje pyłów i ogranicza niską emisję.
Milion razy pisałam, przekonywałam i rozmawiałam, by ludzi skłonić do przejścia na gaz (czytaj). Jak im teraz spojrzę w oczy?
A Państwo wstydu nie ma?
Przecież jeszcze kilka miesięcy temu dawało na piece gazowe swój stempel – i dotacje. Tylko w ubiegłym roku Polacy kupili 230 tys. kotłów gazowych.
Teraz dowiadujemy się, że gaz jest fuj. Że dotacji na nowe instalacje nie będzie, rozumiem. Ale gazowe piece mają być zakazane! A wcześniej, czyli za 2 lata, ceny poszybują w kosmos. Wedle życzenia urzędników brukselskich i/ lub warszawskich, którzy wymodzili system ETS2. Bo nie chodzi o rachunek ekonomiczny, tylko o decyzje urzędnicze, o straszak finansowy wymuszający przejście na odnawialne źródła energii – OZE.
OZE, powiadacie?
Jestem za! Za byli też ci wszyscy, których wkręcono w pompy ciepła, a teraz płacą jak za zboże, bo po zmianach w rozliczaniu fotowoltaiki, wyszli na tym jak Zabłocki na mydle.
Tak, da się teraz budować wedle zasad OZE.
Problem w tym, że potężnie i bezwzględnie chcą uderzyć po kieszeni właścicieli domów już istniejących. Takich domów jest w Polsce niemal 7 milionów. Zakładając, że część to rudery, a inna (mikro) część jest ogrzewana systemem OZE, to i tak co drugi Polak będzie się składał na absurdalne opłaty ETS2.
Acha, spodziewajcie się logorei urzędników tłumaczących nam, że to nie my będziemy płacić, tylko firmy dostarczające, bo jak wszyscy wiedzą firmy nas nie obciążą, tylko prezesi z własnych portfeli zaskórniaki wyciągną.
Usłyszycie też, że pieniądze z tej absurdalnej składki pójdą na kolejne dotacje dla staruszków i innych ‘kategorii’…
A mnie się zdaje, że taniej, prościej i rozumniej byłoby te wszystkie wkręcające ludzi dopłaty porzucić, a pieniądze skierować na:
1) budowę elektrowni atomowej
2) sensowną informację dla wszystkich budujących domy.
Odklejony od realiów urzędnik chyba nie zdaje sobie sprawy, co oznacza przebudowa istniejącego domu pod OZE. To nie tylko ogromny koszt, ale też wywrócenie chaty do góry nogami, problemy techniczne, inżynieryjne, porządkowe i organizacyjne.
Czy kierująca tym zamieszaniem w ramach polskiej prezydencji pani minister od środowiska zechciałby łaskawie pochylić się nad problem? Bo powiedzenie, że ‘dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane’ staje się coraz bardziej aktualne.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz