Dziś post wieczorny. Szybko zrozumiecie dlaczego.

Zapraszam do czytania.

Niby okruch, ale robi dość ciekawe rzeczy i to co jest w nim najgenialniejsze to to, że jest kapitalnym pokazem działania najważniejszej siły we wszechświecie.

Gdy idziemy chodnikiem, zwłaszcza gdy jest dość blisko drogi, gdy przejedzie duży samochód, a najlepiej jakiś T.I.R, wtedy pęd powietrza aż, jak to dobrze oddać jednym słowem, dosłownie w nas „bucha”.
A jak ciężarówka jedzie nieco szybciej, to furgoce, że hej.
Każdy wie co mam na myśli.

Saturn jak chyba każdy wie, to planeta Władca Pierścieni.
Ale jest też królem księżyców.
Ma ich (tych, które dotychczas odkryliśmy) 274.
Najwięcej ze wszystkich planet.
Poza klasycznymi dużymi ciałami, takimi jak mający ponad 5.100 kilometrów, prawie o połowę większy od naszego Księżyca, Tytan.
Jest też Rhea – mająca wygląd zbliżony do naszego naturalnego satelity.
I arcyciekawy 500-kilometrowy Enceladus. Który mimo, że jest relatywnie mały, uformował się w prawie idealną kulę.
Prawie, bo nieco spłaszczoną kulę.
Na tej przypominającej Hoth, śnieżnej elipsoidzie występują kriowulkwny, aktywne dzięki potężnym siłom pływowym Saturna, który „podgrzewa” Enceladusa.

Jednak zdecydowana większość księżyców tej planety to mające kilka-kilkanaście kilometrów, drobne ciała, okrążające Saturna po różnych orbitach.

Jest 1 maj 2005 roku.
Wokół Saturna przemieszcza się Sonda Cassini.
Zespół badawczy analizuje zebrane dane.
Na zdjęciach przesłanych na Ziemię, widać dobrze widoczną szczelinę Keelera (przerwę w strukturze pierścienia A).
Nie jest tak spektakularna jak dobrze widoczna z Ziemi szczelina Cassiniego, w której zmieściłby się nasz Księżyc.
Szczelina Keelera ma około 35-40 kilometrów szerokości.
Na jej krawędzi zaobserwowano wcześniej zaburzenia w strukturze pierścienia A, którzy niejako przecina.
Wyglądały jak fale.
Coś musiało destabilizować lodowe i skalne drobiny tworzące ten pierścień.
Wniosek nasuwał się jeden.
W szczelinie Keelera musi się znajdować jakiś obiekt, który to „falowanie” wywołuje.
Uczeni przyjrzeli się dokładne zdjęciom.

Jest…

Nowy, nieznany wcześniej księżyc Saturna.

Dafnis.

Otrzymał imię na cześć syna greckiego Boga Hermesa.

Jest malutki.
8,6 × 8,2 × 6,4 kilometra.
Ale patrząc na jego rozmiar ma dość małą masę i gęstość.
To oznacza, że jest porowaty.
Jak pumeks.

Pędzi z prędkością ponad 60 tysięcy kilometrów na godzinę i okrąża Saturna w 14 godzin i 15 minut.
Orbituje po prawie idealnie, kołowej orbicie.

Ale jego orbita nie jest położona dokładnie w płaszczyźnie pierścienia, tylko jest delikatnie nachylona.

Dafnis jak każdy, nawet mały obiekt ma własną grawitację.
Niewielką ale ma.
I ta malutka grawitacja i delikatne nachylenie jego orbity w stosunku do płaszczyzny pierścieni powodują powstawanie tych fal na krawędziach przerwy Keelera.
Przechodzący przez pierścień A, Daphnis powoduje naprzemiennie:
– zagęszczenie
– i rozrzedzenie się drobin z których zbudowany jest pierścień.
Na obu brzegach przerwy Keelera powstają niesamowite, falowe zaburzenia.
W dużym uproszczeniu, coś jak przejeżdżający T.I.R pokrywa z pobocza drobiny pyłu.
W uproszczeniu, gdyż jadąca ciężarówka wytwarza podmuchy wiatru, a tam gdzie jest ten malutki księżyc jest oczywiście próżnia.
Owo falowanie to efekt jego grawitacji.
Dafnis po prostu przyciąga do siebie drobiny.

Wspomniane niewielkie nachylenie jego orbity i pionowe składowe oddziaływań, powodują powstawanie fal unoszących materiał nad płaszczyznę pierścieni.
Widać to doskonale po charakterystycznych cieniach.
Mimo że Daphnis ma bardzo małą masę, jego grawitacja jest źródłem interakcji, które wpływają lokalnie na cząstki pierścienia A, ale nie zmieniają struktury samego pierścienia.

Piękny pokaz działania grawitacji.

Saturn jest już widoczny na niebie.
Spójrzcie na wschód / lekko na południe, wtedy zobaczycie go bez problemu.
W jednym z jego pierścieni orbituje Dafnis.
Malutki, kosmiczny rzeźbiarz.
Który siłą swojej grawitacji rzeźbi fale.
Mały ale wariat.
Bo nawet taki okruszek potrafi robić rzeczy spektakularne, które możemy podziwiać…

Dzisiejszy post krótki, bo duuuużo pracy i absurdów w aptece, co w sumie nadaje się na oddzielny post.

Można oczywiście udostępniać, lajkować, wiadomo algorytmy i budowanie zasięgów dla naukowych treści.
Dzięki za to z góry.

Zdjęcia: NASA, JPL. wiki.

Autor: Marcin Andryszczak
Warszawski farmaceuta zafascynowany wielkimi i przełomowymi odkryciami nauki.