Otóż postanowiłam zostać astronomem. W końcu Kopernik też była kobietą.

W sierpniu miała być spektakularna zorza polarna. Pojechałam więc w nocy kilkanaście kilometrów, zaparkowałam na polanie pod lasem (mało zresztą nie umarłam, gdy kilkanaście metrów ode mnie przebiegło jakieś zwierzę). I co? I figa z makiem. Pół Polski widziało zorzę, a ja nie.

Trudno.

Dziś pojechałam oglądać kometę. Ściągnęłam na tę okoliczność aplikację pomagającą wyznaczyć pozycję komety. O określonej porze zajęłam miejsce na pagórku bez lasu i zabudowań w pobliżu. Robiłam fotki w trybie nocnym, dziennym, krzywym i fioletowym, bo może ludzkie oko za słabe. Co się wymarzłam, to moje. I co? I figa z makiem.

Jeden Elon Musk uczciwy w całej galaktyce, bo jego Starlinki przeleciały mi nad chałupą punktualnie co do minuty. Tak punktualnie, że aż sprawdzałam, czy to nie pociąg osobowy relacji Olsztyn – Jelenia Góra.