No to mamy nowe standardy dostarczania przesyłek od głów zaprzyjaźnionych państw do naszego First Obywatela. Najpierw treść poznają media o ile nie jest to ich ściema, jak wiele dętych „informacji” całkowicie wyssanych z małego palca lewej nogi. Ale Przydacz już zdążył „przerwać milczenie” i dowalić panu Klichowi z Waszyngtonu.
Tak się zastanawiam, upały minęły, a ciągle można odnieść wrażenie, że panom ministrom z kancelarii prezydenta nadal słoneczko w ich czaszeczki grzeje i sprawia, że szukają tematu do zwady z „małym pałacem”.
Tym razem, że to Klich winien, że list od Trumpa do Nawrockiego choć nie dotarł jeszcze do adresata, znany jest już mediom.
I dalej naparzać w Tuska, Sikorskiego, Klicha, że rzucają First Obywatelowi kłody pod nogi.
Idąc w ślad tej argumentacji, zapewne Klich, na rozkaz Sikorskiego, list od Trumpa wysłał na Berdyczów albo go zadołował w pod stertą gazet w swoim gabinecie.
Albo wyciął z niego podpis kumpla Epsteina i wkleił go sobie do sztambucha z autografami.
A sam list zapewne był kurtuazyjny.
Takie dyplomatyczne „ecie pecie”, z którego nic konkretnego dla Polski nie wynika.
W Pałacu prezydenckim powinien stać, w łatwo dostępnym miejscu, np. przed gabinetem Nawrockiego, kubeł z zimną wodą by jego doradcy w nim studzili sobie ich gorące głowy.
Jest też w pałacu siłownia, niech zanim znów coś palną głupiego, pobiegali sobie godzinkę na bieżni.
Zostaw komentarz