Ponieważ dzisiaj zamieściłem grafikę dotyczącą praktycznego wpływu dofinansowania przez rząd kredytów mieszkaniowych, pod którym wywiązała się dyskusja, to teraz chciałbymm podać przykład z życia wzięty dotyczący funkcjonowania kredytu 2%.
Jest sobie małżeństwo, które posiada dwa mieszkania w Warszawie i oba wynajmuje (przykład jest, podkreślam, z życia wzięty). Małżeństwo mieszka 100 km od Warszawy. Mają pełnoletniego syna. Ów syn kupił sobie na kredyt 2% mieszkanie w Olsztynie. Wynajęte mieszkania w Warszawie spłacają kredyt zaciągnięty pod kupno mieszkania w Olsztynie, a całe społeczeństwo cieszy się ze szczęscia rodziny, dopłacając mu do jego odsetek.
Chłopak też się cieszy, bo za jakiś czas będzie miał co najmniej trzy mieszkania. Wszyscy pomagamy chłopakowi, jak na prawdziwie dobrych ludzi przystało, ale zapominamy o tym, że w społeczeństwie istnieją także bardzo skromnie żyjący ludzie. Boją się oni kredytów i latami odkładają każdy zarobiony grosz, żeby potem kupić jakiś nawet najmniejszy kont. Tym ludziom państwo robi krzywdę. Cena mieszkań, przez kredyt 2% sztucznie wzrasta.
Równocześnie ci ciułaczede facto zrzucają się na część odsetek wskazanego chłopaka z trzema mieszkaniami.
Krytykując „neoliberalizm” rząd zaordynował rozwiązanie, które wspomaga „kapitalistów” kosztem „ludu pracującego”. A, że wszystkie układy w przyrodzie starają się dążyć do równowagi (polecam znajomość ogólnie panujących praw przyrody), to lud – widząc rosnące, a nie malejące koszty życia (bo wraz z ceną mieszkań do góry, wcześniej, czy później, idą inne towary) – postanowił się wypowiedzieć co o tym sądzi. Skutkiem tego jest zmiana rządu.
Warto, żeby przyszły o tym pamiętał.

Zostaw komentarz