Bez zasadniczej przebudowy organizacyjnej (w tym zmiany zarządzających strukturami „tłustych kotów”, którym było i jest wszystko jedno), odsunięcia od aktywności medialnej zgranych twarzy (w tym kombatantów z Zamkniętego Funduszu Emerytalnego PC-PiS, ale też młodych „deskowych”) czy osłabienia, niedających się wytłumaczyć logicznie dotychczasowymi wpływami, Dzierżyńskich Patriotów z frakcji instytucjonalno-rewolucyjnej,
Prawo i Sprawiedliwość do władzy nie powróci już nigdy. Wie to każde dziecko w młodszej grupie przedszkolnej.

Przed nami trzy-cztery miesiące testu zdolności, bądź ich braku do powrotu Nowogrodzkiej do egzystencji w świecie realnym. Po co najmniej czterech bujania w jedynie patriotycznych obłokach. Brak zmian to prosta droga do łomotu w wyborach samorządowych, konsekwencją czego będzie spadek aktywności w wyborach do PE. Po czym oddanie Belwederu w 2025 będzie już tylko formalnością.

Podstawowy problem lidera PiS? Zainteresowanych zmianą jest, patrząc na reprezentację PiS w nowym Sejmie, niewielu. Na Wiejską dostali się bowiem w większości przedstawiciele, mocno zużytego konsumpcją, aparatu. Przebudowa oznacza osłabienie ich pozycji na przyszłość i to na poletku, gdzie zabraknie fruktów władzy a pozostanie jedynie opozycyjna smuta. Konkludując: łatwo Nowogrodzkiej tej zimy nie będzie, ale bez jakiegokolwiek ruchu, w obszarze oddziaływania na co trzeciego wyborcę w Polsce, będzie na długi czas beznadzieja.

Autor: Marcin Palade
Polski socjolog polityki, autor opracowań i analiz z zakresu preferencji społeczno-politycznych i geografii wyborczej w Polsce. Były wiceprezes Polskiego Radia.